Morskie fale – 26

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży wylądował cień bardzo zapracowanego i zatroskanego mężczyzny. Pan ten zatracił się w pracy i rozwiązywaniu problemów swojej rodziny. Zapomniał o sobie i o odpoczynku.

Jego cień uznał jednak, że jest zmęczony i chce odpocząć. Postanowił pojechać na urlop. Poszedł do najbliższego biura podróży, wybrał sobie wyspę i poleciał na nią pierwszym samolotem.

Dobrze bawił się na rajskiej wyspie. Czasami tęsknił za swoim panem, ale coraz częściej odpoczywał beztrosko. Tańczył, śpiewał, opalał się, pływał z delfinami. Niekiedy robił psikusy beach boys’om, którzy jego zdaniem zbyt nachalnie podrywali turystki. Był coraz bardziej szczęśliwy, wyluzowany, wypoczęty…

Jego pan nawet nie zarejestrował braku swojego cienia. Zauważył jednak, że coraz częściej pojawia się przed jego oczami obraz rajskiej wyspy i jej białej plaży. Poszedł nawet do biura podróży, żeby sprawdzić, gdzie jest ta wyspa. Zdziwiony dowiedział się, że biuro organizuje tam wczasy.

Ciekawe, czy kiedyś pojedzie na tę wyspę? Jego cień ma taką nadzieję. I myśli, że razem wrócą do domu i do pracy. A co zrobi jego pan? Zobaczymy…

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 55

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. W małym pokoju stała kobieta, okoliczni ludzie nazywali ją Borówką, a przyjaciele często nazywali ją żartobliwie Wiedźmą Borówką. Kobieta, tak naprawdę, miała na imię Magda.

Zaczęła pomału przechadzać się po pokoju, krążąc wokół ścian zastawionych regałami. Na regałach znajdowały się pamiątki, piękne zdjęcia, magiczne przedmioty i przede wszystkim wiedza, wiedza w postaci książek, albumów, skryptów…

Magda, przechodząc wokół pomieszczenia, przyglądała się uważnie przedmiotom. Przez całe swoje życie intensywnie studiowała i pracowała z wiedzą, którą przekazywał jej ojciec, przyjaciele, nauczyciel. Znowu przystanęła na środku pokoju i ogarniała wszystko wzrokiem.

Czuła się trochę słaba, ponieważ dużo pracowała z ludźmi tego dnia i wiele dni wcześniej. W tym czasie przyszło do niej bardzo wiele osób. Zdecydowana większość z nich cieszyła się z powrotu do zdrowia, z udzielonej im pomocy. Czasami niektórzy pacjenci sami nie byli przekonani, czy chcą wrócić do tego zdrowia, więc ich powrót nie zawsze był możliwy tak szybko, jakby tego może oczekiwali. Jednak Borówka nigdy odmawiała nikomu, nie pozostawiała nigdy żadnej osoby bez pomocy.

Teraz, patrząc na całą historię, która rozegrała się z jej udziałem, zyskała nowe spojrzenie na całość zagadnienia. Przecież, wszystkie te informacje, cała ta wiedza zawiera tylko jedną tajemnicę: „MOŻEMY”. Możemy wszystko. Możemy wypowiedzieć magiczne słowo, które leczy. Możemy wyobrazić sobie sytuację, kiedy leczy przedmiot magiczny i leczy energia, która wokół nas krąży.

Stojąc na środku pokoju, zamyślona, podniosła do góry oczy i pomyślała: „Przecież to nie ma znaczenia, czy jestem teraz zmęczona. To nie ma znaczenia, czy coś mnie boli. To nie ma znaczenia, czy jestem słaba. W każdym momencie mogę to zmienić”.

Złożyła dłonie przed sobą, właściwie zbliżyła je do siebie, przymknęła oczy, a wokół niej zaczęło delikatnie falować powietrze. Między dłońmi pojawiło się coś w rodzaju rozżarzonej mgiełki, strumieni falującego powietrza. Rozświetlona energia wzrastała wokół niej, falujące powietrze zaczęło jaśnieć, jaśnieć. Pomieszczenie wydawało się wypełniać niesamowitym zapachem, pięknym dźwiękiem przypominającym, jak gdyby dźwięczenie dzwoneczka, może dzwonków? Tak dzwonków, dzwonków tybetańskich, takich właśnie, jakich używa do leczenia pacjentów. Tak to ten dźwięk roztacza się wokół. Przestrzeń się rozświetliła, całe ciało otoczone zostało niewiarygodnie pięknym białym światłem, skrzącym się przebłyskami, energia otaczała ją z każdej strony dostarczając odżywczej i duchowej materii do każdej komórki ciała, do najdrobniejszej molekuły, zarazem transformując wszelkie toksyny, wszelkie trucizny, które były w organizmie, w otaczającym ciało fizyczne ciele eterycznym. Ciało leczyło się samo, działo się to dosyć szybko. Szybciej, niż mógł sobie to wyobrazić jakikolwiek człowiek, żyjący racjonalnością i myślący standardowymi zasadami, standardowym sposobem myślenia. Wszak to ważna zasada, że nie ogranicza nas żadna zasada, żadna fizyczna reguła, żadna racjonalność. To tylko poziom naszej wyobraźni kreuje nasz wszechświat…

Po pewnej chwili całe pomieszczenie falowało światłem, ciało Borówki samo z siebie zaczęło świecić. Wydawało się, że każdy, każdy najmniejszy nawet fragment ciała, najmniejszy skrawek skóry świeci.

Magda poruszyła się lekko, przycisnęła dłonie do siebie, potarła je, wykonała gest w powietrzu zamykający rytuał. Opuściła dłonie, powoli podniosła głowę, otworzyła oczy. Oczy lśniły siłą i radością, ciało stało się silne i energiczne, dawne zmęczenie znikło gdzieś w bezkresnej przepaści czasu. Borówka była przygotowana na to, żeby jutrzejszy dzień przeznaczyć przede wszystkim na regenerację sił, a przy okazji na dzielenie się swoją wiedzą z najbliższymi. Przygotowana na to, aby następny dzień poświęcić dalej na zgłębianie tajemnic, poświęcić dla swoich uczniów i przyjaciół. Przyjaciół, którzy byli jednocześnie uczniami. Nadchodzące dni jawiły się jako pełne radości, szczęścia i zdrowia.

Już nigdy nie będzie brakować ani sił, ani energii ani zdrowia. Magia jest w nas. Wystarczy tylko wyciągnąć dłoń…, tak jak uczyniła to Magda „Borówka” przez przyjaciół zwana „Wiedźmą Borówką”, przez pacjentów często „Panią od pleców”.

Opowieść ta jest dedykowana jest najdroższemu mojemu Nauczycielowi, ale również dedykuję je każdemu człowiekowi, który jest w potrzebie, aby skorzystał z własnej wewnętrznej magii.

Marek Jasiński

Morskie fale – 25

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży międzynarodowa społeczność postanowiła urzeczywistnić eksperymentalny program budowy NOWEGO ŚWIATA pod kryptonimem „Tabula rasa”.

Rzesze naukowców i doradców przygotowały tezy, na których opierać się miała nowo tworzona społeczność. W drodze demokratycznego głosowania wybrano propozycje, które zaakceptowała większość Rady.

Trzymamy kciuki i życzymy powodzenia!

Jeśli eksperyment się powiedzie, będzie można adaptować go do innych krajów, na innych kontynentach…

Autor: Ewa Majewska

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 32

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła czarnoskórego władcę z mocno wyróżniającymi się białkami oczu i białymi zębami, które odsłaniał jego czarujący uśmiech.

Przestraszyła się nieco i dokładniej przyjrzała się sali. Kobiety zebrane były w jednej części sali i dość skąpo odziane. Ich ramiona, szyje i nogi ozdabiały grube, kolorowe bransolety i obręcze. Mężczyźni zaś przepasani byli opaskami na biodrach i ozdobieni tatuażami na twarzach i całym ciele. Muzykanci rozpoczęli transowe, rytmiczne uderzenia w bębny, kobiety pochwyciły ją za rękę i wszystkie poddały się rytmowi muzyki. Cały świat zaczął wirować coraz szybciej i szybciej. Odgłosy bębnów stawały się coraz głośniejsze, serce biło coraz mocniej. Jej skóra też była ciemna. Również znała te kroki. Była stąd…

Autor: Ewa Majewska

Morskie fale – 24

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży jacyś ludzie rozpakowywali sprzęt z zacumowanych łodzi. Część z nich przenosiła paczki w głąb wyspy. Tajny ośrodek, który tu się znajdował był zaopatrzony w ogromne anteny, zamaskowane w taki sposób, aby żaden samolot nie mógł ich dostrzec. W ośrodku produkowano fale, które potrafiły mieszać ludziom w głowach. Raz była to euforia, innym razem smutek i rezygnacja. Prace w ośrodku trwały od kilku lat. Naukowcy byli już bardzo blisko stworzenia doskonałego niewolnictwa. Ale był wśród nich ktoś, kto z tymi planami się nie zgadzał. Udawał oddanego i posłusznego pracownika, ale w jego głowie świtał pewien plan, który miał szanse na niedopuszczenie do zniewolenia ludzkości.

Autor: Andrzej

Przez kawiarniane okno – 40

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich dźwigowy.

Wracał z pracy zmęczony. Dziś jego zajęcie było bardzo odpowiedzialne i męczące.

Pomimo zmęczenia schylił się i podniósł zabawkę, która wypadła z dziecięcego wózka.

– Co pan robi? – zapytała właścicielka wózka i dzieci.

– Jestem dźwigowym.

– Proszę pana, pytam raczej, dlaczego pan podnosi zabawkę w sytuacji, gdy obok idzie mój dziesięcioletni syn? Jest od pana młodszy.

– Bo jestem dźwigowym, lubię tę robotę – i oddał zabawkę małemu dziecku.

Autor: Adam

Morskie fale – 23

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży wypoczywała fajna babka. Mąż przyniósł jej chłodny napój i położył się obok niej na miękkim białym piasku. Opowiadali sobie żarty i przekomarzali się jak dzieci. Później, trzymając się za ręce, podbiegli do wodnego roweru. Zepchnęli go na wodę. Zgodnie pedałowali i opłynęli wyspę dookoła. Potem nurkowali i pływali z małymi kolorowymi rybkami. Następnie, trzymając się za ręce, poszli do swojego pokoju. Ponieważ zasłonili zasłony, to to, co tam robili, jest już ich prywatną sprawą.

Autor: Merlinek

Gromadka dzieci – 51

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o królewiczach i królewnach, smokach i skrzatach – o bohaterach, z losami których utożsamiały się zasłuchane w tej opowieści dzieci.

Kiedyś królewny urosną i zamienią się w królowe, stojące ramię w ramię ze swymi bajkowymi rycerzami czy królami i będą razem iść przez życie wspólnie pokonując napotykane po drodze smoki. Królewicze zamienią się w silnych władców, zarządzających swoimi królestwami i podwładnymi. Będą szukać kandydatki na swoją królową, przyłączać nowe ziemie do swego królestwa i – miejmy nadzieję – rządzić mądrze, dobrze i sprawiedliwie – jak przystoi w najlepszych bajkach.

Autor: Ewa Majewska

Morskie fale – 22

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży każdy, kto przybył, mógł budować swój raj. Na przybyszów czekała skrzynia pełna przedmiotów – skarbów, z których to mogli korzystać niemal do woli. Był tylko jeden warunek – można było wybrać tylko trzy przedmioty…

Wielu budowniczych, po długich dniach i nieprzespanych nocach, wracało do swoich łodzi. Byli też tacy, co zostali i do dziś są szczęśliwi.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 38

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często tęskniła za tymi, którzy wysiadywali na niej godzinami. Za beztroskimi radosnymi ludźmi – prowadzącymi długie, piękne rozmowy (i to nie przez telefon) z kimś, z kim chcieli się spotkać i wybrać na spacer. Z czasem takich osób przychodziło coraz mniej i zasiadali na coraz krócej. Nawet, jeśli przyszli z drugą osobą, coraz częściej w rozmowie przeszkadzały im dzwoniące telefony. Ile to ważnych słów nie zostało przez to wypowiedzianych…

Autor: Ewa Majewska