Księżyc wyszedł zza chmur – 32

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Postać wyglądała co najmniej zaskakująco. Obserwator pewnie spodziewałby się człowieka lub zjawy. A tymczasem, po zamkowych murach dostojnie chodził bocian i uważnie rozglądał się po okolicy.

Bocian był bardzo stary i bardzo doświadczony. W swoim życiu przyniósł już wiele dzieci, które zostawiał u czekających na nie rodziców. Prawdę mówiąc, wszyscy mieszkańcy zamku i okolicznych wiosek byli jego podopiecznymi, od nowo narodzonych niemowląt po bezzębne staruszki.

Sędziwy bocian miał jedną zasadę, której trzymał się całe życie. Przynosił tylko te dzieci, które były chciane, wyczekiwane i kochane, zanim jeszcze pojawiły się na świecie. Teraz, spacerując po zamkowych murach, doglądał ich snu.

Przystanął i uważnie popatrzył na jeden z domów, leżących u podnóża zamku. Wyczuwał w nim coś niepokojącego. Chwilę nasłuchiwał uważnie i już wiedział – mężczyzna, pięćdziesiąt cztery lata, mąż, ojciec, porządny człowiek – męczył się we śnie. Bocian zrozumiał, że męczył się również w życiu. Mężczyzna ten zapomniał, że jest kochany. Zapomniał, że był wyczekiwanym dzieckiem, z miłością i radością powitanym przez swoich rodziców. Był altruistą i całe życie pomagał innym, zapominając o sobie samym. Teraz męczyły go troski, koszmary senne i poczucie samotności.

Bocian rozluźnił się i zaczął promieniować jasnym światłem – jakby zamienił się w słońce. Wysyłał mężczyźnie fale wszechogarniającej miłości i przesłanie: „Jesteś ważny. Jesteś potrzebny. Jesteś chciany i kochany. Ważne jest to, co robisz dla ludzi i świata”. I powtórnie: „Jesteś ważny – miłość cię chroni”.

Trwało to chwilę. Światło bociana zaczęło przygasać i świetlista chmura opadła na zamek i okoliczne wioski. Przesłanie dotarło do mężczyzny, którego oddech się wyrównał, a sen stał się lżejszy. Dotarło również do wszystkich pozostałych mieszkańców zamku i okolicy.

Następnej nocy stary bocian – strażnik ich snów – znowu pojawi się na zamkowych murach, tak jak to robi już od dwustu, a może nawet trzystu lat.

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 9

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu pod jej gałęziami wystawiono szpitalne łóżko z wyjątkowym Pacjentem, leżącym w gorączce. Trzeba, aby zaczerpnął świeżego powietrza, żeby Leśna Brzoza przytuliła go i dała trochę ciepła. W tym momencie gałązki Brzozy musnęły Pacjenta (który był Wielkim Doktorem) po twarzy, gładząc jego policzki, krótko przystrzyżoną głowę, a następnie całe ciało, zatrzymując się na dłużej nad lewą stopą.

Gałązki, z tysiącami miękkich białawo-zielonych, aksamitnych listków, chwyciły obolałe ciało Doktora i jego wielkie serce, i delikatnie ukołysały, dając mu Miłość, Ciepło i Spokój. Pacjent uśmiechnął się, jego energia zaczęła żywiej krążyć po ciele. Brzoza bowiem uosabiała Kosmiczną Żeńską Energię, której tak mu brakowało. Poczuł jej Miłość i Pocałunki na całym obolałym ciele. Wie już jaką podjąć decyzję.

Autor: Hania

Lekkie krople deszczu – 47

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było długi pas startowy. Okno wieży kontroli lotów było lekko pokropelkowane. W przylotach i odlotach samolotów panował jednak porządek. Samoloty startowały i lądowały o określonych porach, a nad wszystkim czuwała nowoczesna technika i doświadczone osoby.

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 8

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu na polankę przyszły elfy. Były ponadczasowe, młode i przedwieczne jednocześnie. Stwierdziły – „jakie miłe miejsce, a dopiero teraz je znalazłyśmy”. Zaczęły śpiewać, grać i tańczyć, Było im bardzo dobrze i nie zauważyły małego chłopca z pobliskiej wioski, który schował się w krzakach na brzegu polanki i bał się drgnąć, żeby nie spłoszyć cudownych istot. Dość długo siedział tak i patrzył, patrzył, patrzył. Jak był już dorosły, nigdy nie mógł odnaleźć tej polanki, choć bardzo tego chciał.

Autor: Borówka

Księżyc wyszedł zza chmur – 31

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Był to właściciel zamku, hrabia „co rozrabia”. Każdej nocy łaził po murach zamkowych, zastanawiając się, czy istnieją duchy. W czasie wędrówek oglądał krajobraz, skąpany w księżycowym blasku. I to mu się podobało. Wzdychał nieraz do księżyca i szpetnej budowli, z chęcią poznania przyjaznego ducha.

Pewnej nocy, gdy spacerował na wieży zamkowej, dostrzegł postać, która zbliżała się do zamku. Zbiegł szybko po schodach, aby zatrzymać nieznajomego. Zbliżający się człowiek pozdrowił hrabiego i zapytał, czy może przenocować w zamczysku. Hrabia miał chęć go przegnać, ale dostrzegł w oczach przybysza zmęczenie i coś nie pozwoliło mu odesłać wędrowca.

Zaprowadził go do pokoju gościnnego i tam długo ze sobą rozmawiali. Rozmowa dotyczyła życia. Hrabia zaproponował herbatę i wyszedł, by ją przynieść. Gdy wrócił, nie zastał w pokoju nikogo. Na stole pozostał, pozostawiony chyba przez nieznajomego, świecący kwiat.

Hrabia długo jeszcze siedział w pokoju, nie mogąc racjonalnie wyjaśnić sobie tego, co się stało.

Autor: Andrzej

Roztańczona brzózka – 7

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu przyszła wiosna, później lato. Dzień był długi i był czas na obserwacje. Na polanę przyszedł starszy pan z wnukiem. Wnuk dowiedział się, że jeszcze kilka lat temu owa brzoza była małą roślinką, która dzięki sprzyjającym warunkom pięknie urosła.

– To drzewa nie są od razu duże? – zapytał malec.

– No nie – odparł dziadek – drzewa, podobnie jak ludzie, najpierw są małe a potem duże

– Dziadku!!! Więc ty też kiedyś byłeś mały!

Autor: Adam

Polną drogą – 47

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył dwie łąki, oddzielone od siebie pasem drzew. Na jednej łące pasły się krowy. Druga natomiast była pusta. Widok zastanowił wędrowca, ale pomyślał on sobie, że pewnie tak musi być.

Ów człowiek, korzystając z wolnej łąki, postanowił po niej pochodzić, z nadzieją odkrycia miejscowych prawidłowości. Po tym, jak zrobił obchód pustej łąki, podszedł do zwierząt, by w marszu, ale z pewnej odległości je obserwować. Zwierzęta były oswojone, więc turysta nie zrobił na nich żadnego wrażenia. Z punktu widzenia Wędrowca rzecz miała się zupełnie inaczej. Podczas bliskiej obserwacji zwierząt dostrzegł ich piękno, majestat i wielkość. Zauważył, że zachowanie zwierząt na łące nie jest przypadkowe, ale zgodne z rytmem przyrody.

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 6

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu, gdy świeciło słońce, na polanie pojawił się mały, piękny zajączek. Uśmiechnął się do brzózki, a ta w podziękowaniu ukłoniła mu się pięknie. Jej gałęzie, jak długie piękne włosy, pogłaskały go po nosku. Zajączkowi sprawiło to przyjemność. Potrzebował tego.

Gdy był już starszym zajączkiem, przyprowadził na tę polanę swoje małe zajączki, dając im możliwość poznania czułości lekkich liści.

Autor: Patisonek

Księżyc wyszedł zza chmur – 30

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Do owej postaci postanowiła dołączyć grupa studentów. Zrobili to jednak nie dosłownie, a korzystając z nocnej atmosfery zamku. Postanowili na oświetlonym księżycem dziedzińcu ustawić długi stół, tak aby wszyscy mogli przy nim usiąść.

Aby stół nie był pusty, zdecydowano się na wodę w dużych kuflach. Podczas nocnych emocji prawdopodobnie trudno by było coś zjeść, ale woda mogłaby się przydać.

Gdy byli już na miejscu, okazało się, że atmosfera wcale nie jest tajemnicza. Natomiast miejsce ma bardzo dużo dobrej energii.

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 5

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu listki brzozy zaczęły drżeć inaczej. Wiatr pieścił je jak zwykle…

Listki jednak już nie wibrowały na wietrze, lecz zaczęły kołysać się równomiernie. Brzózka stała się brzozą, a pod nią działy się odtąd cuda…

Autor: Marek Jasiński