Mała ławeczka – 19

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na ławeczkę przychodziła wiewiórka, która czekała na orzeszki przynoszone przez dzieci. Zabierała orzeszek z ręki i szybko uciekała, aby go zakopać w liściach. Była bowiem pora jesienna i trzeba było gromadzić zapasy na zimę. Po chwili wracała po następny i tak powtarzała tę czynność, aż do momentu, kiedy orzeszki się skończyły. Dzieci zadowolone wracały do domu. Wiewiórka też.

Autor: Zofia

Ciemność zgęstniała – 45

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i zdrowie.

Kwiaty rosły i kwitły. Zwierzęta chodziły swoimi ścieżkami i miały młode. Las dawał schronienie, wyżywienie oraz tło do zabawy i przebywania na świeżym powietrzu. Następujące po sobie pory roku mijały. Każda niosła coś dobrego i coś innego w porównaniu z poprzednią.

Las sam się oczyszcza, przyroda naucza zachowania i pomaga w rozwoju.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 18

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często… przeciwnie…, bo płacząca wierzba tak bardzo urosła, że gałęzie, które wcześniej chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów, dopiero teraz zaciekawiały ludzi do podglądania, co tam jest ciekawego.

Autor: Janek

Przez kawiarniane okno – 36

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich ONO – nijakie, szare, bez wyrazu. Takie byle jakie. Poszargane i zmęczone życiem. Z zaropiałymi oczami. Nieufne i smutne – głodne ludzkiej miłości.

Aż wyciągnęła w jego kierunku rękę i pogłaskała go, dała się obwąchać i polizać. Przyniosła miskę strawy i ciepły płaszcz. Nijakość i szarość zaczęły nabierać blasku, przeobrażając się już w coś innego – bardziej czegoś jakiegoś, niż byle jakiego.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 17

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadała niej starsza pani, elegancko ubrana, w kapeluszu i w rękawiczkach. Przechodząc koło niej czułam zapach delikatnych perfum. Ona jednak nikogo nie widziała. Jej wzrok był utkwiony w jeden punkt, a na ustach igrał leciutki uśmiech. Kim była ta pani? Co ją wiązało z tym miejscem? Czy ją jeszcze spotkam podczas kolejnego spaceru w parku?

Autor: Meidi

Przy pięknej starej toaletce – 39

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że płynęła łodzią po tafli jeziora, a naprzeciwko niej, w słomkowym kapeluszu, wiosłował mężczyzna. Dopłynął do białych lilii unoszących się na wodzie, wychylił się i zerwał je, po czym położył je u jej stóp.

Tak – były dla niej!

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 16

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadali na niej zakochani, matki z maleństwami, a także ludzie w sędziwym wieku, uciekając przed promieniami słonecznymi.

Autor: Anna Katarzyna

Przez kawiarniane okno – 35

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich osoby dziwnie ubrane, z wieloma bagażami. To byli aktorzy udający się na Stare Miasto.

Był letni wakacyjny dzień i w Centrum odbywał się wieczorek dla dzieci, które zostały na wakacje w mieście. Wieczór obfitował w trzy krótkie, kolejno po sobie następujące, sztuki oraz poczęstunek lodowy. Później był wieczór muzyczny pod gołym niebem, przeznaczony dla dorosłych i starszej młodzieży. Atrakcją były występy nowo powstałych zespołów muzycznych.

Na koniec imprezy organizator zaprosił wszystkich imprezowiczów na wieczór kabaretowy mający odbyć się w niedzielę.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 15

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często była ulubionym miejscem spotkań spacerowiczów i marzycielskich par. Niestety, gałęzie wierzby rozrastały się coraz bardziej i zasłaniały oczy ciekawskich. Przystawali tam i dyskretnie zapuszczali żurawia lecz niewiele zdołali wypatrzeć. Aż przyszła jesień, liście stopniowo poopadały i stara ławeczka odsłoniła swoje kulisy. Stare deseczki coraz bardziej murszały ze starości i obiekt spotkań nadawał się już tylko do remontu.

Autor: Stefan

Ciemność zgęstniała – 44

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rozsądek.

Tak naprawdę nie wiadomo, czy była to ciemność z zamierzchłych czasów, czy z wojen, czy z innych zdarzeń bliższych lub dalszych – tak jakby ciemne czasy nałożyły się na siebie.

Tą jasnością stał się rozsądek. Rozsądek do rzeczy mądrych i budujących. W rozsądku możemy zbudować coś naturalnego i dobrego.

Autor: Adam