Mała śnieżynka – 1

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Grupa ptaków przyglądała się im, myśląc, jak dobrze mają te śnieżynki. Wirują w powietrzu i nie marzną. Ptaki dużo dałyby, żeby choć przez chwilę stać się jedną z nich. Kiedy śniegu napadało już naprawdę dużo, przyjechała ekipa i zaczęła opryskiwać go jakimś świństwem, żeby topniał. Śnieżynki znikały, a te, które zostały, stały się żółte i lepkie.

Ptaki, widząc to, wzbiły się w powietrze i odleciały do odległych krajów. „Biedne śnieżynki” – pomyślały.

Autor: Wędrowny Grajek

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 28

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że zarys jego twarzy powoli zmienia się w dziób ptaka, a z boków wystają skrzydła. Król dumnym krokiem, z nienagannie wyprostowaną postawą, przemierzał środek sali. Wszyscy patrzyli w niemym osłupieniu. Król podniósł kieliszek, wzniósł toast i rozpostarłszy skrzydła odleciał z sali balowej.

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 43

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył… Spokój.

Spokój stał sobie na szczycie wzgórza i patrzył na rozległą dolinę. Wędrowiec zobaczył jak Spokój usiadł i zamyślił się – cały czas patrząc na piękną dolinę.

Powietrze wokół jakby uspokoiło się, ptaki zaczęły ciszej i spokojniej śpiewać, a nawet wiatr dołączył do tego spektaklu. Przestał ostro wiać, szarpać włosy i kurtkę wędrowca. Jakby się uspokoił, a szarpanie zastąpił delikatnym, spokojnym głaskaniem. Gładził włosy, policzki i ręce Wędrowca. Spokojnie i uważnie głaskał też trawy, ziemię oraz dzióbki, pazurki i pióra ptaków. Wiatr zrobił się ciepły, serdeczny i gładząc otulał – wędrowca, ptaki, wzgórza dolinę….

„Usiądź przy mnie” – wędrowiec usłyszał w swojej głowie głos. Rozejrzał się dookoła, żeby zobaczyć, kto mówił. Nie zauważył nikogo nowego. Widział tylko Spokój, który spokojnie siedział i wpatrywał się w dolinę. Nawet nie odwrócił głowy, jednak wędrowiec miał wrażenie, że to Spokój go zaprasza. Usiadł przy nim i też zaczął wpatrywać się w krainę, leżącą u stóp wzgórza.

Nie rozmawiali ze sobą, tylko patrzyli – Spokój i wędrowiec, wędrowiec i Spokój…

W pewnej chwili wędrowiec zobaczył przed sobą rozwiązanie problemu, który nurtował go od bardzo dawna. Zobaczył wydarzenia, osoby, swoje działania i efekty tych działań… To wszystko tworzyło wzór, z którego wcześniej nie zdawał sobie sprawy. Teraz ten wzór, na oczach wędrowca, zmieniał się… Przeobrażał się w nowy. Przynosił nowe rozwiązania, choć proponował stare sposoby, które wędrowiec dobrze znał. Stare, dobrze wypróbowane metody, tylko zastosowane w innych okolicznościach.

Wędrowiec, jak oczarowany przyglądał się swoim pomysłom. Zobaczył jak one wpływają na jego życie i rozwiązanie tego problemu, również jak rozwiązują problemy, z których istnienia nie zdawał sobie wcześniej sprawy.

Nawet nie zauważył, że wstał i uśmiechnięty zaczął schodzić ze wzgórza. Z powrotem wszedł w swoje życie. Wrócił do niego, chociaż wcześniej nawet nie wiedział, że z niego wyszedł. Teraz powracał, biorąc odpowiedzialność za siebie i mając pewność, że wszystko zrobi tak, jak trzeba. Odzyska sens i nadzieję. Wiara i miłość właśnie się odnalazły i zaczęły wspierać go, w jego życiu i w jego działaniach.

Spokój przyglądał się temu z życzliwością. „Powodzenia przyjacielu, na pewno się uda” – powiedział głośno za Wędrowcem, choć wiedział, że ten pewnie go nie usłyszy, bo na nowo jest zajęty swoim życiem i swoimi sprawami.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 27

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła przystojnego mężczyznę o przemiłym spojrzeniu błękitnych oczu. Przechodząc obok niej spojrzał na nią i podał rękę do ucałowania. Zrobiło się jej gorąco i obudziła się z drżeniem w ciele.

Autor: Andrzej B.

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 26

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła szlachetny uśmiech na jego szlachetnym obliczu. Oczy jego emanowały szczególnym blaskiem. Miał ogłosić wielką nowinę. A w zasadzie to dwie.

Z wyprawy po magiczne ziele wrócił królewski syn. Powrócił po roku nieobecności. Było to wielkie szczęście dla wszystkich mieszkańców królestwa. Nie tylko dla samej Królewskiej Rodziny.

Druga wiadomość, niemniej dobra, to wiadomość, że do grodu zbliża się zaproszony wielki mistrz magii Światła, który zamierza zostać w grodzie na stałe…

Autor: Marek Jasiński

Polną drogą – 42

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył… lwa. Było to zdjęcie biegnącego lwa, naklejone na boku samochodu, transportującego zwierzęta. Auto jechało do leśniczówki, by przetransportować małe zwierzaki.

Wędrowiec pozdrowił kierowcę i leśniczego. Panowie też lekko skłonili głowy. Wiedział, że jest prawdopodobne, że usłyszy propozycję podwiezienia, zwłaszcza, że był to jedyny samochód, który do tej pory przejechał leśną drogą. I tak też się stało, ale odmówił, aby iść swoją drogą i swoim tempem.

Wędrowiec myślał o swojej tożsamości – kim jest. Wiedział, że zawsze dużo podróżuje, więc – czy ma jakieś stałe miejsce na ziemi? I czy jest ono rzeczywiście do szczęścia potrzebne?

Po tych rozważaniach usłyszał różnorodne głosy przyrody. Do tej pory panowała cisza, a przecież głosy ptaków i innych zwierząt leśnych nie włączyły się przed chwilą ot tak, na komendę.

Wędrowiec przystanął, rozłożył na trawie koc i położył się. Zrobił tak, by odpocząć i całym sobą usłyszeć otaczającą przyrodę.

Autor: Adam

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 25

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła bohatera ze swoich marzeń. Był dokładnie taki, jak jej idealny mężczyzna. Bardzo chciała, żeby to z nią otworzył bal. Zawstydziła się, że to zbyt odważny plan. Wbiła wzrok w podłogę i usłyszała ten królewski głos: „Proszę cię Aniu”. Nie uwierzyła, że to się działo. Król prosi właśnie ją. I znowu: „Proszę cię Aniu – chodź wreszcie, bo się spóźnimy”. No tak, to było naprawdę. Wtedy zrozumiała – jej idolem był sąsiad z akademika.

Autor: Borówka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 24

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła lamparta, który uważnie przyglądał się jej swoimi żółtymi oczyma.

– Zwierzak – pomyślała kobieta – ale czemu nie lew?

– Bo lwy są przereklamowane. Mają dobry PR i tyle. A prawdziwa władza to ja – usłyszała w swojej głowie odpowiedź.

Lampart z wdziękiem przeszedł koło niej i nagle, błyskawicznym susem powalił paparazzo, który chciał mu zrobić zdjęcie. Kamera gruchnęła z trzaskiem o podłogę. Inni fotoreporterzy cofnęli się, a straż królewska zaaresztowała ich i zarekwirowała im sprzęt. Król nie zwracał już na nich uwagi i dał sygnał orkiestrze.

Muzycy zaczęli grać i rozpoczęły się tańce… Król przyglądał się, jak pierwsze pary tancerzy wirowały na parkiecie i jak dołączały do nich kolejne pary… Każdy chciał, by król był z niego zadowolony, więc wkrótce większość gości tańczyła… W pewnej chwili lampart podszedł do jednej z dam dworu i też zaprosił ją do tańca…

Zdziwiona kobieta zobaczyła, że tańczącej parze towarzyszą dziwne cienie na ścianach. Cień króla-lamparta wyglądał jak cień eleganckiego, wytwornego mężczyzny. A cień jego partnerki – jak cień pantery.

Kobieta zamrugała oczami i próbowała się skupić na tańczącej parze.

– Jeszcze absyntu? – zapytał lokaj.

– Nie, dziękuję, chyba wystarczy – odpowiedziała i obudziła się…

Gdy otworzyła oczy, zobaczyła swojego kota, który siedział na łóżku i przyglądał się jej uważnie.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 41

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył skrzydło. Jakieś dziwne zwierzę. Było na tyle dziwne, że wędrowiec zboczył z drogi i poszedł za nim w las. Zwierzę było jednak dużo szybsze i uciekło. Wędrowiec wrócił na ścieżkę.

Zaczął padać deszcz. Padało krótko i za chwilę wyszło słońce. Jego promienie oświetliły drogę, las i polanę, ale też oślepiały idącego. „Oto właśnie mamy paradoks” – pomyślał.

Minął żwirownię i rozdroże prowadzące w jednym kierunku do wsi, a w drugim do miasta. Pomyślał, że wraca do miasta, do domu. W TV miał być ciekawy film o zwierzętach i przyrodzie. Drugi paradoks – chęć oglądania przyrody w TV, gdy właśnie może oglądać przyrodę tu i teraz.

Autor: Adam

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 23

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła krępego, łysego mężczyznę. Król powiedział, że lubi zabawę, ale w małej ilości i wtedy, gdy jest zmęczony urzędem panowania…

Powszechnie było wiadomo, że król lubi polować. Wiedziały o tym też dzieci. Dwójka z nich wybiegła i bez wahania zapytała o to, jak upolować bardzo duże zwierzę. Król odrzekł, że nie może o tym teraz dużo mówić, ale dla dzieci dworu, które chcą posłuchać, wyznaczy odpowiedni czas i miejsce, na dziedzińcu przy studni. Król lubił to miejsce, gdyż było słoneczne i przewiewne. Cieszył się, że właśnie tam opowie młodzieży i dzieciom o tym co lubi – o polowaniu.

Autor: Adam