Przez kawiarniane okno – 34

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich myśliciel. To, co go wyróżniało, to nie był strój, ale sposób bycia i myślenia. Aprobował świat takim, jaki jest i dołączał do niego odpowiednią myśl na odpowiedni czas. Myśliciela charakteryzowała też odwaga. Był on także przedsiębiorcą, więc charakteryzował się ciekawością, skierowaną na innych, a konkretnie interesował się potrzebami innych ludzi.

Mówił, że działanie na dużą skalę jest takie samo jak na małą skalę, ale na dużą.

„Człowiek powinien być uczciwy, gdyż jest to zdrowy mechanizm” – zawsze powtarzał podczas spotkań przy kawie. Dodawał przy tym często:

„Cenne jest to, co możesz dać niezależnie od tego, ile masz.”

„Pomocny jest rytm i porządek w działaniu – przyroda też ma swój rytm i porządek.”

„Dyscyplinuj raczej siebie niż innych. Wiedza to dar – korzystaj z niej.”

„Bądź radosny, bo warto.”

Autor: Adam

Mała ławeczka – 13

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadała na niej pewna fajna babka, która kiedyś myślała, że wcale nie jest fajna, ale to było dawno, dawno temu.

Musiało wiele wody upłynąć, żeby dotarło do niej, że nosi w sobie cudowną Bożą Iskrę, która płonie i rozświetla ją od wewnątrz. Ta cudowna iskra była w niej zawsze, grzała ją w zimne wieczory, rozśmieszała, gdy było jej smutno.

Babka nie chciała jej widzieć, bała się jej, nie wierzyła w jej istnienie i dlatego było jej smutno, czuła się źle i przeżywała rozpacz. Teraz babka jest cudowna kobietą, wie, że niejedną burzę życiową ma za sobą, ale również przestała się bać burz, które jeszcze są przed nią. Jest silna, zaradna, przebojowa i wesoła. Tyle huraganów życiowych już za nią, tyle wichur, wojen, zawirowań, a ona dalej trwa, dalej idzie do przodu. Czasem widzę ją na ławeczce pod wierzbą. Wydaje mi się, że to nie iskra lecz cały snop iskier rozświetla jej serce. Ciepło koło niej, chciałabym usiąść obok.

Autor: Hania

Ciemność zgęstniała – 43

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rosło dalej…

Rosło i rosło… Często patrzymy, co rośnie. Drzewo, dziecko, dom. Jednak każdy proces wzrostu ma swoje etapy – strukturę. Też prawidłowości. Być może, gdy zdamy sobie z tego sprawę, życie będzie ciekawsze. Może nie intuicyjnie, ale kierując się tym systemem, będziemy mogli zrobić więcej.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 12

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadywał na niej młody chłopiec. Rozsiadał się wygodnie, rozglądał się, czy nie ma znajomych i kiedy uznawał, że jest bezpieczny, to wyciągał z kieszeni tomik poezji i oddawał się lekturze. Uwielbiał wiersze i sam też próbował je pisać. Gdy czytał poezję, to odlatywał w cudowny świat piękna, rytmu i harmonii. Było to bardzo osobiste przeżycie, więc wybierał tę ławeczkę, bo razem z wierzbą chroniły jego prywatność.

Autor: Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 33

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich dumny, barczysty mężczyzna, przemierzający ulicę na białym koniu. Wyglądał dość osobliwie wśród samochodów i tłumu ludzi. Niemal wszyscy przyglądali się mu z zaciekawieniem. On tymczasem płynnie omijał stojące na jego drodze przeszkody i po chwili zniknął za rogiem.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 11

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na ławeczce siadały pary zakochanych, którzy całowali się do utraty tchu. Ławeczka czuła w swoich wszystkich deseczkach ciepło płynące od kochających się ludzi. Czuła ich radość i szczęście i promieniowanie ich miłości. Była bardzo szczęśliwa i to jej ciepłe, przyjemne wibrowanie przyciągało pod wierzbę wszystkie zakochane pary, które mówiły o niej „szczęśliwa ławeczka”, kiedy umawiali się na następne spotkania.

Autor: Ela S.

Wiosenny las – 42

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i jadł świeżo kupione jabłka. Czuł się wtedy naprawdę częścią przyrody. Dodatkowo, ciepłe już promienie słońca dodawały radości i dłuższego dnia. Pierwszy po zimie wiosenny spacer był jakby przełomem w życiu. Przyroda budziła się do życia. Las zaczęli odwiedzać turyści i spacerowicze.

Mężczyzna nie był zdecydowany, czy ma obserwować zwierzęta, czy rośliny, czy też słuchać śpiewu ptaków.

Poczuł wtedy, że dobrze mu się jednak wędruje przez las.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 10

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na tej ławeczce siadał starszy miły, siwy pan i czytał gazetę. Pan ten przychodził tu prawie codziennie, oczywiście jeśli tylko pozwalała na to pogoda, od wiosny do jesieni. Podziwiał zmieniające się widoki i kolory gałęzi. Jakież było jego zdziwienie, gdy pewnej wiosennej soboty, z gazetą, chciał usiąść na ławeczce, a tam siedziała już postawna postać (oczywiście z metalu) Szwejka. Pan zdziwił się, ale jednocześnie ucieszył. Pomyślał sobie, że będzie tu przychodził nie z gazetą, a z książką, jego ulubioną „Przygody dobrego wojaka Szwejka”. „Mam teraz przyjaciela na przedpołudnie” – pomyślał.

Autor: Joanna

Przez kawiarniane okno – 32

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich, na przystanku rozegrała się szybka scenka – do mężczyzny, wyglądającego na bezdomnego i zmarzniętego, podeszła nagle kobieta i podając mu swoje czarne, wełniane rękawiczki powiedziała:

– Proszę założyć te rękawiczki, mogą być za małe, ale proszę je założyć.

I wsiadła do nadjeżdżającego tramwaju.

Mężczyzna nic nie odpowiedział. Włożył nieco przymałe damskie rękawiczki.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 9

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na tej ławeczce siedziałam z książką, ucząc się. Byłam wówczas w dziewiątej klasie liceum i wówczas po raz pierwszy w życiu zdarzyło się, że zakochał się we mnie młody chłopiec z drugiego liceum. Poznaliśmy się na sankach w parku i od tej pory byliśmy nierozłączną parą. Bardzo często siedzieliśmy na tej samej ławeczce, spoglądając na pływające łabędzie i ciesząc się swoją obecnością. Czasami towarzyszyła nam moja siostra, osiem lat ode mnie młodsza. Były to bardzo miłe chwile, które pamiętam dotychczas.

Autor: Alicja