Czerwcowa noc – 46

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na deptak. Było wielu różnych przechodniów, wiele pokoleń… Tym samym nad deptakiem unosiło się wiele dobrych myśli…

Co prawda, myśli nie są widoczne, ale można w nie wejść. Osoba, która o tym wiedziała, weszła dosłownie w deptak myśli. Krążyła wokół ludzi i uśmiechała się z naturalną przyjemnością.

Niektórzy przechodnie odpowiadali uśmiechem, a inni relaksowali się w dobrej atmosferze.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 18

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał obserwatorów. Ktokolwiek przechodził obok, chciał go oglądać, a nawet zerwać. Kwiat był jednak bezpieczny, gdyż czuwała nad nim moc lasu. Kwiat odnalazł też wędrowiec, popularnie znany jako dobrze czyniący człowiek.

Ów pan wiedział, że rozmyślając w czasie kwitnienia kwiatu, uporządkuje swoje myśli i zdobędzie wiedzę, by poukładać swoje radości i troski. Dodatkowo czuł moc lasu. Dookoła pojawiało się wiele zwierząt. Miejsce, gdzie rosła paproć było wyjątkowe. Każdy kto tam był, odczuwał spokój, skupienie i radość.

Autor: Adam

Czerwcowa noc – 45

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę. Wianki oczywiście płynęły z prądem w dół rzeki. Dorośli patrzyli na to z radością i zrozumieniem, natomiast dzieci były zafascynowane takim zdarzeniem.

Wianki płyną zawsze z prądem, ale dzieci przeważnie są twórcze i chcą się uczyć przez doświadczenie. Pomaga w tym zabawa i przebywanie na łonie przyrody. Warto byłoby może przemyśleć, na jakie dobre kwestie wpływa obcowanie nas ludzi ze zwierzętami.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 17

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał wszystkich poszukiwaczy niecodziennych zjawisk i miłośników przyrody, wytrwałych w swoich poszukiwaniach. Odnalazłszy go, zastygali w bezruchu i podziwie, potem fotografowali kwiat, szkicowali, próbowali utrwalić w pamięci jego widok i zapach. Chłonęli wszystkimi zmysłami tę chwilę spotkania i prawdziwie byli w „tu i teraz”.

Autor: Ewa Majewska

Czerwcowa noc – 44

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na wieczorne imprezy. Również podmiejski las wypełniony był rozradowanymi ludźmi. Nikt nie zauważył Jagódki, która przeniknęła tu przez czarodziejski portal, z nadzieją na znalezienie kwiatu paproci. Wiedziała, że kwiat spełnia życzenia. Słyszała, że ludzie szukają go, bo marzą o dobrobycie. Ona chciała go znaleźć w innym celu. Zamierzała poprosić o zdrowie dla Borówki.

Wszyscy w Szkole Czarowania niepokoili się o Borówkę. Widzieli, jak niszczy ją straszna choroba, a światło jej życia stopniowo gaśnie… Jęczyduszka z Merlinkiem wyruszyli na poszukiwanie Wody Życia. Babcia Jaga z Jęczyduszą wertowały czarodziejskie księgi. Merlin zaszył się w laboratorium i pracował nad uzdrawiającą miksturą… Każdy jak mógł, szukał lekarstwa, które uleczyłoby Borówkę.

Jagódka nie mówiła nikomu o swoim planie, żeby nie zapeszyć. Teraz rozglądała się po podmiejskim lesie, pełnym rozchichotanych dziewczyn, pijących mężczyzn, śpiewających i rozgadanych ludzi. Zastanawiała się, czemu portal przeniósł ją właśnie tutaj, w środek gwarnego tłumu.

– To nie jest błąd portalu, właśnie tu możesz znaleźć kwiat – usłyszała Głos w swoich myślach.

– Ale… – zaskoczona chciała się spierać, gdy Głos dodał – Wiem, po co tu przyszłaś. Wysłałem twoim śladem Młodego Adepta. Razem macie większą szansę na znalezienie kwiatu. Udawajcie zakochanych, dzięki temu nie będziecie się wyróżniać w tym tłumie.

Jagódka poczuła, że ktoś przy niej stanął. Był to Młody Adept. Objął ją ramieniem i szeptem opowiedział, jakie instrukcje otrzymał od Głosu. Chwilę się naradzali. Następnie, trzymając się za ręce, spacerowali po lesie i rozglądali się za kwiatem paproci.

Znaleźli go zupełnie nieoczekiwanie, na skraju dużej polany. Nie przyciągnął go do niego ani jego blask, ani zapach. Ku ich zdziwieniu, kwiat nie pachniał i nie świecił. On po prostu… śpiewał. Śpiewał cichutko i bez słów.

Usłyszeli go, gdy stracili już nadzieję na jego znalezienie i zatrzymali się na chwilę, żeby się spokojnie zastanowić, co robić dalej. Wyciszyli swoje myśli, by w stanie wewnętrznej pustki usłyszeć głos intuicji. I właśnie wtedy usłyszeli kwiat paproci. Najbliższy kwiat paproci…, bo wkrótce usłyszeli ich więcej – cały koncert wykonywany przez kwiaty paproci, które zakwitły tej nocy w podmiejskim lesie.

– Pomóżcie Borówce, przywróćcie jej zdrowie – poprosili Jagódka i Młody Adept.

– Żądacie niemożliwego. Jej nie ma tu z wami, a my możemy spełnić tylko po jednym życzeniu dotyczącym każdego, z którym rozmawiamy.

Młody Adept spojrzał na Jagódkę, uśmiechnął się i powiedział:

– Moim życzeniem jest, byście podarowali mi jeden kwiat. Wezmę go ze sobą do Szkoły Czarowania i dam go Borówce.

– A ja proszę – dodała Jagódka – żeby ten kwiat spełnił życzenie Borówki. Niech ona sama zadecyduje, jak wykorzystać jego moc.

– Dobrze – zaszemrały kwiaty paproci – damy wam kwiat, który spełni życzenie Borówki.

– Już otworzyłem portal – odezwał się Głos.

Jagódka z Młodym Adeptem, objęli się, jak zakochani na spacerze, i wyciągnęli przed siebie wolne ręce, by utworzyć przestrzeń, do której zaprosili obiecany im kwiat paproci. Jeden z kwiatów przyjął to zaproszenie i podfrunął do nich. Oboje z wielką starannością i uwagą przekroczyli portal, chroniąc drogocennego pomocnika.

Stanęli przy łóżku Borówki i usłyszeli, jak kwiat śpiewa. Usłyszeli również polecenie Głosu:

– Zostawcie ją teraz, niech zdecyduje w spokoju.

Wyszli na korytarz i przyjrzeli się sobie uważnie, jakby zobaczyli się pierwszy raz w życiu. „Dobrze się nam współpracuje” – pomyślało każde z nich. I jednocześnie u każdego pojawiła się kolejna myśl – „Co z Borówką?”.

– Czas pokaże – odpowiedział im Głos.

Autor: Archiwista SC

Kwiat paproci rozkwitał – 16

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał wszelkie stworzenia duże i małe, słabe i silne. Te zranione, nieszczęśliwe i te pełne mocy i zadowolenia. Przychodziły do niego ci, którzy cieszyć się chcieli młodością i harmonią, a także ci, których pasją było zabijanie. Kwiat nie widział i nie znał podziałów. Po prostu błyszczał i był tak charyzmatyczny, że zdawał się łączyć ze sobą te dwa jakże różne światy.

Działo się tak, że wszyscy, którzy znaleźli się blisko kwiatu paproci, widzieli świat inaczej niż dotychczas. Chore i zranione istoty rosły w siłę, wypełniały się mocą i spokojem, a urodzeni mordercy patrzyli czułym okiem na ich przemianę i zaczynali kochać świat.

Była też tam istota, która z daleka obserwowała, co się dzieje i zapragnęła mieć kwiat tylko dla siebie, Znalazłszy odpowiedni moment ukradła go, wyrywając bezlitośnie jego świetliste korzenie i ukrywając głęboko w jaskini. Kwiat obumarł…

Na miejscu, gdzie rósł poprzednio kwiat paproci, istoty, które zobaczyły, co się stało, zaczęły rzewnie płakać. W miejscu spadania ich łez, zaczęły kiełkować maleńkie, iskrzące się kwiatki paproci. Było ich coraz więcej i więcej. Tak, że każdy mógł mieć swojego właściciela. Zapanowała radość i harmonia.

Istota, która zniszczyła kwiat, przybiegła zrozpaczona do miejsca, skąd odchodziły odgłosy szczęścia. Jej zdumienie było ogromne, kiedy zobaczyła, co się dzieje. Płakała z żalu za kwiatem i dlatego, że obawiała się, co zrobią jej teraz inne istoty. One jednak nie zwracały na nią uwagi, żyjąc w świecie pełnym harmonii.

Istota miała wybór, wrócić do jaskini i cierpieć lub przyjąć wsparcie któregoś z kwiatów i żyć szczęśliwie. Co zrobiła? Nie wiemy.

Autor: Wędrowny Grajek

Czerwcowa noc – 43

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na wspaniałe tradycyjne obchody tego pięknego święta. Zebrana radosna gawiedź, świętowała pląsając na brzegu rozświetlonej rzeki.

Grupa przyjaciół oddzieliła się od bawiących się tu ludzi, zmierzając w kierunku pobliskiego lasu. Wiodła ich kobieta o srebrzystych włosach, cicho mówiąca coś o lesie, do którego zbliżali się. Widać było, że grupa przyjaciół pilnie słuchała jej opowieści, odnosząc się do niej z szacunkiem. Mówili do niej „Magdo” lub w ciepły sposób nazywali ją po prostu „Borówką”.

Borówka opowiadała przyjaciołom o magii sobótki, o historii z odległych czasów i o symbolice kwiatu paproci, dawniej zawzięcie poszukiwanego i upragnionego. Przyjaciele wymieniali między sobą wesołe uwagi o poszukiwaniach, sugerując, że i oni mogą spróbować i poszukać tego niezwykłego kwiatu. Borówka również z nimi się śmiała. Nagle powiedziała: „Wiem, myślicie, że to legenda. Jednak za chwilę poznacie niezwykłą prawdę. Legendą jest tylko przekonanie, że kwiat ten nie istnieje”.

Przyjaciele śmiali się jeszcze przez chwilę, ale zrozumieli szybko, że Magda nie żartowała. „Chodźcie za mną” – powiedziała. Zmieszani i zaciekawieni bardzo tym, co ich ulubiona przewodniczka powiedziała, w milczeniu już podążali za nią. Po niemal trzydziestu minutach dotarli na polankę. Światło księżyca srebrzyło trawy, krzewy i otaczające polankę drzewa. Grupa przyjaciół w tej scenerii wyglądała niemniej baśniowo.

Borówka zatrzymała ich gestem. Rozejrzała się po polance i powiedziała: „Ludzie szukają od bardzo dawna tego magicznego kwiatu. Właśnie dlatego trudno go odnaleźć zwyczajnym ludziom, ponieważ szukają zwykłego kwiatu o niezwykłym wyglądzie, kolorze, kształcie. Nikt z poszukiwaczy kwiatu nie przypuszczał nawet, że był bliżej, niż wydawać by się mogło, prawdy o cudownym kwiecie. Zamknijcie na chwilę oczy” – mówiła dalej Magda – „oddychajcie powoli powietrzem lasu, głęboko wpuszczając w głąb brzucha, energię oświetlonych światłem księżyca drzew. Oddychajcie powoli”.

Stali tak przez kolejne dziesięć minut cicho i spokojnie oddychając. Magda powiedziała: „Otwórzcie powoli oczy i patrzcie na polanę nie patrząc wprost”. Zrobili, jak powiedziała. Przez chwilę słychać było niezwykłą ciszę wstrzymanych oddechów. Przecierali zdumione oczy. Nad polaną unosiły się drobniutkie światełka, układające się we wzór rozchylającego się ku niebu kielicha. Kielicha, przypominającego do złudzenia zwiewny, dostojny zarazem świetlisty kwiat. Był bardzo delikatny i w świetle księżyca czy gwieździstej nocy zazwyczaj niewidoczny.

Magda cicho kontynuowała: „Magiczny kwiat to nie roślina. To istota lasu, magiczna energia mieszkających tu istot ze świata roślin. Nieraz starszych niż większość z nas, a czasem nawet starszych niż najstarsi ludzie. Kiedy oddychacie energią lasu, powietrzem wysyconym fluidami drzew, możecie zacząć postrzegać tę inną rzeczywistość. Magiczną rzeczywistość. Tę jak najbardziej prawdziwą. To niestety rzekoma prawda jest iluzją, którą co dzień na nowo stwarzamy bez końca. Rugując oczywiście jednocześnie prawdziwy obraz rzeczywistości. Patrząc stajemy się niewidomymi. Czując, budzimy się do widzenia prawdziwego obrazu świata. Kwiat paproci jest magiczny i tak poszukiwany, ponieważ ten, kto go zobaczy raz, już nigdy nie będzie widział świata jako zwyczajny. Już nigdy nie pozwoli się oszukać. Utwórzmy teraz krąg, aby podziękować siłom przyrody za ukazanie prawdy”.

Chwycili się za dłonie w kręgu, skupieni…, a drzewa szepcąc, szumiąc i trzeszcząc, opowiedziały im resztę prawdy o rzeczywistości. Od tego czasu przyjaciele wiele razy spotykali się z Magdą w magicznym prawdziwym lesie, za każdym razem coraz silniejsi, pełni światła, miłości i zdrowej energii. Nigdy więcej iluzja już nie była dla nich rzeczywistością. Magda wiele razy pokazała magiczną prawdziwą rzeczywistość. Pokaże im jeszcze wiele cudów świata, bo to początek prawdy o ich świecie…

Najdroższej Nauczycielce uczeń Marek Jasiński

Kwiat paproci rozkwitał – 15

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał uwagę i trudno było oderwać od niego wzrok. Był jednocześnie tak realny i nierzeczywisty, że patrząca nań kobieta poczuła lekkie poruszenie w swoim sercu i usłyszała cichutki głosik: „Posłuchaj mnie teraz”.

– Kim jesteś? – zapytała.

– Jestem marzeniem twojego serca. Staram się dotrzeć do ciebie od bardzo dawna, ale tak jesteś skupiona na zaspokajaniu cudzych potrzeb i oczekiwań innych ludzi, że zapominasz o tym, co jest dla ciebie ważne. Zapominasz o sobie, o swoich potrzebach i marzeniach – ja je pamiętam.

Kobieta poczuła, że pieką ją oczy, a po policzkach spływają łzy.

– Ja już nie mam marzeń – pomyślała – nadziei również. Mogę tylko trwać, mimo że jest coraz ciężej. Tylko trwać i przetrzymać.

– Wiem, że tak myślisz. Ale…, czy pozwolisz żebym ci się pokazało? Czy chcesz mnie usłyszeć? Marzę o tym od lat.

Kobieta potrząsnęła głową, jakby chciała się obudzić. Głosik szepnął:

– Jeśli jeszcze nie jesteś gotowa, mogę się schować. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś przyjdzie czas…

Kobieta milczała. Głosik też zamilkł. Kwiat paproci przygasł. Zrobiło się ciemno. W starym lesie rozległy się dziwne i straszne dźwięki.

– Co się stało – zapytała przerażona – czemu jest tak ciemno? I kwiat więdnie…

– To twoje życie – usłyszała z oddali słaby głosik – to właśnie wybierasz, gdy zadowalasz innych i zapominasz o sobie, swoich obowiązkach względem siebie samej i swojej odpowiedzialności za własne życie.

– A co mają do tego marzenia? – zgryźliwie zapytała kobieta.

Głosik zamilkł. Kwiat zgasł. Zrobiło się ciemno.

„Boję się” – pomyślała – „Czy ktoś może mnie ogrzać”? Cisza i ciemność przytłaczały ją i zalewały. „Co ten głosik mówił? Marzenie serca? Nie mam żadnych marzeń! Boję się! Chcę do domu”.

Ciemność i cisza nadal ją zalewały. Czas jakby stanął. Tym razem nie rozległ się żaden dźwięk, który wcześniej wyrywał ją z takiego stanu ciszy, ciemności, zagubienia i zatrzymania. Milczał telefon, nikt nie krzyczał, że jest głodny, nie zgłaszał pretensji, że nie robi tego co powinna, nikt jej nie kazał czegoś i nikt niczego nie dawał do zrozumienia. Była sama ze sobą. Nie wiedziała, jak długo trwa z tej pustce i czarnej ciszy.

– Hej, gdzie jesteś – krzyknęła w ciemność – możesz wyjść? Chcę cię zobaczyć i usłyszeć!

Znowu poczuła drgnienie w sercu, a kwiat paproci rozjaśnił się troszeczkę.

– Jestem – szepnął głosik.

– Co chciałeś mi powiedzieć?

– Chcę ci pokazać, czego potrzebujesz i o czym marzysz w głębi serca. Marzenia pokazują, że najpierw należy zaspokoić twoje potrzeby – najbardziej schowane, podstawowe potrzeby…

Kwiat paproci rozjaśniał się w miarę, jak kobieta poznawała marzenia swojego serce. Kobieta płakała znowu, ale tym razem były to łzy wzruszenia. Gdy marzenie serce pokazało jej obrazy przedstawiające to, o czym zawsze marzyła, kobieta zrozumiała, że to był jej dom – jej wewnętrzny dom i niebo w sobie samej – niebo, które pozwalało żyć.

Ten dom, to niebo i spokój towarzyszyły marzeniom jej serca. Tworzyły się, gdy marzenia serca były realizowane. Kobieta zrozumiała, że jeśli zdecyduje się na to, by realizować te marzenia, to zyska nie tylko dom i niebo w sobie, ale również kompas, który będzie ją prowadził od marzenia do marzenia.

Zrozumiała, że nikogo nie skrzywdzi, jeśli zacznie realizować marzenia swojego serca, jakkolwiek obawiała się reakcji innych ludzi na zmiany w jej zachowaniu, jakie nastąpią, gdy zacznie to robić.

Kwiat paproci znowu zaczął przygasać.

– Co się dzieje? – zapytała.

– Wątpisz i zaczynasz rezygnować – odparł głosik.

– Masz mi to za złe?

– Oczywiście, że nie. Przecież mnie wysłuchałaś. Już mnie znasz.

– Jeszcze nie jestem gotowa – wyszeptała zawstydzona kobieta.

– Wiem. Jak będziesz gotowa przyjdę.

– Kwiat paproci również?

Głosik roześmiał się i powiedział – No, nie wiem…

Znowu zapadła ciemność, ale kobieta już się jej nie bała. Wiedziała, że gdy będzie gotowa, to pojawi się głosik szepczący o jej marzeniach i poprowadzi ją przez życie. Na razie kobieta musi oswoić się z tą możliwością. Czuła jednak, że to nie potrwa długo i że głosik wkrótce wróci. A razem z nim, wraz z realizacją marzeń jej serca, wróci też jej wewnętrzny dom i spokój, który mu towarzyszy.

Jednak ona potrzebuje czasu, żeby dojrzeć do tak dużej zmiany w swoim życiu. To wszystko jest tak niezwykłe, że musi się z tym przespać, dokładnie przemyśleć, zanalizować. Robiła to już odruchowo, bo zawsze chciała mieć pewność, że podejmuje właściwą decyzję.

Czuła jednak, że teraz tę decyzję podejmie dużo szybciej niż zwykle i że już niedługo głosik naprawdę poprowadzi ją, by spełniała swoje najgłębsze potrzeby i realizowała marzenia serca. Marzenia które sprawią, że znowu będzie jednością z samą sobą, a jednocześnie będzie połączona ze światem i innymi ludźmi.

Autor: Jenczy

Czerwcowa noc – 42

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się, żeby świętować Sobótkę. Najwięksi śmiałkowie przeskakiwali ogień nad rozpalonymi tu i ówdzie ogniskami. W powietrzu roztaczała się aura tajemniczości.

Może, wypowiedziane w myślach, najskrytsze marzenia mogą się spełnić?

Autor: Ewa Majewska

Kwiat paproci rozkwitał – 14

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał wszystkich miłośników piękna. Ruszyli więc na wyścigi ze wszystkich stron. Każdy miał ambicje, żeby być pierwszym, również by kwiat kwitł niemal wyłącznie dla niego. I był ktoś pierwszy, prześcignął wszystkich pozostałych o długość całego łokcia. To wystarczyło, aby w zapamiętaniu zerwać kwiat, zanim jeszcze zdążył rozkwitnąć do końca i zanim zdążył podarować światu swe piękno w całej pełni…

Autor: Ewa Majewska