Kwiat paproci rozkwitał – 38

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał czarne cienie, które otoczyły go i chciały stłamsić, zduszając jego światło. Na szczęście ich wysiłki były daremne. Światło kwiatu paproci pomału przebijało się przez czarne cienie, a przy okazji rozjaśniało ich czerń i przemieniało ją w światło. Wkrótce na polance było bardzo jasno, bo wszystkie dawne czarne cienie zamieniły się w świetliste obłoczki.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 21

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach, niosąc przed sobą pochodnię. Kobieta, w bogato zdobionych szatach królewskiego Arcymaga, sprężystym krokiem szła w kierunku wieży magów. Zwana przez lud była z czcią: Panią Smoków i Władców Magii, a przez przyjaciół po prostu Borówką.

Niosła posłanie od samego Króla Markusa I Dobrotliwego do magów w zamku. Król przebywał ze świtą na łowach w dalekich borach Wirtualii. Polecenie było jasne: magowie królewscy mają zająć się ochroną króla i osób, towarzyszących mu w wyprawie, przed złem czającym się w mrocznych matecznikach borów.

Sama Arcymag miała w tym czasie udać się na poszukiwanie magicznego źródła Prawdy i Wiecznej Młodości. Czarodziejka miała stamtąd zaczerpnąć wody i zrobić magiczny koncentrat dla Króla i wszystkich jego królewskich poddanych. Borówka wiedziała, że sprawdzi moc tego napoju na sobie samej, zanim dostanie go ktokolwiek do spożycia. Tak postępuje odpowiedzialny Mag.

Magię zawsze należy sprawdzić na sobie. Poza tym trzeba pamiętać o swoich potrzebach, i dla siebie też wziąć nieco bezkresnej energii młodości, aby służyć z radością i w pełni sił, swoją wiedzą i mocą wszystkim, którzy o nią poproszą. Pani Smoków cieszyła się już na myśl o niezwykłej przygodzie. Radowała się również z niezwykłej mądrości króla, który bardzo dbał o swoich poddanych, nie zapominając nigdy o swoich przyjaciołach. Wszak zadowoleni, pełni sił przyjaciele, pomocnicy, słudzy to szczęście dla królestwa.

Borówka już wkrótce przekona się o mocy legendarnego źródła Prawdy. A może… po prostu przypomni sobie najstarszą magię, już otrzymaną, dawno, dawno temu, przekazaną jej przez nieśmiertelnego władcę nieba, niezrównanego jej Ojca, Wspaniałego Smoka – znanego pod imieniem: Lśniący Cień…

dla nieogarnionego mojego źródła wiedzy, jakim jest Magda-Borówka
Marek Jasiński

Delikatna mgiełka – 48

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły dało się zauważyć mały rzeczny stateczek-restaurację. Był początek sezonu, więc klientów było jeszcze mało.

Przy kawie zasiadło starsze małżeństwo. Byli to ludzie ciekawi życia, lubiący zwiedzać nowe miejsca. Kawę na statku zaproponował wcześniej mąż, uznając, że w takim miejscu będzie ona smakowała niecodziennie. Żona zaakceptowała pomysł, zapowiadając późniejsze gotowanie dużego obiadu pod gołym niebem. Małżeństwo bardzo lubiło wspólne spotkania z różnymi ludźmi i nic nie przeszkadzało im, że odbywały się one nie tylko na ich prywatnej działce, ale też w innych, zaskakujących, miejscach.

Autor: Adam

Księżyc wyszedł zza chmur – 20

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

By to dostrzegać i móc się nad tym zastanowić, trzeba mieć czas. Posiadanie czasu wynika z tego, że możemy spać, wstać i zaplanować dzień. Powinienem mądrze zjeść, mądrze przygotować pracę i ją realizować, tak by etapami doprowadzić do szczęśliwego końca. I nie jest ważne, jaka postać pojawia się w nocy na murach, bo równie pięknym zjawiskiem, które ludzie mogą dostrzegać, jest np. piękny zapach majowo kwitnących drzew.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 37

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał uwagę. Trudno go było nie zauważyć. Udało się to tylko pewnemu smutnemu spacerowiczowi, który, zajęty swoimi sprawami, potknął się o paproć i poszedł w swoją stronę.

Kwiat pohuśtał się trochę po potrąceniu przez przechodnia, a po chwili znów świecił jak gwiazda i przyciągał uwagę przytomnych spacerowiczów, wędrujących po lesie w tę czerwcową, sobótkową noc.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 19

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Był to piękny kot. Spacerował majestatycznie, wyciągał się, mył sobie łapki… Wyglądał jak czarna wycinanka kociej sylwetki na tle rozgwieżdżonego nieba. I tylko jego zielone oczy świeciły jak gwiazdy.

Ewa Damentka

Delikatna mgiełka – 47

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły natomiast pieścił uszy płacz dziecka. Dziecko było na spacerze z rodzicami i prawdopodobnie zgłodniało. Przyczyna tego płaczu mogła też być całkiem przyziemna i dość częsta u dzieci w tym wieku.

Mama wyjęła butelkę z mlekiem i przystąpiła do karmienia. Ojciec natomiast, jakby wzmocniony przez całą przyrodę, obserwował żonę oraz dziecko i gotów był do wszelkiej pomocy.

Gdy dziecko wypiło mleko i zasnęło, ojciec poczuł się nie w pełni zrealizowany z powodu braku konieczności dalszej pielęgnacji w tym momencie. Mama dziecka, widząc u swojego partnera poczucie misji, rzekła, aby wytrzymał jeszcze trochę i zaczekał, aż dziecko powtórnie zacznie płakać, bo być może właśnie wtedy będzie czas, by mężczyzna zrealizował się przez opiekę nad dzieckiem i zrealizował to, do czego się teraz przygotował.

Autor: Adam

Księżyc wyszedł zza chmur – 18

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Była to duża Hanka, fajna babka, która trzymała za rękę małą Haneczkę. Z daleka widać było tylko postać dużej Hanki, bo główka małej Haneczki jeszcze nie wystawała ponad zamkowe obmurowania.

Obydwie Hanie wyszły na wieżę, żeby przy świetle księżyca obejrzeć swoje ziemie. Kiedyś były bezdomne. Duża Hanka opiekowała się małą Haneczką i walczyła o jej przetrwanie, a mała rozśmieszała, a czasami pocieszała zmęczoną dużą. Niedawno dowiedziały się o pewnym opustoszałym zamku. Kiedy do niego przybyły, rozpoznały go natychmiast. To był ich zamek! Ale nie pamiętały, kiedy go opuściły i czemu o nim zapomniały.

Zamek tymczasem pamiętał. Czekał cierpliwie i nikomu nie pozwalał do siebie wejść. Otworzył drzwi tylko przed obiema Hankami – dużą i małą.

Zamieszkały w nim ponownie i zaczęły uczyć się rozkładu pięter, schodów i komnat, które co jakiś czas się przemieszczały. Teraz światło pełni księżyca przypomniało im, że otoczenie zamku – porośnięte lasami wzgórza i cała dolina ze stawami, sadami i uprawnymi polami – również do nich należy. Księżyc jasno oświetlał wzgórza i dolinę. Obie Hanki nie mogły napatrzeć się na nie. Podziwiały ich wielkość i piękno. Duża Hanka ze wzruszeniem powiedziała do małej Haneczki – „Teraz to już rzeczywiście jesteśmy w domu”.

dla Hani napisała Kokoryczka

Kwiat paproci rozkwitał – 36

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał rzesze sarenek, jeży, kulawych muchomorów i młodych muchomorzątek, z jedną kropką tylko. Wśród zielonych gałęzi przemykały ptaki, zbliżając się stopniowo do polanki. Kwiat ów, najbielszy na polanie, się otworzył, między korzeniowymi odnogami wielkiego dębu.

Autor: Motyl

Księżyc wyszedł zza chmur – 17

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Tą postacią wcale nie był duch jakiejś tragicznie zmarłej postaci, strąconej z wieży, zatrutej cyjankiem, czy też potajemnie uduszonej.

To był Opiekun Małej Hanki, z którym kiedyś straciła kontakt. Duża Hanka zawsze kochała stare zamczyska, zwłaszcza te położone wysoko w górach. Niedawno dostała zdjęcie starego zamku na Węgrzech i długo wpatrywała się w zamek i jego przecudowne otoczenie. Duża Hanka jest szczęśliwa, uważa że piękne budowle są najczęściej dziełem dobrych ludzi, którzy mają potrzebę tworzenia. W Hance pojawiła się wdzięczność i radość. Jeszcze nie wybudowała Zamku, ale w jej sercu pojawiła się taka potrzeba. Zobaczyła swojego Opiekuna – tam na zamkowych murach i poczuła, że istnieje. Na pewno istnieje! Ta wewnętrzna radość jest dzięki Niemu.

Dzięki Opiekunom, których nie zawsze widzimy, chcemy tworzyć wokół Zamki Szczęścia. Bo tej prawdziwej, wewnętrznej Radości nie da się zatrzymywać tylko dla siebie. Chcemy się nią z wdzięcznością dzielić z innymi. Dziękuję!

Autor: Hania