Gromadka dzieci – 36

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o królewnie, która wciąż była smutna. Dzień za dniem, tak że ów smutek stał się ogromnych ciężarem. Pewnego dnia, gdy spacerowała po królewskim ogrodzie, na jej dłoni przysiadł przepiękny motyl. Królewna skupiła na nim swoją uwagę. Odczuła jego lekkość i zapragnęła lekkości w swej duszy. Motyl wzniósł się w górę i przepięknie, lekko frunął przed nią, a ona szła za nim.

Nagle spostrzegła, że znalazła się w przepięknym miejscu, w zaczarowanym ogrodzie. Wszystko było w nim takie lekkie – podmuch wiatru, kołysanie drzew, krzewów i kwiatów. Lekko i przepięknie śpiewały ptaki, fruwały motyle.

W tym ogrodzie odmieniła się jej dusza. Królewna zaczęła odczuwać radość i lekkość. Rozpromieniła się jej twarz i oczy.

Radosna i wesoła wróciła do zamku. Wszystkim ludziom, przebywającym w zamku, rozpromieniły się twarze. I w całym królestwie zapanowała radość, lekkość i miłość.

I tak już zostało….

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kolorowe fajerwerki – 15

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim budziły się nadzieje. Otwierały się w ludziach nowe marzenia, pragnienia.

W pewnej, pełnej miłości rodzinie, która cieszyła się wzajemnie z dobrych chwil i wspierała się w trudnych chwilach, czegoś brakowało. Oczekiwanie rosło z miesiąca na miesiąc, choć wydawać by się mogło, że mają wszystko. Znajomi zauważali, że mimo radości, życzliwości i przyjaźni, mają czasami smutne oczy i zamyślone twarze.

Pewnego dnia jeden z przyjaciół odwiedził tę rodzinę i powiedział do gospodarza:

– Masz wszystko, kochającą żonę, wspaniałe dzieci, mieszkanie, samochód, pieniądze. Masz miłość i życzliwość, a mimo to, czasami masz smutne oczy, tak jak dziś. Nie wiem, jak ci pomóc.

Gospodarzowi zakręciły się łzy w oczach. Powiedział:

– Wiesz, dojrzewa się do małżeństwa, co ojcostwa i do wielu różnych rzeczy. Dojrzewa się też do bycia…

W tym momencie zadzwonił dzwonek u ich drzwi. Gospodarz otworzył je i przywitał się z dziećmi, które przyszły znienacka, niezapowiedziane, za to z ogromną radością na twarzach. Uśmiechnięte, szczęśliwe.

– Tato, Mamo, wraz z Nowym Rokiem mamy dla was nowinę! – to mówiąc córka wręczyła mamie USG.

Oboje zrozumieli, że znowu zostaną dziadkami. Z Nowym Rokiem narodziło się nowe życie.

dla Bożenki napisała Danuta Majorkiewicz

Kolorowe fajerwerki – 14

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim szereg zmian, które nie zawsze wiązały się z wygodą osób, poddawanych tym zmianom. Czasem okazywało się, że tak… że niektóre były uciążliwe… Trzeba się jednak jakoś przystosować.

Działy się też rzeczy bardzo niespodziewane. Czasami, w natłoku tychże zmian, ktoś wykorzystuje napotkany zamęt, aby poprawić swoją sytuację kosztem kogoś innego.

Autor: Bubulubu

Gromadka dzieci – 35

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o pięknym ogrodzie. Ogród został kiedyś zapuszczony przez kolejnych ogrodników, którzy nie bardzo wiedzieli, jak się nim opiekować.

Był otwarty dla wszystkich i zdarzało się, że niektórzy goście dla zabawy niszczyli go. Podmieniali sadzonki i nawozy, zatruwali wodę, a ogrodnicy nie orientowali się, że ktoś sabotuje ich pracę.

Na szczęście kolejny ogrodnik zobaczył wyraźnie, że ogród niszczeje i trzeba go ratować. Zamiast działać od razu, ogrodnik postanowił przyjrzeć się temu, co dzieje się w ogrodzie i z ogrodem. Uważnie przypatrywał się, co robią pozostali ogrodnicy oraz goście. Zauważył, że woda do podlewania brana jest z zatrutych beczek, zatrutej studni i zatrutego wodociągu. Zobaczył, gdzie chowane są narzędzia, sadzonki i nawozy. Zauważył, że wielu gości zwyczajnie szarogęsi się w ogrodzie, niszcząc go jednocześnie.

Gdy uznał, że zebrał wystarczająco dużo informacji, zaczął rozmyślać, jak pomóc ogrodowi. Zatrudnił odpowiednich fachowców, również projektanta krajobrazu. Kazał zamknąć bramy i zarządził zebranie całego zespołu ogrodników. Wszyscy przyszli chętnie, bo sami wybrali go na swojego szefa.

Ponieważ ogród zdziczał, postanowili najpierw przywrócić jego walory krajobrazowe. Z pomocą architekta zieleni odsłonili pierwotną strukturę ogrodu. Była przepiękna, zachwycająca. Kiedy to zrozumieli, zyskali dodatkową motywację.

Z pomocą inżynierów uzdatnili studnię i wodociągi. Oddali odpowiednim służbom zatrute beczki, a u zaufanego dostawcy zamówili nowe, czyste.

Nauczyli się robić pomiary czystości i systematycznie kontrolowali stan wody.

Umiejętnie dbali o rośliny i pomagali im wyzdrowieć.

Po pewnym czasie otworzyli uzdrowiony ogród dla gości, ale tym razem pilnowali, by goście byli tylko gośćmi i nie dopuszczali ich do ogrodniczych prac.

Ogród piękniał. Rośliny rosły wspaniale, drzewa były mocne i zdrowe, kwiaty kwitły. Feeria barw i zapachów cieszyła zmysły.

Coraz więcej ludzi przychodziło, by spędzać w tym ogrodzie wolny czas. Niektórzy zgłaszali się do pracy, bo chcieli nauczyć się, jak być ogrodnikiem. Chcieli mieć udział w pielęgnacji tego cudnego ogrodu.

Dzieci zapytały babcię, czy też się tam razem wybiorą. Babcia oczywiście zgodziła się. Dzieci ucieszyły się bardzo. A ich radość jeszcze wzrosła, gdy usłyszały, że właśnie w tym ogrodzie poznali się ich rodzice.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Kolorowe fajerwerki – 13

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim przyszedł mój własny Nowy Rok. Październikowy Nowy Rok. Paliłam w piecu gałęziami i gałązkami, zbieranymi w okolicy.

Przypomniałam sobie babcię Balbinę, matkę mojego ojca, która w swojej kuchni paliła chrustem przynoszonym z pobliskiego lasu. U babci Balbiny zawsze było skromnie, wręcz biednie. Poczułam się przez chwilę, jak dawniej u babci Balbiny. Po chwili, oczyma wyobraźni zobaczyłam inny obraz. Babcia Anna i ja, siedzące przy kuchni. Dokładałyśmy do ognia grube i drobne gałęzie, przywiezione przez dziadka z lasu. Ale u rodziców mojej mamy nie było biednie. Wręcz przeciwnie – było bogato.. Poczułam ogromną radość, akceptację i miłość, jakie dostawałam od babci Anny. Lubiłam przebywać u niej. Rozmawiać, śmiać się, żartować, gotować.

W mym sercu zagościła akceptacja mnie samej. Zniknęło poczucie, że jestem złem całego świata. Pojawiła się lekkość.

Gdy włączyłam telewizor, okazało się, że to, co było mówione w telewizji, stało się bardzo jasne i zrozumiałe. Powiększyła się pojemność mojego umysłu. Zniknęła wcześniejsza złość na samą siebie, że za mało zapamiętuję. Odczułam, jak buduje się we mnie spokój, który wcześniej już zaczęłam budować podejmując decyzje, że będę wolniej chodzić, bo przyszedł moment w moim życiu, gdy miałam dość czegoś, co gnało wciąż do przodu, a i tak często się spóźniałam. Spóźnianie się było specjalnością mojej mamy. Ja lubię wyjść wcześniej z domu, iść powoli. Przyjść na spotkanie punktualnie.

Zaczęłam odnajdywać siebie i budować swoją własną tożsamość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kolorowe fajerwerki – 12

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim wszystko to, co działo się dotąd. Stare dobrze się trzyma i nie zamierza puścić tylko dlatego, że zmienia się numer roku.

To ludzie decydują, kiedy nadejdzie nowe i nie potrzebują do tego synchronizacji z kalendarzem. Ci, którzy dojrzeją do zmiany, wprowadzają ją od razu. Po prostu są gotowi i już… Zwyczajnie działają…

A wtedy nowe pociąga i prowadzi. Jest przyjacielem i niesie ze sobą dużo radości i dużo dobrego.

Autor: Jagoda

Gromadka dzieci – 34

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o chłopcu, który był słabego zdrowia. Dużo chorował. Panowała w nim ciemność. Pewnego słonecznego dnia spojrzał przed siebie w dal. Podniósł wysoko głowę. W sercu odczuwał ogromną radość, a wraz z nią zapanowała w nim światłość. Budowała się w nim wiara w wyzdrowienie i światłość w jego duszy mościła się coraz bardziej. Z czasem chłopiec wyzdrowiał i był bardzo szczęśliwy i wdzięczny. Jego dusza bogaciła się radością, miłością i życzliwością.

W życiu chłopca działo się na co dzień coraz lepiej i lepiej…

Wydoroślał. Wyznaczał sobie kolejne cele, które osiągał. Był radosnym, szczęśliwym, już nie chłopcem, a mężczyzną.

Znalazł dobrą pracę, w której się spełniał. Spotkał mądrą i ładną dziewczynę. Ożenił się. Już zawsze był zdrowy, szczęśliwy i bogaty.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kolorowe fajerwerki – 11

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim siedmiu krasnoludków i królewna Śnieżka.

Nikt nie miał pojęcia, skąd i dlaczego przybyli, ale sytuacja była tak absurdalnie zaskakująca, że ludzie dali się ponieść magii zagadki i przyjęli ich jak swoich.

Nastały czarodziejskie czasy, pełne ciekawych zdarzeń i chociaż nagle siedem krasnoludków i królewna Śnieżka zniknęli, wszyscy potrafili już bez ich towarzystwa wieść zaczarowane życie i chyba nikt nie zauważył ich zniknięcia. Być może niektórzy ludzie zapomnieli nawet o tym, że w oni ogóle istnieli…

Autor: Wędrowny Grajek

Kolorowe fajerwerki – 10

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim kolorowe małe ludziki swobodnie maszerowały na pomoc ludziom, ponieważ wiedziały, że bez ich pomocy ludzie sobie nie poradzą.

Najpierw pomogły zbudować most, przejście dla pieszych i dwie autostrady, a na sam koniec zostawiły sobie nitkę metra.

„Ach, jak przyjemnie jest pomagać” – pomyślał jeden z nich. I dodatkową satysfakcją jest dla nich to, że żaden człowiek nie zdaje sobie z tej pomocy sprawy, a nawet z istnienia małych kolorowych ludzików.

Autor: Bubulubu

Gromadka dzieci – 33

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o krecie. I nie było to opowiadanie o krecie z Czech, ale o naszym polskim krecie.

Owo zwierzątko miało liczną rodzinę, znaną z chęci do zabaw i robienia psikusów. Żarty dotyczyły głównie podkopów w miejscach najbardziej nieoczekiwanych, na działce właścicieli i ich znajomych.

Krety bardzo lubiły podkop obok piwnicy budynku, gdzie dziadek rodziny miał swój warsztat i zawsze włączone radio. Oczywiście głośno.

Rodzina krecia trochę nudziła się podczas słuchania audycji ekonomicznych czy politycznych. Te lubił dziadek. Zwierzęta natomiast odżywały podczas słuchania wiadomości sportowych, zwłaszcza wieczornych, po których szły spać.

Autor: Adam