Kwiat paproci rozkwitał – 24

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał rozmarzone spojrzenia spacerowiczów. Kwiat miał w sobie taki majestat, że ludzie zatrzymywali się w pewnej odległości i podziwiali go z daleka.

Majestat kwiatu nie działał jednak na pewnego starego konia, który przyczłapał do lasu. Koń bardzo bał się o swoją przyszłość. Konkretnie, bał się, że wkrótce zginie, bo będzie sprzedany do rzeźni. Wiedział, że jest już stary i nieprzydatny. Wiele lat wiernie służył swojemu właścicielowi, ale czuł, że nie powinien liczyć na jego wdzięczność.

Tego wieczoru jego pan wyjątkowo nie zamknął ani stajni, ani jego boksu. Gdy zrobiło się ciemno, koń postanowił pójść na spacer. Kuśtykał powoli i czarne myśli zatruwały jego głowę. Nawet nie zauważył, że znalazł się w lesie i szedł prosto do kwiatu paproci. Zwrócił uwagę na niego dopiero wtedy, gdy blask kwiatu zaczął rozpraszać jego czarne wizje. Zaciekawiony koń podszedł do paproci i zaczął obwąchiwać jej kwiat.

Jego pan widział to, bo stał razem żoną w grupie osób podziwiających kwiat paproci. Żona chciała podejść do konia, by go odciągnąć od kwiatu, jednak mąż ją przytrzymał. Patrzył na konia i modlił się o cud. Sam chętnie opiekowałby się koniem jeszcze wiele lat, jednak żona robiła mu o to awantury, oskarżała o marnotrawstwo i naciskała, by oddał konia rzeźnikowi. Mężczyzna nie chciał tego zrobić i teraz modlił się, żeby to nie było konieczne.

Nagle ludzie jęknęli, bo na ich oczach koń, niepodziewanie, odgryzł kwiat i go… zjadł. Potem spokojnie zaczął zjadać samą paproć. Z wrażenia nikt się nie ruszył. Jego pan uśmiechnął się i rozradowany patrzył, jak koń zaczyna jaśnieć i unosić się w górę. Wyrosły mu piękne skrzydła i poszybował… Przez chwilę jego sylwetka była wyraźnie widoczna na tle księżyca… Po chwili pegaz poleciał dalej, a ludzie zaczęli się budzić ze wspólnego snu…

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 34

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżę ja, Felek, i rozmyślam, jak w tej scenerii, jednak dość monotonnej, bez atrybutów pomocniczych, uwieść mężczyznę mojego życia. Bez wina, świec, dobrego jedzenia i światła księżyca.

I wymyśliłam, ale to już jest moją słodką tajemnicą, co.

W każdym razie udało się i mam nadzieję wrócić tu za rok, żeby to powtórzyć i trochę urozmaicić. Żeby jeszcze raz wrócić i powtórzyć, i inaczej urozmaicić. Żeby była stałość i zmienność. Żeby była jasność i bezpieczeństwo.

Autor: Felek

Kwiat paproci rozkwitał – 23

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał wszystkich mieszkańców lasu, gapiów spoza, a także paparazzi i wszelkich węszycieli sensacji. Dzień i noc kwiat oślepiały błyski fleszy, męczyło go potrącanie i dotykanie jego delikatnych płatków. Aż podjął decyzję, że przekwitnie.

Autor: Ewa Majewska

Była sobie łąka – 59

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Kiedyś przyśnił mi się taki obrazek. Było w nim coś bardzo kojącego, bezpiecznego i swojskiego. Został we mnie, mimo że śnił mi się wiele lat temu.

Niedawno zauważyłam, że gdy jadę koleją lub samochodem, to uważniej niż kiedyś przyglądam się wszystkim mijanym po drodze białym domkom z czerwonymi dachami i uśmiecham się na ich widok.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 22

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał wzrok każdego, kto nań spoglądał. Las pięknie pachniał i zachęcał do spacerów, czy też dalszych wędrówek. W lesie panowała odpowiednia temperatura i wiał lekki wiatr.

Słychać było różnorodne śpiewające ptaki. Panowała atmosfera relaksu.

Ta część lasu była położona niezbyt daleko od centrum miasta, więc odwiedzający go ludzie byli na porządku dziennym. Niektórzy przyjeżdżali autami, inni rowerami.

Osoby, mijające się na ścieżce, czasami wypowiadały magiczne „Dzień dobry” lub po prostu się do siebie uśmiechały.

Autor: Adam

Morskie fale – 33

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży schowaliśmy skarb. Mam nadzieję, że ostatnie huragany nie odsłonią wielkiej, okutej skrzyni. Musimy tylko wykopać ją. Zwracamy się do Czytelników – potrzebne są silne chłopy i baby do kopania, w warunkach tropikalnego klimatu.

Autor: Motyl

Kwiat paproci rozkwitał – 21

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał tęskne spojrzenia. Każdy chciał go mieć na własność, a jednocześnie ludzie wiedzieli, że jeżeli go zerwą, to zwiędnie, a jak przesadzą, to zmarnieje…

Tylko dzieci i zwierzęta nie martwiły się, że nie są jego właścicielami. Podchodziły bliżej, śpiewały, tańczyły. Ich śmiech rozbrzmiewał jak srebrne dzwoneczki.
Te dźwięki i zapach kwiatu paproci sprawiały, że coraz więcej dorosłych budziło się z otumanienia i zamiast pożądać czegoś, czego nie mogą dostać, cieszyli się tym, co jest.

Autor: Ewa Damentka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 37

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że ten przygląda się jej z zainteresowaniem. Zobaczyła też, że w ręku trzyma książkę „Czego potrzebują kobiety”. Król pochwycił jej spojrzenie i pokazał jej kartki – puste kartki tej książki. Przekartkował całą książkę – były tam same puste strony! Przynajmniej tak jej się wydawało. Przyglądała się tej książce z zaciekawieniem, bo po co komu książka z czystymi, niezapisanymi kartkami?

Zauważyła jednak, że gdy król przystawał przy jakiejś kobiecie, to kartki książki zaczynały się zapełniać – najczęściej drobnym drukiem. Kobieta przyglądała się temu zdziwiona. Król podszedł do niej i powiedział:

– Kochana, ta książka jest zaczarowana i pokazuje to, czego potrzebuje konkretna kobieta. Każda z was jest niepowtarzalna i potrzeby też macie różne…

Przyjrzał się kobiecie i zapytał:

– Chcesz dowiedzieć się, czego ty potrzebujesz?

Skinęła głową na potwierdzenie i… zobaczyła, że na otwartej stronie wydrukowane zostało tylko jedno słowo. Po przekartkowaniu całej książki okazało się, że to słowo jest wydrukowane na każdej stronie. Król uśmiechnął się do niej i powiedział:

– Jesteś wymarzoną kandydatką na żonę dla większości znanych mi mężczyzn. Nie masz wygórowanych marzeń i łatwo cię zadowolić, bo potrzebujesz jedynie BEZPIECZEŃSTWA. Pomyśl o tym, co jest dla ciebie bezpieczne, czego chcesz i wyobraź sobie, że już to masz…

Kobieta nawet nie zauważyła, że król i sala balowa zniknęli. Rozmyli się w powietrzu. Leżała w swoim łóżku i wyobrażała sobie, że jest bezpieczna…

Obudziła się wypoczęta i w dobrym humorze.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Kwiat paproci rozkwitał – 20

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał śmiałków, którzy marzyli o dotknięciu prawdziwego kwiatu paproci. Wielu z nich nie wierzyło, że on naprawdę istnieje i może zakwitnąć. A tym bardziej, że możliwe będzie spotkanie go i zobaczenie na własne oczy. Ci wątpiący najszybciej zaprzestawali spacerów po lesie i z czasem zapomnieli o dawnym marzeniu. Inni zaglądali do lasu na chwilę, w krótkiej przerwie na trasie codziennych obowiązków. Nie bardzo pamiętali jednak, po co to robią… Kwiat paproci znajdywali ci, którzy przez cały czas pamiętali, że go szukają i naprawdę chcieli go znaleźć.

Autor: Ewa Majewska

Morskie fale – 32

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżała piękna rozgwiazda. Morskie fale wyrzuciły ją na brzeg i teraz wysychała w błyskawicznym tempie. Było bardzo gorąco i prawdopodobnie byłby to już koniec jej życia, gdyby nie zjawiła się pewna staruszka, która podeszła do niej razem z kilkunastoletnim wnukiem.

Staruszka stanęła tak, by jej cień padł na rozgwiazdę i popatrzyła prosząco na wnuka. Chłopak westchnął zirytowany i rozbawiony jednocześnie. Powiedział: „Na dziś to będzie ostatnia, OK?”. Babcia kiwnęła głową, a wnuk dodał: „Obiecaj, że to ostatnia. Głową kiwasz już od dwóch godzin, a potem ratujesz kolejne rozgwiazdy”.

Staruszka nie odpowiedziała, próbowała się schylić, ale to się jej nie udało. Wnuk podtrzymał ją jedną ręką. Drugą sięgnął po rozgwiazdę i rzucił daleko w morze. „Żyj długo i szczęśliwie” – pomyślał i popatrzył z rozczuleniem na swoją babcię. Zauważył, że była bardzo zmęczona, więc delikatnie wziął ją na ręce i zaniósł do domu. Obydwoje nie wiedzieli, że był to ich ostatni wspólny spacer…

Po śmierci babci chłopak często chodził na plażę. Wspominał babcię i ratował kolejne rozgwiazdy leżące na piasku.

Autor: Ewa Damentka