Roztańczona brzózka – 14

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu podszedł do niej filozof i moralista zarazem. Opowiadał brzózce o losach świata, ludzi i o filozofii. O tym, co jest etyczne, a co nie. Brzózka słuchała i szumiała swoimi gałązkami.

Po długim wykładzie filozof zapytał: „A ty? Czemu zajmujesz się tańcem i szeleścisz listkami? Powinnaś robić coś pożytecznego. To nieetyczne, że rośniesz tu sobie i nie ma z ciebie żadnego pożytku. Nie dajesz chleba, mleka. Nawet kawy nie potrafisz zrobić!”. Krzyczał coraz głośniej i gestykulował, ruchem rąk podkreślając znaczenie swoich słów.

Zajączki przycupnęły w ukryciu i przerażone przyglądały się temu zdarzeniu. Przez krzyki rozwścieczonego mężczyzny przedarł się jeszcze głośniejszy, kobiecy wrzask: „Józek, do domu, ty darmozjadzie jeden! Gospodarstwo nieoporządzone, a ten sobie spacery uskutecznia!”. Filozof zamilkł, przygarbił się, posmutniał i odkrzyknął: „Już idę, Hanuś!”. Popatrzył na brzózkę i powiedział: „Zazdroszczę ci. Nie masz żony, ani obowiązków, jesteś szczęśliwa”.

Poszedł do domu, a brzózka nadal wdzięcznie tańczyła na wietrze i szeleszcząc listeczkami rozmawiała z zajączkami, które przykicały do niej, szczęśliwe, że ten głośny i nieuprzejmy człowiek już sobie poszedł.

Autor: Złota Rybka

Roztańczona brzózka – 13

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu na jej listku przysiadła żółto-czarna osa. Posiedziała chwilę i pofrunęła dalej. Przy brzózce rosły urodziwe kozaki – piękne grzyby. W pobliżu mieszkał ślimak, a trochę dalej jeż. Często brzózkę odwiedzali zajączek i mała lisiczka.

Brzózka była bardzo gościnna i cieszyła się, gdy ją odwiedzano. A goście lubili brzózkę i siebie nawzajem. Często się spotykali i całe godziny spędzali na wspólnych pogawędkach.

Autor: Mgiełka-Iskierka

Kiedyś dawno dawno temu – 50

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.

Wielkie aspiracje nie dawały ojcu spokoju. Cud narodzin już nastąpił – teraz czas na to, aby dziecko stawało się wielkim człowiekiem.

Gdy ojciec powiedział o tym żonie, ta popatrzyła na niego jak na helikopter i zapytała, czy nie za wcześnie na takie działania. Właśnie teraz dziecko wymaga przewinięcia, a potem nakarmienia. „I to teraz wystarczy” – mówiła.

Dziecko skutecznie przerwało dyskusję rodziców, bo zaczęło płakać. Dla mamy był to sygnał, że dziecko jest głodne. Ojciec natomiast był bardzo dumny i zadowolony z siły dziecka, reprezentowanej przez bardzo głośny płacz.

Autor: Adam

Nitki babiego lata – 37

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Ziemia rodziła i wydawała owoce. Leżące pod jabłonią jabłka czekały na to, aż ktoś je zbierze… I tak trwało sierpniowe popołudnie…

Autor: Ewa Majewska

Roztańczona brzózka – 12

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu zobaczyła ją malarka. Chciała ją namalować, ale zrezygnowała, gdyż uznała, że ani kredka, ani farba nie oddadzą tego cudownego wrażenia, które chciała uchwycić. Usiadła więc przed brzózką i spędziła kilka godzin, podziwiając jej piękną sylwetkę i wdzięczne ruchy.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 54

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Malarka uważnie przyjrzała się obrazowi, który stał na sztalugach. Poprawiła kilka detali i uznała, że jest już gotowy. Miał być prezentem imieninowym dla jej przyjaciółki. Ciekawa była, czy się jej spodoba.

Przyjaciółka często opowiadała, że śni się jej szuflada z paczuszką listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką, białym kamyczkiem, bukiecikiem zasuszonych fiołków i starą pożółkłą fotografią. We śnie wiedziała, że skrywają one słodką tajemnicę. Rano budziła się szczęśliwa i oczekiwała miłej niespodzianki, która po tym śnie zwykle się zdarzała.

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 11

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu na polanę przybyły krasnale. To, że zwierzęta leśne widziały krasnale razem, nie oznaczało, że krasnale się znają. Znalazły się tam w jednakowym czasie, przy pomocy działania dobrej energii. Tak więc krasnale musiały się poznać. Każdy z krasnali miał przy sobie inną zabawkę i jeden z nich wpadł na pomysł, aby każdy przyjął pseudonim wzięty od swojej zabawki.

Z racji tego, że byli już grupą, a świeciło piękne słońce, okrzyknęli się grupą słonecznych krasnali. Wiadomo jednak, że czasami też pada deszcz. Pierwsze obrady krasnali poświęcone były temu, jak ogrzać zimny deszcz, jeśli się taki przytrafi. Krasnale wybrały kierownika zgromadzenia i wszyscy mieli możliwość wypowiedzenia się. W wyniku obrad uzgodniono, że trudno jest podgrzać cała chmurę, ale pojedyncze krople będzie już łatwiej. Zgromadzenie uznało, że spotkają się następnego dnia, żeby uzgodnić, jak to zrobić.

Autor: Adam

Nitki babiego lata – 36

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. A nad rzeczką siedziała kaczka, znaczy się, wypoczywał tu król. Kaczuszki też były i na nie patrzył przybyły, jak pływają za sobą, kwaczą szczęśliwe i taplają się w wodzie. Król usiadł na trawie, by wygodniej było mu patrzeć na rzekę i kwiaty. To były kaczki i król, czy może był on, czyli król i kaczki? Nikogo innego nie było widać wokoło, bo tak sobie zażyczył. I teraz król się nudził, i czuł zmęczenie, i zasnął. Trawa była miękka i pachnąca, ale jak się obudził, to wszystko go dziwnie swędziało, tak go obgryzły jakieś robale. To był król, kaczki i niewątpliwie robale, a być może wszystko wokoło żyło, to też było i kto tu był ważniejszy?

Tu król popatrzył na to miejsce i postanowił wybudować w tej naturze altanę z wygodnymi miejscami do leżenia, uprawiania seksu i spożywania posiłków. Potem pomyślał, że przydałoby się jeszcze miejsce na orkiestrę, miejsce dla jego chartów, i…

Autor: Janusz Nitkiewicz

Roztańczona brzózka – 10

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu nadszedł huragan, który poczynił w lesie spore spustoszenia. Połamał gałęzie i stare drzewa. Niektóre wyrwał z korzeniami. Brzózka była giętka i elastyczna. Chociaż bardzo się bała, wyszła z huraganu bez szwanku. Swoją elastycznością uratowała własne życie. Gdy huragan minął, brzózka była cała, zdrowa, zdziwiona i szczęśliwa jednocześnie. Dalej rosła, tańczyła, poruszając się wdzięcznie pod wpływem lekkiego wiatru, który szeptał jej, że zawsze przy niej będzie, a prawdziwie huragany zdarzają się bardzo rzadko. Brzózka natomiast pamiętała, żeby pielęgnować swoją giętkość i elastyczność, bo te właśnie cechy już raz ją uratowały.

Autor: Jagódka