Na dnie szuflady – 55

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Zaglądanie do tej szuflady zwykle wywoływało refleksje. Zdjęcie przedstawiało dwoje młodych ludzi na wycieczce rowerowej, obok rzeki.

Zawiązane wyblakłą wstążeczką listy były listami mężczyzny ze zdjęcia do kobiety ze zdjęcia.

Dzisiaj ta para ma już własne dzieci i wnuki. Specyficzne jest, że ojciec i dziadek nie zagląda do tej szuflady, tylko bawi się z wnukami i rozmawia z synami. Kobieta natomiast regularnie przegląda pamiątki z szuflady.

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 19

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu nadleciał wiatr migdałowy. Czekoladowe powiewy spowodowały zdumienie pierzastych mieszkańców gaju. Przestały ćwierkać, a nawet przez chwilę szeleścić wśród listowia. Z kawiarni dochodził teraz szmer, brzęk szklaneczek z oranżadą.

Najbardziej rozkapryszone dzieci biegły już w stronę brzozy. Chcemy soku brzozowego! Drżyj!

Autor: Motyl

Nitki babiego lata – 40

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Pszczoły brzęczały, ciepło rozleniwiało. Malarka, która przyjechała tu na plener, miała kłopoty ze skupieniem się. Chciała malować, ale głowa jej ciążyła, a oczy same się zamykały. Położyła się więc na łące i zasnęła.

Obudziła się po godzinie wypoczęta, ale jeszcze rozleniwiona. Z zaciekawieniem przyglądała się niebu i płynącym po nim chmurom, które przybierały interesujące kształty.

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 18

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu brzózka pomyślała, że chciałaby dowiedzieć się czegoś o świecie. Nie umiała chodzić, bo drzewa tego zwykle nie robią – a ciekawa była, co znajduje się po drugiej stronie lasu.

Zaczęła uważnie przysłuchiwać się rozmowom obłoków i wiatru. Notowała z pamięci ploteczki, którymi się wymieniali. Podobały jej się zwłaszcza takie słowa jak: „rzeka”, „pola uprawne”, „wieś”, „dolina”, „miasto”, „jezioro”, „morze”…

Nie wiedziała, co oznaczają, ale uznała, że pewnie są bardzo piękne, bo ładnie brzmią.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 34

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Postać wykonywała jakieś dziwne ruchy, tak jakby tańczyła, i wydawała dzikie okrzyki radości.

Był to współwłaściciel zamku. Kupił go jakiś czas temu wspólnie z żoną, bo chcieli mieć swoją własną, porządną siedzibę rodową. Żyli w nim zgodnie i do szczęścia potrzebowali tylko dziecka, a najlepiej kilkorga dzieci.

Właśnie tej nocy narodził się ich pierworodny syn. Mąż uczestniczył w porodzie żony i pod czujnym okiem położnej odciął pępowinę. Żona i syn zasnęli. Byli pod dobrą opieką. A ojciec poszedł na górę, by na zamkowych murach odtańczyć swój taniec radości. Gdy trochę się zmęczył, przestał tańczyć i rozglądał się po okolicy. Patrzył, tak jakby widział ją pierwszy raz.

Bo też pierwszy raz spoglądał na nią okiem ojca, który chce swojemu synowi podarować cały świat.

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 17

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu do lasu przyjechali rodzice z córką po wypadku, która przez wiele tygodni nie wychodziła z domu. Była tancerką. Po wypadku utraciła wiarę w siebie i swoją dalszą karierę.

Matka z ojcem rozłożyli na polanie w pobliżu brzózki koc. Urządzili piknik. Siedzieli, śmiali się, żartowali, a ich córka coraz częściej spoglądała na brzózkę.

Poczuła jej energię. Ożywiła się. Wstała i zaczęła tak jak brzózka poruszać się w rytm lekkiego wiatru. Od tej chwili wszyscy poczuli radość w sercu, a rodzice wiedzieli już, że córka będzie dalej tańczyć.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Nitki babiego lata – 39

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki, oraz wilgocią pozostałą po padającym deszczu.

Nie da się ukryć, że woda krąży w przyrodzie. Niektórzy lubią deszcz, a inni nie.

Dziecko, wędrujące z rodziną w tym pięknym letnim dniu, doszło do zaskakującego wniosku:

Deszcz jest albo zimny, albo ciepły. I wtedy, gdy jest ciepły, jest przyjemnie wystawić się na pokropienie i zmoknięcie.

Dodatkowo, zimowy deszcz nie jest nudny, bo to przecież śnieg, którzy nie przecieka tak mocno przez ubrania.

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 16

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu do brzózki przyfrunęła sikorka. Zaczęły rozmawiać i sikorka opowiedziała brzózce o innych ślicznych brzózkach i dorosłych, wielkich brzozach, które spotykała w swoim życiu.

Brzózka pomyślała: „Dobrze, że nie jestem sama na świecie. Miło mieć krewniaków”. I odtąd tańczyła z jeszcze większym wdziękiem, bo cieszyła się, że więcej brzózek i brzóz jest na świecie.

Nie wiedziała, że zachwycona nią sikorka również o niej rozpowiadała, a dzięki temu brzozowa rodzina dowiedziała się o jej istnieniu.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 33

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Cień pojawiał się i znikał. Było to bardzo czarodziejskie, jak gdyby za dotknięciem zaczarowanej różdżki…

Wszystko działo się bardzo szybko, gdy nagle błysk gwiazdy z nieba ukazał drogę tej postaci. Już wiedziała, dokąd zmierza i gdzie jest jej miejsce we wszechświecie.

Autor: Patisonek

Roztańczona brzózka – 15

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu mała Hania przypomniała sobie, jak kiedyś jej brat mówił, że pod niektórymi drzewami znajdują się cudowne komnaty. „Wystarczy popukać w drzewo, a ono przechyla się, ukazując wejście” – opowiadał. Gdy Hania zobaczyła roztańczoną brzózkę, natychmiast pobiegła do niej, przytuliła i popukała w gładką, białą korę. Coś zaskrzypiało, coś zaszumiało i Haneczka znalazła się w cudownej czekoladowej komnacie.

„To jest to, co kocham!” – klasnęła Hania i zanurzyła palec w misce z mleczną czekoladą. „Ojej, jakie to pyszne. Rozpływa się w ustach, mniam”. Po chwili mała Hania cała była upaprana na brązowo, sukieneczka poplamiona, ręce do łokci w czekoladzie, nawet na butach czekolada. „Muszę trochę zabrać tej czekolady na potem” – pomyślała Hania i zaczęła do pustej już miski ładować różne gatunki czekolad. Napakowała też trochę do kieszeni.

Wtedy nagle, nie wiadomo skąd, pojawiła się duża Hanka. „Co ty, dzieciaku, wyprawiasz?” – krzyknęła – „Mówił ci przecież ojciec, że możesz dziennie zjeść dwa kawałeczki, nie więcej. Nie chcesz być przecież zachłanna.” Duża Hanka wyprowadziła małą z komnaty, umyła jej ręce i zmieniła sukienkę. Mała Hania wcale nie poczuła się lepiej. Wręcz przeciwnie! Tęskniła nadal i ciągnęło ją do czekoladowej komnaty pod brzozą.

Tylko gdzie ta brzoza?

Nie wiadomo. Może w dolinie obok Zamku. Może…

Autor: Hania