Przez kawiarniane okno – 39

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich słoń, który przed chwilą uciekł z wagonu z transportem cyrkowym. Biedak – usłyszawszy głośny sygnał klaksonu – wyrwał zbyt słabe zamknięcie zamka wagonu i nagle znalazł się w scenerii codziennego życia miasta, absolutnie poza jego sferą komfortu.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 23

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadała na niej siwa staruszka. Stukała miarowo swoją laską w ziemię. Odgłos laski był tępy i nieprzyjemny. Usłyszała go dziewczynka bawiąca się niedaleko. Zaciekawiona podbiegła do ławki i zapytała staruszkę, dlaczego tak stuka laską o ziemię. Ta odpowiedziała nieprzyjemnie, że takie małe dziewczynki nie powinny być ciekawskie, bo to brzydko.

Dziewczynka zawstydziła się i opuściła głowę. Stukot laski był jednak tak irytujący, że zatkała uszy. Babka spojrzała gniewnie na małą i stukała jeszcze mocniej. Kiedy ta odsłoniła uszy i krzyknęła – „Przestań! Już dosyć!!” – laska wypadła z rąk starowiny. Po porytych zmarszczkami policzkach popłynęły łzy.

Dziewczynka uciekła. Przestraszyła się, lecz jednocześnie była zadowolona, że nie słyszy już tępego stukania. Kiedy wróciła zaciekawiona, przy ławeczce nie było już nikogo, ale w jej uszach zabrzmiał tępy stukot.

Autor: Wędrowny Grajek

Polną drogą – 45

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył kałużę. Szeroką, rozległą, z nieruchomą taflą wody. Przez jej środek przebiegała CIENKA CZERWONA LINIA. Doszedł do niej. Przeszedł wzdłuż. Balansował, ale nie przekroczył już jej granicy.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 22

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Zwykle chciał się tam bawić mały chłopczyk. Opiekunowie nie pozwalali mu na to, bo zawsze chcieli mieć go na oku. Jednak chłopczyk był sprytny i często korzystał z okazji (lub sam je stwarzał), by ukryć się pod gałęziami wierzby.

Wyobrażał sobie, że jest tam zaczarowany świat, a ławeczka zgodnie z jego życzeniem zmieniała się w konia, samochód, jacht lub duży statek. Czasami znowu wracała do swojej postaci i była zwykłą ławeczką, a wówczas chłopczyk wyobrażał sobie, że jest wróbelkiem lub żabką, która na nią wskoczyła. Wierzba przyglądała się tym zabawom z życzliwością i zawsze chroniła chłopczyka i ławeczkę przed ciekawskimi podglądaczami. Czasami muskała chłopczyka po główce i ramionach przypominając mu, że powinien już wracać do swoich opiekunów.

Obydwie z ławeczką cieszyły się na wizyty chłopczyka i zawsze były ciekawe, co jeszcze przyjdzie mu do głowy.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Przez kawiarniane okno – 38

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich dama z łasiczką – tak ta sama. Chciała się trochę rozprostować i przespacerować popołudniową porą ulicami waszego miasta.

Ktoś chciałby zaprosić ją na kawę?

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 21

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często obok wierzby przechodzili spacerujący ludzie. Dzieci biegały dookoła ławki i dookoła wierzby.

Siedząc na ławce, ludzie czuli się wesoło, gdyż mogli obserwować duży zbiornik wodny – staw, w którym pływały kaczki i łabędzie.

Mała dziewczynka, która przyszła tam z dziadkiem, nadawała wszystkim napotkanym zwierzętom imiona. Prosiła też dziadka, by zapamiętał i w razie potrzeby jej podpowiadał, gdyby zapomniała.

Dziadek przy okazji spaceru fotografował faunę i florę. Miał już chyba z tysiąc zdjęć z łabędziami, ale dalej je fotografował.

Oczywiście w parku były też ławki z szachownicami. W czasie, gdy był w parku z wnuczką, dzwonił swoim nowym telefonem komórkowym do kolegów i umawiał się na grę.

Autor: Adam

Polną drogą – 44

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył skrzynię. Prawie cała była zakopana w ziemi. Wystawał jedynie górny fragment jej wieka. Zaciekawiony, z łatwością otworzył wieko i wyjął ze skrzyni zwinięty zwój papieru. Rozwinął go powoli. Był to tekst „Desideraty”.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 20

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadała na niej starsza pani i przypominała sobie młode lata. Siadywała na tej ławeczce, kiedy wierzba była jeszcze bardzo młoda. Marzyła o wielkiej miłości i kiedyś pewien młody człowiek zapytał, czy może się dosiąść. Każde z nich czytało swoją książkę, a przynajmniej udawało, że czyta… Tak przychodzili przez parę tygodni i udawali, że fascynują ich książki, które przynosili ze sobą. Starsza pani już nie pamięta, kiedy zaczęli ze sobą rozmawiać, potem spacerować… I tak im już zostało… Przespacerowali wspólnie kilkadziesiąt lat. Dzieci urosły, wnuki też urosły i wyjechały w szeroki świat… Mąż również odszedł…, ale do innego świata. Kobieta wiedziała, że kiedyś do niego dołączy… w swoim czasie…, a na razie siadywała na ławeczce, by dziękować Bogu za chwile spędzone wspólnie z mężem.

Autor: Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 37

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich samotność w tłumie. Wy – mieszkańcy miast – pewnie dobrze ją znacie. Jesteście tak zaganiani, że udajecie, że jej nie ma. Kiedy podejdzie do was na przystanku lub zapuka do drzwi – odwracacie się w drugą stronę lub pilnie sprawdzacie wiadomości w waszych telefonach.

Ona jednak nie odchodzi. Depcze za wami dokądkolwiek się udacie – nawet jeśli przyspieszacie kroku.

Autor: Ewa Majewska

Ciemność zgęstniała – 46

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rozjaśniając świat.

Nadzieja rosła, rosła…, ciągle rosła. Ciemność próbowała ją zdusić, ale nadzieja się nie dawała. Wykorzystywała każdą szparkę, przesmyk, dziurkę od klucza, każde przypadkowo lub celowo otwarte drzwi… i kropelka po kropelce wlewała się w ludzkie serca i umysły. Rozwiewała mroczne myśli, a dzięki temu pewność katastrofy zachwiała się. Przyszło zwątpienie i czarne scenariusze zaczęły się pruć jak zetlała, wiekowa tkanina. Nadzieja rosła dalej, przenikając świat swoją ufnością i torując drogę światłu. Zmartwieni ludzie budzili się z koszmarnego snu. Zaczęli głębiej oddychać i zobaczyli świat w jasnych, kolorowych barwach.

Światło jaśniało coraz mocniej, a nadzieja szerokim strumieniem wlała się do ludzkich serc, przepełniając je otuchą, miłością i wiarą. Gdy serca biły już spokojnie i z radością, nadzieja przeniknęła również do ludzkich umysłów, napełniając je ufnością we własny rozum, we własną zaradność i podsuwała ludziom obrazy dobrego, szczęśliwego, zdrowego życia.

dla Borówki napisała Ewa Damentka