Morskie fale – 21

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży śpiewały ptaki. Widać było biegające i bawiące się małpy. Tym wszystkim był zainteresowany wielki ptak, który latając nad wyspą, jakby ją patrolował. Nocą było zimniej, a w dzień było bardzo ciepło. Stosownie do pory dnia i oświetlenia słonecznego, swój rytm życia dostosowywali jej mieszkańcy. Gdyby ktoś wizytował kilka takich wysp w jednym czasie, to wiele rzeczy byłoby podobnych, ale każda z wysp jednak miałaby elementy właściwe tylko dla niej.

Autor: Adam

Gromadka dzieci – 50

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o kocie, który lubił wspinać się po drzewach. Czasem wchodził tak wysoko, że bał się zejść na dół. Wtedy jego pan zakładał uprząż alpinistyczną, wchodził na drzewo i znosił kota na dół. Kot wierzgał i go drapał, bo się bardzo bał… Specjalnie dla kota została zaprojektowana ścianka wspinaczkowa w dużym pokoju, Kiedy na dworze było zimno, padał śnieg lub deszcz – to kot bawił się w domu, a jego pan korzystał z przyjemności domowego zacisza.

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 20

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżała mała Hania w ciepłym grajdołku z delikatnego morskiego piasku, Mała Hania miała magiczną tutkę, coś na kształt tuby, dzięki której można było mówić, żeby lepiej było słychać głos. Mała Hania wzięła tę tubę tylko po to, żeby duża Hanka usłyszała wreszcie, co mała ma do powiedzenia. Hania zaczęła mówić przez tubę: „Duża Hanko, obudź się. To ja mała Hanusia mówię do Ciebie. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że jest mi bardzo dobrze. Morskie, chłodne fale obmyły moje spocone od biegania ciałko, jestem czyściutka, wytarta, jest mi cieplutko. Świeci słoneczko, szumi morze. Zaraz będzie zachód słońca. Mam swoje małe łóżeczko z różowym kocykiem. Daj mi rękę, jak zajdzie słońce i połóż mnie w tym łóżeczku, przykryj kocykiem. Tam będę bezpieczna. Stoją obok Super Anioły i NIC mi nie grozi. Strzegą mnie, abym mogła spokojnie spać w nocy. Nie martw się więc o mnie, bo mam dobrą opiekę. Tu, w grajdołku na plaży, też jest fajnie, jak świeci słońce. Uśmiechnij się Hanko!”.

Autor: Hania

Mała ławeczka – 37

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często można było rozróżnić ślady butów wokół ławeczki – zwłaszcza wówczas, kiedy jeszcze nie zazieleniło się wszystko wokół.

Były tam i wielkie, ciężkie buciska i lekkie, wąskie pantofelki, a nawet ślady łap czworonogów, towarzyszących zapewne swoim właścicielom w spacerze.

Ile to śladów zostawiamy przez nasze życie? Tych ulotnych z pozoru i tych trwałych – dla kogoś, gdzieś, w czyjejś pamięci…, rycie gliny…, wspomnieniu…, podarowanym wazonie…, wspólnym zdjęciu…, smaku przyrządzonej potrawy?

Autor: Ewa Majewska

Morskie fale – 19

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży było niezwykle jasno. Jasny piasek. Jasne, niemal białe kamienie oblewały białe grzywy fal lazurowej wody, która co jakiś czas odsłaniała białe muszelki wyrzucone na brzeg.

Każda jasność jest po coś. Biała plaża też.

Autor: Ewa Majewska

Gromadka dzieci – 49

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o złotej rybce. Dwójka dzieci słuchała z wielką uwagą, ale najstarszy chłopiec zaprotestował. Powiedział, że bajki są bez sensu i że chce słuchać prawdziwych bajek o rybkach w morzu, o kutrach rybackich i rybach w sklepie, a nawet o wędkach.

Starsza pani, w związku z tym, tylko nieco zmodyfikowała opowieść, a chłopiec poczuł się doceniony.

Autor: Adam

Morskie fale – 18

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży siedziała zrezygnowana, smutna Syrena. Jej siostry tańczyły wokół wyspy, pląsając w błękitnych wodach oceanu. Chciały ją rozweselić, ona jednak nie zwracała na nie uwagi, bo myślała, że należą do innego świata. Czuła, że od sióstr i całego morskiego plemienia oddziela ją jakby niewidzialna ściana.

Nikt, poza jej ojcem, Oceanem, nie wiedział, co się stało. Ojciec jednak zorientował się zbyt późno. I już nie mógł jej pomóc. Nie potrafił przebić się przez tę niewidzialną barierę, jaką otoczyła się smutna, samotna Syrena.

Cierpiała od wielu lat. Zaczęło się to dawno temu, gdy była jeszcze małym dzieckiem. W wielkiej sali podwodnego pałacu jej ojca znajdowała się zaczarowana Płyta Rozpoznania i Przeznaczenia, pokazująca prawdziwą naturę każdej istoty, która na niej usiadła lub chociaż jej dotknęła – musnęła ręką, płetwą czy włosami. Płyta nie tylko pokazywała prawdziwą naturę, często też sugerowała, gdzie należy zamieszkać i co robić, by przeznaczenie wypełniło się całkowicie. Często korzystały z niej dorastające syreny, by wybrać swoją drogę życia. Uroczysta ceremonia Rozpoznania odbywała się w obecności całego plemienia. Było to konieczne, bo Płyta Rozpoznania i Przeznaczenia przemawiała tylko wtedy, gdy wszystkie syreny i trytony jednoczyły swoje myśli w intencji pomocy syrenie, wybierającej swoją przyszłość. Trytony radziły sobie inaczej i Płyta rzadko była im potrzebna.

Malutka Syrenka nie wiedziała tego, bo była jeszcze zbyt mała i nikt nie zdążył jej o tym poinformować. Natomiast była bardzo ciekawa, jaka jest i chciała się dowiedzieć tego, zanim dorośnie. Postanowiła to sprawdzić. Wpłynęła więc kiedyś do wielkiej sali, w której było niezwykle tłoczno i pomyślała, że w tym tłoku może nikt nie zauważy, że zasięga rady Płyty Rozpoznania i Przeznaczenia. Była malutka i nie rozumiała, że w wielkiej sali odbywał się sąd nad złą czarownicą. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że gdy Syrenka dotknęła płyty – jej ojciec ogłosił werdykt sądu, mówiąc surowym głosem do czarownicy – „Jesteś zła i zepsuta do szpiku kości, do najmniejszej łuseczki swojego ogona. Niszczysz miłość, współpracę i wszystko, co kochamy. Skazujemy cię na banicję. Będziesz żyła na wygnaniu, z dala od rodziny i znajomych. Trytony dopilnują, byś już nigdy nie wróciła do pałacu i morskich ogrodów”.

Mała Syrenka oczywiście pomyślała, że to Płyta, głosem jej ojca, mówi, jaka jest jej prawdziwa natura. Przerażona odsunęła się szybko od Płyty Rozpoznania i schowała w kąciku. Dorośli zauważyli ją i jej przerażenie, ale myśleli, że wrażliwą Syrenkę przestraszył okrutny wyrok wydany na czarownicę.

Syrenka smutniała i bała się coraz bardziej. Kuliła się ze strachu na widok dorosłych syren i trytonów. Potem kuliła się i dygotała ze strachu, gdy ktokolwiek przepływał obok niej. Jej ojciec wyciągnął więc ze skarbca Zaczarowane Zwierciadło i poprosił o informację, co się stało z jego ukochaną córeczką. Zwierciadło pokazało mu przebieg całego wydarzenia.

Jednak nie mógł już przekazać córce wiadomości, że Płyta odzywa się tylko wtedy, gdy Ceremonia Rozpoznania odbywa się w obecności całego plemienia oraz tego, że jego słowa skierowane były do złej czarownicy. Umysł Syrenki zatrzasnął się, a ona sama schroniła się na samotnej wyspie. Siostry bezskutecznie próbowały ja rozweselić. Natomiast ojciec ciągle szukał sposobu, żeby porozumieć się ze swoim dzieckiem. Miał nadzieję, że istnieją takie drzwi do jej umysłu, które można otworzyć – i taki klucz, który je otwiera. Marzył z całych sił, z całego serca, że Syrena wróci do rodziny i swojego prawdziwego Przeznaczenia.

Autor: Jenczy

Mała ławeczka – 36

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadali tam tata i jego synek. Chronieni przez gęste gałęzie wierzby bawili się w kolejkę, w chowanego, w Indian… Udawali, że ławeczka jest statkiem kosmicznym i podróżują nią po całym wszechświecie.

Okoliczne wróble zlatywały się, żeby przyglądać się tym zabawom i czasem też brały w nich udział. Siadały na ławeczce, na ramionach i rękach obydwu podróżników. Udawały, że robią tak, bo chcą i że nie mają z tym nic wspólnego okruszki, sypane przez chłopca i jego tatę.

Chłopczyk bardzo się cieszył, gdy wróble wyjadały okruszki z jego ręki. Ojciec patrzył w roześmiane oczy malca i cieszył się razem z nim.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Morskie fale – 17

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży siedziała dziewczynka i rozglądała się dookoła. W spojrzeniu widać było niepewność, ale i koncentrację. Była chyba głodna, bo próbowała strącić z palmy orzech kokosowy, ale nie widziała, że fale przynoszą na brzeg takie orzechy, które turlają się po brzegu i z powrotem wracają do morza. Zmęczona usiadła pod palmą i zamyśliła się.

Autor: Andrzej B.