Morskie fale – 39

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży wylądowały wielkie żółwie. Gramoliły się z mokrego piasku dalej w ląd, wyżej. Wszystkie te żółwiowe samice znalazły wreszcie odpowiednie miejsce, w ich żółwiowym mniemaniu najlepsze. Wykopawszy dół, wpuszczały tam po kilkanaście, może kilkadziesiąt jaj. Nie mogłem policzyć! Jachtem kołysała lekka bryza, a soczewki przenośnego teleskopu zaparowały, pleśnią zarosły. Nie przeliczę ile, a po to tutaj przypłynąłem. Co za pech! Trzeba było dopłynąć do brzegu wpław. Ale ja się boję wody… I pontonowce zabrałem na tę wyprawę. Chyba zwrócę się do towarzyszki podróży, niech mnie powachluje. Chyba mi ciśnienie skoczyło!

Autor: Motyl

Księżyc wyszedł zza chmur – 6

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Przez lornetki próbowali dojrzeć w niej słynną białą damę – ukazującą się tu ponoć w rocznicę śmierci dawnej właścicielki zamku. Czy to była jednak postać, czy tylko mgła, udająca zgrabnie jej kształty? Tego nikt z ciekawskich, w pobliżu zgromadzonych osób, jednoznacznie stwierdzić nie potrafił…

Autor: Ewa Majewska

Księżyc wyszedł zza chmur – 5

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Był to badacz zamkowych murów. Człowiek ten był z wykształcenia historykiem, a z zamiłowania podróżnikiem. Odwiedzał po kolei wszystkie zamki i pałace w kraju, by poszerzyć wiedzę i wejść w klimat dawnych czasów.

Dużo radości sprawiało temu podróżnikowi odhaczanie w swoich notatkach kolejnego odwiedzonego zamku. Niniejsza wizyta na zamku była wyjątkowa. Oprócz wszystkich atrybutów, jakie niesie zwiedzanie, widok księżyca i atmosfera jego blasku, była wielkim estetycznym przeżyciem. Podróżnik zapisał w swoim notesie dwie rzeczy:

Pierwsza: „Dobrze, żeby jak najwięcej osób mogło oglądać zamki w świetle księżyca”.

Druga: „Dobrze by było, gdyby istniała możliwość przeniesienia takiego blasku księżyca do jak największej liczby osób, które chcą żyć w zgodzie z rytmem natury”.

Autor: Adam

Morskie fale – 38

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży nadal siedziała smutna Syrena. Nie wiedziała, że jej ojciec szuka dla niej pomocy. Prawdę mówiąc, gdyby wiedziała, niewiele by to ją obchodziło. Siedziała zatopiona w swoim smutku i nie zwracała uwagi na otoczenie. Nie zauważyła nawet tego, że jej wyspa przestała być samotną wyspą, że ją zasiedlono i wybudowano na niej ośrodek wypoczynkowy, do którego zjeżdżały rzesze turystów.

Nie zauważyła więc również rodziców z małym dzieckiem, którzy rozłożyli się na białym piasku obok niej. Drgnęła, gdy piłka plażowa uderzyła ją w ramię. Dziewczynka, która ją rzuciła, grzecznie przeprosiła, zabrała piłkę i pobiegła z nią do wody.

Syrena zaczęła się jej przyglądać. Bezwiednie słuchała jednocześnie rozmowy jej rodziców. Trudno to nazwać rozmową, była to kłótnia. Najwidoczniej hamowana dotąd ze względu na dziecko. Ojciec, stojąc tyłem do morza, nie zauważył, że mała dziewczynka idzie w ich stronę, ze wzrokiem utkwionym w pięknej muszli. Syrena zobaczyła zaskoczenie i przerażenie na twarzy dziecka, gdy jej ojciec ze złością mówił do żony – „Zejdź mi z oczu. Mam cię dość. Nie chcę cię więcej znać”. Matka dziewczynki patrzyła na jej ojca z wściekłością i też nie zauważyła małej.

Dziewczynka stanęła jak wryta. Zaczęła dygotać i przerażonym wzrokiem patrzyła na ojca. Syrena delikatnie dotknęła jej ramienia i powiedziała: „Przestań, ojciec nie mówił tego do ciebie”. Zacietrzewieni rodzice kłócili się dalej, nie zwracając uwagi ani na Syrenę, ani na dziecko.

Syrena spojrzała błagalnie na swoje siostry, obserwujące całe wydarzenie z morza. Syreny zaczęły śpiewać i tańczyć. Tkały Pieśń Zgody i Spokoju. Rodzice dziecka przestali się kłócić. Zamilkli. Usiedli, a potem położyli się na białym piasku. Zasnęli.

Dziewczynka wybuchnęła płaczem. Syrena tuliła ją i uspokajała, łagodnym głosem mówiąc, że to nie jest jej wina, to jakaś koszmarna pomyłka. Udało się jej uspokoić rozdygotane dziecko. Pomogły jej w tym siostry, które pokazały się małej w całej okazałości i zaprosiły do zabawy w morzu. Pomogły również delfiny. Jeden z nich wziął dziewuszkę na grzbiet i popłynął z nią daleko w morze, eskortowany przez syreny, trytony i inne delfiny.

Rozradowana dziewczynka, zmęczona wrażeniami dnia, wróciła na plażę i usnęła w ramionach Syreny, która zaśpiewała jej kołysankę. Syrena nie wiedziała, skąd wzięły się słowa tej pieśni. Wydawało się jej, że same wypływały z jej ust. Kołysanka była Pieśnią Zapomnienia, która wymazała z pamięci dziewczynki przykre wspomnienia i zastąpiła miłymi. Syrena kołysała się lekko w takt muzyki. Gdy skończyła śpiewać popatrzyła z sympatią na małą i szepnęła jej do ucha, że dziewczynka nie jest winna temu, że jej rodzice się kłócą.

Ponieważ rodzice małej zaczęli się budzić – Syrena wskoczyła do wody, by ukryć się przed ich wzrokiem. Obserwowała ich uważnie. Zobaczyła, jak obydwoje z czułością patrzyli na swoje dziecko. Ojciec wziął małą na ręce i wspólnie z żoną powędrowali do ośrodka wczasowego, w którym się zatrzymali.

Nie zauważyli, że z rąk dziewczynki wypadła piękna muszla. Była piękna, kolorowa i tworzyła barwną plamę na białym piasku. Przyciągała i kusiła swoim wyglądem. Chciało się ją podnieść i przyłożyć do ucha. Syrena zrobiła to machinalnie, bo czuła, że tak trzeba. Gdy przyłożyła muszlę do ucha, usłyszała głos swojego ojca – „To, co pamiętasz z dzieciństwa, to nieprawda. To nie jest twoja wina. Słyszałaś słowa mówione do kogoś innego, tak samo, jak ta malutka dziewczynka, której pomogłaś”.

Mur, jakim Syrena się otoczyła, runął. Syrena rozpłakała się i wyszeptała – „Chciałam tylko poznać swoje przeznaczenie”. „Wiem” – odparł ojciec – „Wiem. Przypłyń do nas. Płyta Rozpoznania czeka. My również”.

Autor: Jenczy

Księżyc wyszedł zza chmur – 4

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Jej pojawienie się było już stałym elementem w starym zamku. Można powiedzieć, że dużo bardziej zauważalne byłoby, gdyby postać którejś nocy nie była na swoim miejscu. Czasem ktoś zastanowił się, skąd się wzięła i jakie zwłaszcza ma zamiary, ale uśpiony powtarzalnością jej objawień przestawał ją zauważać.

Którejś nocy księżyc nie zaświecił jak zwykle. Okazało się, że całe jego światło wchłonęła tajemnicza postać. Miała ona teraz wielką moc stanowienia o losach ludzi i sterowania nimi. Ci zastanawiali się, jak mogło do tego dojść i nie mogli zrozumieć, dlaczego wcześniej nie zainteresowali się postacią.

Być może wystarczyłoby tylko popatrzeć oczami dziecka i dzięki tej ciekawości dotrzeć do prawdy.

Autor: Wędrowny Grajek

Kwiat paproci rozkwitał – 29

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał owady i ptaki.

Przechodzący obok niego ludzie nawet nie zwrócili na niego uwagi. Rozstawiali sprzęt wokół polany. Były to generatory średniej mocy. Po przejściu przez nie modulowanej fali, można było określić rozmiar zniszczeń w stojącym na skraju lasu budynku. Był to sprzęt do ochrony wyspy. Nasz tajemniczy bohater zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa rozstawienia w tym miejscu sprzętu. Podszedł do jednego z modulatorów i zamienił parametry. Przy trzecim modulatorze wprowadził dane przekierowujące strumień energii na małego satelitę komunikacyjnego, z którego korzystali uczeni na wyspie.

Autor: Andrzej

Księżyc wyszedł zza chmur – 3

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Osoba ta wiedziała tylko tyle, że umówiony kod obliguje ją do obchodu zamku o północy. Pytana przez turystów, kim jest i skąd pochodzi, nie potrafiła odpowiedzieć. Ale mówić umiała. Potrafiła rozmawiać z różnojęzycznymi turystami, ale tylko o ich życiu. Na początku niektórzy trochę się bali nocnego tubylca, ale nie było to dużym problemem i szybko rozpoczynali pogawędkę.

Nocna postać była świadoma, że jest na zamku po coś i chce się dowiedzieć po co. Każdy z nas jest na „zamku życia” po coś. Odkrywajmy w dobrym towarzystwie nasze powołanie.

Autor: Adam

Morskie fale – 37

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży było wszystko, co jest potrzebne do szczęśliwego życia. Drzewa, owoce, zwierzęta, strumień ze smaczną wodą…

Współczesny człowiek powiedziałby, że to za mało.

Sekret jest prosty: to naprawdę jest wszystko, czego potrzeba do zdrowego życia. Trzeba natomiast ułożyć własną pracę, by dobra przyrody przekształcić w rzeczy niezbędne do życia.

Autor: Adam

Księżyc wyszedł zza chmur – 2

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Była to księżniczka, która wypatrywała swojego narzeczonego.

Młody książę pojechał na wojenną wyprawę wiele lat temu i dotąd nie wrócił, mimo, że już powrócili z niej jego sąsiedzi – inni książęta i rycerze.

Rodzina namawiała księżniczkę, by wyszła za mąż za któregoś z nich, ale ona odmawiała, bo w głębi serca czuła, że jej książę powróci…

Autor: Jęczyduszka