Delikatna mgiełka – 46

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły siedzieli dwaj starzy wędkarze, którzy już dawno przestali zwracać uwagę na piękno wstającego dnia. Tym razem jednak oniemieli z zachwytu. Bo też widok był niezapomniany. Z zaczarowania nie wyrwał ich nawet odgłos trzepotu szamocącej się na haczyku ryby. Dopiero jakiś głośny hałas wytrącił ich z tego stanu. Piękne chwile są takie krótkie.

Autor: Felek

Księżyc wyszedł zza chmur – 16

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Postać wolno zbliżyła się do najwyżej położonej części wieży, usiadła i głośno, żałośnie zawyła. Do tego skowytu dołączyły wkrótce inne czteronożne postaci i rozpoczął się nocny koncert przy księżycu.

Niewielu osobom mieszkającym przy zamku udało się zasnąć tej nocy.

Autor: Ewa Majewska

Kwiat paproci rozkwitał – 35

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał… Niestety, rozkwitał tylko w wyobraźni. Tyle razy go szukałam w sobótczańskim lesie i nigdy mi się nie pokazał. Ale wierzę, że kiedyś go zobaczę, powącham, że spełni się moje marzenie, po ujrzeniu go, że las zamruczy przyjaźnie, a przyjaciele i rozum wskażą drogę do rzeczywistości.

Autor: Felek

Księżyc wyszedł zza chmur – 15

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Był to stróż nocny. Zajęty swoimi obowiązkami, nawet nie zauważał, że niektórzy mieszkańcy okolicznych wiosek brali go za ducha, a inni regulowali zegarki, gdy pojawiał się na zamkowych murach.

Ewa Damentka

Delikatna mgiełka – 45

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły rozsiadło się duże miasto. Zapuściło korzenie. Rozrosło się, a jego mieszkańcy zaczęli zapominać o poezji, naturze i wyciszeniu. Byli zajęci swoimi sprawami i intensywnym tempem życia.

Na szczęście przyszła moda na poranny jogging i coraz więcej ludzi pojawia się na nadwiślańskim bulwarze, by pobiegać. Niektórzy z nich przypatrują się drugiej stronie Wisły, z połaciami łąk, których miasto nie zdążyło jeszcze wchłonąć. Biegacze widzą delikatną mgiełkę, pierwsze promienie słońca… Dochodzi ich uszu śpiew skowronka i na nowo otwierają swoje serca na piękno i poezję.

Bogatsi o to doświadczenie wracają do swoich domów, swojej pracy, swojego życia. Część z nich przestaje tak gnać i coraz częściej przychodzą tu, nad Wisłę, by w ciszy i spokoju posłuchać śpiewu skowronka.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 14

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach, jaśniejąc w promieniach srebrzystego.

Z radością spoglądał wokół na położone u stóp wzgórza miasto, o tej porze ciche i spokojne. Wiele udało się zrobić dobrego dla ludzi mieszkających w grodzie. Są teraz pogodni, zdrowi, nasyceni i życzliwi. Tak jest od czasu, gdy udało się ujarzmić straszną bestię, mieszkającą w pobliskich skałach. Bestia była okrutna, wroga i straszna w obejściu. Jednak siła wiary ludzi w dobro, męstwo rycerzy i króla, doprowadziły do tego, że bestia, z pomocą maga, została przemieniona. Przemieniona w opiekuna okolicy za pomocą magicznych ziół, zaklęć, magii. Osoba, która to wszystko przygotowała, stała na murach, radośnie patrząc teraz na okolicę – czas i przestrzeń. Błyszczała.

Autor: Marek Jasiński

Księżyc wyszedł zza chmur – 13

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Nadchodziły zmiany w pałacu. Postać-zagadka też już to wiedziała i co bardziej wrażliwi obywatele pałacu, przebudzeni w nocy też to poczuli, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Ja też to poczułam i wiedziałam, że księżyc wskaże mi drogę, że nie jestem sama.

Autor: Patisonek

Była sobie łąka – 62

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

W małym stawie, leżącym nieopodal domku, było pełno żab. Rechotały i kumkały tak głośno, że trudno było usłyszeć własne myśli.

Kumkanie żab miało w sobie coś kojącego, mimo że początkowo drażniło nowo przybyłych. Z czasem goście przebywający w domku oswajali się z żabim jazgotem, zauważali jego niuanse oraz ożywienie w dzień i uspokajająco-kołysankowy rytm w nocy.

Mały biały domek miał nawet swoją nazwę, ale mało kto o niej pamiętał. Zarówno jego gospodarze, jak i ich goście, mówili, że wypoczywają w „Żabim Zakątku”.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 12

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Światło oświetlające ów zamek było bardzo czyste, jakby specjalnie oczyszczone i skierowane tylko na budowlę. Nocą nie było widoczne wzgórze, ale zamek wtedy wydawał się dwukrotnie większy. Przytoczona postać była tylko pretekstem, by w nocy odwiedzać zamek. Osoby, które go zwiedzały, nikogo – poza sobą – nie spotykały.

Fazy księżyca jakby ożywiały nocny zamek. Gdy księżyc świecił, pojawiały się odgłosy dzikich zwierząt i tupanie turystów, którzy korzystali z nocnej możliwości zwiedzania obiektu.

Autor: Adam