Mała śnieżynka – 8

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr, po czym swobodnie opadały na ziemię, tworząc białą pierzynę, przykrywającą zieleń.

Ze śniegu uformował się biały lud, który przecierał oczy ze zdumienia, bo zobaczył Świętego Mikołaja, co rozdaje dzieciom prezenty. Tak mu się to spodobało, że postanowił, że również zrobi jakiemuś dziecku prezent. Poszedł więc do najbliższej szkoły i usłyszał, że mała dziewczynka życzy sobie lalkę, a pewien chłopczyk klocki LEGO. Podszedł więc do pobliskiego sklepu z zabawkami, z zamiarem zakupu owych zabawek. Sprzedawczynie zbaraniały na widok tak osobliwego klienta. Śnieżny człowiek niczym się nie przejął. Wziął zabawki, podszedł do kasy i zapłacił, kładąc na ladę trzy kulki śniegu, i szybko wyszedł, bo bał się, że się roztopi.

Zakradł się w nocy do domku jednego i drugiego dziecka i zostawił prezenty. Potem z radością w sercu śnieżny człowiek wetknął sobie marchewkę w buzię i został bałwanem.

Autor: Bubulubu

Na dnie szuflady – 47

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia, która przedstawiała małego chłopca, trzymającego w ręku drewniany karabin. Chłopiec był wyprostowany, miał wysoko uniesioną głowę, a jedną nogę – zgiętą w kolanie – opierał na łebku dużego pluszowego misia, leżącego na podłodze. Pod zdjęciem umieszczono podpis: „Podróżnik stoi nad upolowanym przez siebie lwem”. Chłopiec ubrany był w staromodny strój i miał trzewiczki zapinane na szereg drobnych guziczków.

– Kto to jest? – zapytał inny mały chłopczyk, który przed chwilą zajrzał do wysuniętej szuflady.

– Raczej był – odpowiedziała jego mama – to twój praprapradziadek. Już w dzieciństwie wyobrażał sobie, że będzie podróżnikiem. I rzeczywiście nim został, ale nie zabijał zwierząt, tylko je łapał i sprzedawał go ogrodów zoologicznych.

– A listy też są jego?

– Tak. Pisał je do swojej mamy. Z każdej podróży wysyłał jeden list.

– Ale ich dużo jest! – krzyknął chłopczyk.

– Poczytać ci?

– Tak.

Mama wzięła pierwszy list. Zajrzała do niego i podeszła do stojącego w kącie globusa. Zakręciła nim… i po chwili pokazała na nim pewien punkt.

– To stąd został wysłany ten list…

I tak co tydzień czytali jeden list. I co tydzień na globusie znajdowali miejsce z którego był on wysłany. Polubili ten zwyczaj, a chłopczyk przy okazji z radością uczył się geografii i historii, bo po lekturze każdego listu wspólnie z mamą szukali w internecie informacji na temat miejsca, w którym przebywał jego praprapradziadek.

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 7

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Przyglądała się im mała dziewczynka, wyglądająca przez okno swojego pokoiku. Siedząca za nią Babcia Jaga opowiadała jej bajkę o Śnieżynkach, które spływają na Ziemię, po to by ludzie cieszyli się ich pięknem, gracją i wdziękiem.

– Marysiu, ludzie potrzebują piękna, bo dzięki temu żyje się im lepiej – mówiła Babcia Jaga.

Siedzący w kącie krasnoludek kiwnął głową na potwierdzenie i powiedział:

– A pamiętasz Marysiu, jak z innymi krasnoludkami malowaliśmy trawę na zielono, a maliny na czerwono? Też robiliśmy to po to, żeby świat był piękniejszy.

Marysia uśmiechnęła się i dalej patrzyła, jak śnieżynki opadają w dół, lekko wirując w powietrzu.

Autor: Archiwista SC

Mała śnieżynka – 6

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Nagle taniec śnieżynek lekko zmącił mały papierowy samolocik – też biały – wyrwany z zeszytu i puszczony z pierwszego piętra szkoły.

Samolot, unoszony podrywami wiatru, przeleciał wśród wirujących śnieżynek, po czym lekko opadł w dół i ukrył się w śnieżnym puchu.

Autor: Ewa Majewska

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 30

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że król jest pełen dostojności i majestatu.

Stoły uginały się od przepysznego jadła i napitku. Król lekko skinął ręką, pozwalając innym na dalszą zabawę. Sam zasiadł przy stole, rozkoszując się smakiem potraw i dobrą rozmową.

Autor: Bubulubu

Mała śnieżynka – 5

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr.

Mróz szczypał w uszy i nosy dzieci, bawiące się w świeżym śniegu. Dzielny malarz Mróz pokrył świetlistymi ornamentami większość okien chatek w bieszczadzkiej wiosce. Ornamenty były tak piękne, że wielu rodziców nie pomyślało nawet, aby niszczyć te dzieła natury. Przyglądali się radośnie bawiącej się latorośli z rozrzewnieniem. Sami tak niedawno robili to samo…

Autor: Marek Jasiński

Mała śnieżynka – 4

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Otuliły krzak róży, chroniąc go przed mrozem.

Przyszła wiosna i śnieżynki wróciły do swej pierwotnej lekkości i, jako woda w rzece, dokończyły swą podróż, wracając do oceanu.

Autor: Andrzej B

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 29

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła krasnoludka z siwą brodą. Miał na sobie zielony kubraczek, zielone spodnie, zielone buty, zieloną czapeczkę i złotą koronę na siwej głowie. Stał w otoczeniu wielu krasnoludków, którzy też byli ubrani w kolorowe kubraczki, spodnie, buty i czapeczki.

Król mówił dalej – „Ludzie, krasnoludki, elfy i inni, równie mili goście, witamy na corocznym krasnoludkowym balu. Bawcie się. Niech ta muzyka, tańce i miłe towarzystwo sprawią, że zapomnicie o troskach. Rozluźnijcie się, a potem wypoczęci wrócicie do swoich domów. My, krasnoludki, będziemy wam pomagać, zarówno na balu, jak i później, w waszym codziennym życiu.

Potem król ukłonił się przed zebranymi i dał znak orkiestrze. Rozpoczął się bal…

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 3

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr.

Chłopczyk obserwował ich taniec przez okno. Myślał, ile śniegu jeszcze spadnie. Tata chłopca codziennie przez kilka godzin odśnieżał ich skromny domek, a później nie miał siły nawet na rozmowę z synkiem. Maluch przeklinał w myślach tańczące śnieżynki.

Aż do czasu, kiedy bawiąc się przed domem, niedaleko śnieżnego nasypu, zbudowanego przez ojca, zobaczył samochód, pędzący prosto na niego. Kierowca stracił panowanie nad kierownicą. Samochód z ogromną szybkością wbił się w zaspę i słychać było tępy huk.

Chłopiec stanął jak wryty. Przed sobą zobaczył oczy auta, wyzierające ze śniegu.

„Kochane śnieżynki” – pomyślał.

Autor: Wędrowny Grajek

Mała śnieżynka – 2

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Na dole widać było duży zbiornik wody. Śnieżynka nie wiedziała, czy to jest małe morze, czy duże jezioro. Jej uwagę przyciągały dwie wyspy. Obydwie były początkowo rozświetlone światłami domów i latarni. Między nimi majaczył most, który je łączył. Nagle, wydawałoby się zupełnie bez powodu, most zaczął się kruszyć i rozpadać. Na jego miejscu utworzyła się przepaść. Natomiast na obydwu wyspach zaczęły rosnąć potężne mury – i w miejscu, gdzie początkowo był most, i w innych miejscach. Wyspy obwarowały się. Mury były już tak wielkie że światła domów i latarni przestały być widoczne, a może w ogóle przestały świecić?

Śnieżynka aż zatrzymała się z wrażenia. Nieruchomiejąc patrzyła, jak mury rosną wysoko, prawie sięgając nieba. Już nie widać było obydwu wysp. Każda zniknęła na dnie studni, utworzonej przez okalające ją mury.

– Co cię martwi, Śnieżynko? – zaszemrał wiatr i okręcił ją w powietrzu.

– To, co się stało z wyspami.

– Czasami tak się dzieje.

– Czy możemy coś zrobić? – zapytała śnieżynka.

– Możesz dołączyć do nich – szepnął wiatr i wskazał na kilka świetlanych postaci, spływających z nieba w stronę wysp.

Śnieżynka rozpoznała Anioły, niosące miłość i światło.

– Możesz mnie do nich zanieść? – zapytała.

Wiatr przeniósł ją delikatnie i śnieżynka poczuła anielskie ciepło i światło. Rozpuściła się w nim i spłynęła w dół, do anielskiej pomocy dołączając również swoją miłość i życzliwość.

Światło zaczęło głaskać i ogrzewać mury, a te rozpuszczały się powoli… Wyspy znowu zaczęły być widoczne. Gdy anielskie światło i ciepło dotarły do wysp, każda z nich odpowiedziała własnym światłem. Jej latarnie i domy świeciły coraz mocniej, cieplej, jaśniej…

Inne śnieżynki, patrząc w dół, widziały, że wyspy zaczęły wyglądać jak dwa jasne klejnoty na tle ciemnej wody. W pewnej chwili przepaść zniknęła i ukształtował się nowy mocny, łukowaty, świetlisty most, który połączył obie wyspy. A na środku mostu, na poręczy, osiadła mała kropelka światła, ta która jeszcze niedawno była ich siostrą, małą śnieżynką.

Autor: Brzozowa Bajdulka