Ciemność zgęstniała – 40

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i krusząc kraty więzień przepełnionych niewinnymi. Powoli wychodzili więc, zrzucając kajdany z rąk i nóg, rozprostowywali skurczone członki i mrużąc oczy wpatrywali się w niebo. Nadzieja, wiara i miłość – od teraz będą już mocniej kultywowane i poddawane codziennej, niezmiennej i systematycznej pielęgnacji…

Autor: Ewa Majewska

Mała śnieżynka – 12

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Patrzyły na otaczający je świat i już się nim zachwycały. Było pięknie. Śnieżynka uwielbiała ten taniec i czuła się szczęśliwa i nie myślała wcale, jak się ta przygoda może skończyć. Najważniejsza była dla niej chwila, tu i teraz.

Autor: Alicja

Ciemność zgęstniała – 39

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i wyzwalając chęć życia w istotach, które ocalały. Powoli rozpoznawały, kim są, co potrafią i jak mogą pomóc w budowaniu nowych struktur nowego świata. Miejmy nadzieję, że lepszego i bardziej trwałego od tego, który przeminął.

Autor: Ewa Majewska

Na dnie szuflady – 49

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia, przedstawiająca małą dziewczynkę i dużą lalkę.

Mama pokazała to zdjęcie swojej dorastającej córce. Obydwie zostały niedawno bardzo zranione przez babcię, która krytykowała je cały wieczór, mimo dyplomatycznych zabiegów swojego męża oraz zięcia.

Wnuczka, nie mogąc wytrzymać ostrych, niesprawiedliwych słów babci, zerwała się z płaczem i uciekła do drugiego pokoju. Jej mama pobiegła za nią, przytuliła i pocieszała, chociaż sama też cierpiała…

Dziadek zatrzymał babcię przy stole i nie pozwolił jej pójść za córką i wnuczką. Zięć z kolei nastawił głośniej telewizor, więc podniesione głosy dziadka i babci zostały nieco przytłumione i stały się mniej wyraźne.

– To moja starsza siostra – powiedziała mama – i jednocześnie jedyne idealne dziecko w naszej rodzinie. Zawsze była akuratna i zawsze spełniała oczekiwania naszej mamy.

– Twoja siostra? Przecież jesteś jedynaczką! – skomentowała zaskoczona dziewczyna.

– Zmarła, zanim się urodziłam. Nie wiadomo, czy rzeczywiście była idealna. Moja mama taką ją pamięta. Liściki siostra wysyłała z sanatorium gruźliczego, w którym spędziła ostatnie miesiące swojego życia. Kamyczek i fiołki są pamiątką z jednego z jej ostatnich spacerów…

Zapadło milczenie… Mama westchnęła i kontynuowała:

– Tata mówił mi, że mama bardzo zmieniła się po jej śmierci. Stała się zgorzkniała, zrzędliwa i zachowuje się, tak jakby chciała zapomnieć o miłości, a nawet jakby chciała ją na wszelki wypadek zabić, żeby już nigdy więcej nie być zranioną. Tato nie mógł tego znieść i myślał nawet, żeby się z nią rozwieść. Zaczął już czynić pierwsze kroki w tym kierunku. Przerwał te działania, bo zorientował się, że mama znowu jest w ciąży – ze mną. Ona chciała tę ciążę usunąć, a tata jej nie pozwolił. Musiała mnie urodzić i chyba dotąd ma mi to za złe. Zawsze okazuje mi swoje niezadowolenie. Krytykuje mnie ciągle i nie pamiętam, żeby mi cokolwiek dobrego powiedziała. Nie pamiętam też, żeby kiedykolwiek przytuliła mnie czy pocałowała…

– Nie wiedziałam… – szepnęła zaskoczona nastolatka i po namyśle dodała – przepraszam cię mamo za te wszystkie chwile, kiedy byłam dla ciebie okrutna, zła i niesprawiedliwa.

Przytuliły się, a każda miała łzy w oczach – dobre łzy wzruszenia…

Po dłuższej chwili nastolatka zapytała:

– Mamo, czy możemy jakoś pomóc babci?

– Nie wiem słoneczko – odpowiedziała mama.

– A dziadkowi i tacie?

– Pomożemy im, wracając teraz do nich i do babci.

– To chodźmy…

Trzymając się za ręce wróciły do pokoju, z którego uciekły. Babcia, jak zwykle, skrzywiła się na ich widok. Za to dziadek wyraźnie rozluźnił się i uśmiechnął się do nich. Tata nastolatki również…

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 11

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Patrzyłam na nie z wielką przyjemnością. Siedziałam w wygodnym fotelu i przyglądałam się śnieżynkom, wirującym w świetle latarni. Kilka z nich przyczepiło się do szyby, jakby chciały się ze mną przywitać.

Cały widok był tak piękny, że świat wydał się zaczarowany, jakbym przeniosła się do pięknej bajki.

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 10

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr.

Z domu wyszła smutna dziewczynka. Patrząc na piękne śnieżynki, migocące w powietrzu, uśmiechnęła się. Świat wydał się piękny, a smutek zniknął z jej pięknej twarzyczki. Pobiegła do dzieci, które bawiły się na śniegu, lepiąc bałwana.

Autor: Danusia

Na dnie szuflady – 48

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia… A na strychu stał stary telewizor, a w garażu stary odkurzacz, którym kiedyś odkurzano stare auto…

I co z tego?! Wszystko gdzieś sobie leży, stoi czy fruwa. Niektóre rzeczy przez wieki robią to samo, a inne służą co raz do czego innego i w różnych miejscach. Czy te rzeczy zdają sobie z tego sprawę? Czy lepiej dla rzeczy jest, gdy się ich używa? A może, gdy leżą w spokoju? Ważne jest jednak, że jest wiele przedmiotów, które służą ludziom długo i w dobry sposób.

Autor: Adam

Mała śnieżynka – 9

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Taniec sprawiał im ogromną radość.

Zabawę śnieżynek obserwowało stado wróbli, które postanowiły dołączyć do rozbawionej gromadki śnieżynek. Teraz taniec nabrał szybkości.

Energia wróbli udzieliła się śnieżynkom.

Długo trwała ta zabawa. Zaczęło zmierzchać, a śnieg zaczął się rozpuszczać.

Wróble schowały się w konarach drzew, a na ziemi została plucha.

Autor: Joanna