Przy pięknej starej toaletce – 47

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że zaprzyjaźniła się z płanetnikami i spędziła z nimi całe wakacje. Podróżowali, mieszkali w chmurowych domach i pałacach. Pili pyszną wodę, gromadzoną przez chmury i robili to, co zwykle robią płanetnicy. Czasami wylewali na ziemię nadmiar wody z burzowych chmur, a czasem przesuwali po niebie małe obłoczki – które wyglądały jak małe owieczki, pasące się w bezkresnym, niebiańskim błękicie. Dziewczyna zżyła się z płanetnikami, razem z nimi szyła im ubrania i buty, naprawiała sprzęty i śpiewała. Teraz, czesząc włosy, przyłapała się na tym, że śpiewa jedną z tych pięknych piosenek.

Autor: Jagódka

Na ekranie – 16

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „A KUKU” i za chwilę następny „Pobaw się ze mną. Nudzi mi się”.

Prezes i menedżerowie firmy ze zdziwieniem popatrzyli na prelegenta. Ten z kolei zdziwiony popatrzył na tablet i podłączony do niego rzutnik multimedialny. Na ten tablet wgrał prezentację, którą przygotował na swoim laptopie. Zastanowił się chwilę, zajrzał do teczki i zaniepokojony stwierdził, że nie ma laptopa. Być może zostawił go w domu.

Tymczasem na ekranie wyświetlił się kolejny napis: „Tato, tęsknię. Kiedy wrócisz do domu? Jest dwudziesta. Mama chce, żebym już poszedł spać, a ja czekam na ciebie”.

Zebrani roześmieli się. Zrozumieli, że ich kolega prawdopodobnie uruchomił na laptopie opcję uaktualniania prezentacji. Ale jakim cudem jego ośmioletni syn potrafił ją uruchomić i wykorzystać?

Gdy śmiech przebrzmiał, prezes zarządził – „Panie kolego, proszę dokończyć prezentację w ciągu kwadransa. Następny kwadrans przeznaczam na ustalenie, co robimy jutro. I to będzie koniec na dzisiaj. Wszyscy mamy dzieci. Dziś wcześniej wrócimy do domów”.

Autor: Ewa Damentka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 39

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, odzianego w drogocenne szaty, wysokiego mężczyznę.

Król powiedział, że dzisiaj jest dzień jego łaski dla ludu i że wiele próśb dworzan może zostać spełnionych. Jeżeli ktoś ma jakieś prośby, to może wyjść na środek sali i o nich powiedzieć.

Bardzo odważne było sześcioletnie dziecko, które wybiegło od razu.

– Chcę lody, czekoladę, truskawki i avocado. A na kolację chcę kakao – powiedziało.

Za nim stal jego ośmioletni brat, który zamówił klocki, koper i dwa jabłka.

Ich dziesięcioletni brat powiedział królowi, że chciałby hodować ryby, a ich czterdziestoletni ojciec poprosił o taką bryczkę, by zmieściła się w niej cała rodzina.

Mama dzieci, nieco zawstydzona, powiedziała, że ma niecodzienną prośbę, bo nie chce żadnych rzeczy, ale chce mieć wiedzę i umiejętności w dobrym wychowywaniu chłopców i w utrzymaniu dobrego zdrowia.

Zupełnie inna osoba poprosiła króla, by dał jej tyle pieniędzy, by starczyło jej na wszystko, czego potrzebuje.

Starsza pani – w wieku osiemdziesięciu lat – poprosiła króla o to, by dla niej słońce świeciło cały czas. Natomiast stu czteroletni starszy pan poprosił króla, aby nauczył go tak rozmawiać z ludźmi, żeby mógł się dogadać zarówno ze starszymi, jak i młodszymi.

Kobieta, przypominając sobie codziennie ten sen, czuje przypływ radości oraz energii i… rumieni się na myśl o tym, o co ona sama poprosiła.

Autor: Adam

Na ekranie – 15

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „ABECADŁO”.

– Czy długo trzeba się uczyć, by poznać wszystkie literki i nauczyć się pisać? – zapytał chłopiec.

– Długo, bardzo długo – odparła przedszkolna koleżanka – ale teraz nie myśl o tym, bo wychodzimy z panią na podwórko.

– A czy na podwórku potrzebne są literki? – dalej pytał chłopiec.

– Żeby wyjść na zewnątrz potrzebne są buty. Nałóż je!

Minęła pora spaceru, a Antoś nawet nie zauważył, że gdzieś wychodził, bo cały czas myślał o tym, by wieczorem w domu nauczyć się pisać słowo „buty”.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 46

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że była gdzieś w dalekim kraju i spotkała tam mężczyznę swojego życia, dla którego ona również objawiła się jako ta jedyna.

Zagadka – skąd o tym wiedzieli? Czuli to każdą cząstką swoich ciał. Przeżyli wspólnie kilka pięknych dni. Potem wrócili do swoich domów, ale pragnienie bycia razem zwyciężyło nad rozsądkiem i spotkali się ponownie.

Dziś są prawdziwymi przyjaciółmi – od lat. A najwspanialsze jest to, że młoda dziewczyna śniła o życiu, jakie wiedzie teraz.

Autor: Wędrowny Grajek

Na ekranie – 14

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „DOŚĆ TEGO LICZENIA! IDZIEMY BAWIĆ SIĘ W BERKA”.

Autor: Motyl

Lekkie krople deszczu – 50

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było postać, która przyglądała się strużkom deszczu. Śledziła trasę ich wędrówki. Beznamiętnie obserwowała, jak dotykają dolnej krawędzi ramy okiennej i znikają.

W którymś momencie okno otworzyło się i jakaś kobieta wychyliła się mocno przez nie. Deszcz powoli docierał do wszystkich suchych miejsc na jej głowie. Potem zniknęła z okna. Otworzyły się drzwi i kobieta wyszła na zewnątrz, wystawiając się na strugi deszczu. Stała tak, podnosząc głowę do góry i czuła, jakby woda przenikała jej ciało, oczyszczając ją od środka. Była boso.

Kiedyś pomyślałaby, że to raczej niewłaściwe zachowanie, a jej dzieci pomyślą, że oszalała. W związku z tym, dalej obserwowałaby tylko spływające po szybie krople deszczu.

Dziś napawała się deszczem i miała wrażenie, że czuje każdą jego kropelkę na swoim ciele. Uśmiechała się do siebie i do deszczu. Zamknęła oczy. Deszcz nieco ustał, wyszło słońce, a na niebie pojawiła się piękna tęcza.

Autor: Wędrowny Grajek

Na ekranie – 13

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „UWIERZ W SIEBIE. Wiesz. Umiesz. Potrafisz”.

Kobieta ze zdziwieniem popatrzyła na ekran laptopa, eksponowanego na sklepowej wystawie. Pracownik, przechodzący obok niej, krzyknął do kolegi:

– Michał, chodź tutaj. Ten komputer znowu się zepsuł.

A do klientki zwrócił się ze słowami:

– Proszę chwilkę zaczekać. Kolega go naprawi i zaraz będzie sprawny.

– Na czym polega usterka? – zapytała kobieta.

– Wyświetla komunikaty, których nikt nie zaprogramował.

– Zawsze ten sam komunikat?

– Nie, za każdym razem inny. Widziała pani mężczyznę, który przed chwilą szybko wyszedł ze sklepu?

– Tak, prawie zderzyliśmy się w przejściu.

– Jemu została wyświetlona wiadomość: „Co tutaj robisz? Żona w domu z obiadem czeka”.

– Ha… – mruknęła kobieta.

Zobaczyła, że nadchodzi drugi pracownik, pewnie Michał. Chciała już odejść, gdy jej uwagę przyciągnęło kolejne migotanie ekranu. Nowy napis brzmiał: „Uwierz w siebie. NAPRAWDĘ!”. A pod spodem był dopisek „JA JUŻ TO ZROBIŁEM”.

Autor: Ewa Damentka

Przy pięknej starej toaletce – 45

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jej pokój, jakimś zaczarowanym sposobem, został przeniesiony do innego świata, w innych wymiar czasoprzestrzeni, nazywany „Pomiędzy” – w miejsce i czas, w którym kształtowała się Szkoła Czarowania, skupiająca uczniów i nauczycieli z różnych wymiarów i różnych czasów. Dziewczynie śniło się, że kiedy wychodziła z domu do pracy, to otworzyła drzwi swojego pokoju i znalazła się w tym czarodziejskim świecie, w Szkole Czarowania.

Szkoła była prowadzona przez Babcię Jagę, której pomagali Głos, Merlin, wróżka Jenczy oraz czarodziejki Jagoda i Jęczydusza. Czasami szkołę odwiedzała wiedźma Borówka, gdy szła w odwiedziny do Ciotki z Kanapy, która mieszkała w kuchennym skrzydle Szkoły.

To właśnie wiedźma Borówka pierwsza ją zobaczyła. Przechodziła właśnie korytarzem, gdy młoda kobieta otworzyła drzwi do swojego pokoju.

– Jestem Borówka, a ty jak się nazywasz? – zapytała.

– Ja, eeeee – zaskoczona dziewczyna nie potrafiła wydobyć z siebie głosu.

– Wyglądasz jak Kokoryczka.

– Ale…

– Ci…. – przerwała jej Borówka i dodała – Niebezpiecznie jest podawać swoje Prawdziwe Imię. Zwłaszcza tutaj, gdzie wróżki i czarodzieje mogliby je poznać.

– A gdzie jesteśmy?

– W Szkole Czarowania – odpowiedziała Borówka i zaczęła snuć opowieść o szkole.

Dziewczyna słuchała uważnie, a jednocześnie przypatrywała się szkolnemu korytarzowi.

Zza zakrętu wyłoniła się staruszka, która szybko do ich podeszła, a raczej podpłynęła.

– Ooo… nowa uczennica. Skąd przybywasz kochanie?

– Z Ziemi.

Staruszka patrzyła na nią z zastanowieniem.

– To prawda Babciu Jago – wtrąciła się Borówka.

– Jak się tu znalazłaś? – zapytała starsza pani, nazywana Babcią Jagą.

– Przez drzwi mojego pokoju. Byłam przekonana, ze wychodzę do pracy.

– Możesz nam pokazać swój pokój? – zapytała staruszka.

– Tak, oczywiście…

Zawróciły i przeszły korytarzem do nadal otwartych drzwi. Weszły do środka i zobaczyły zasłane łóżko, toaletkę, biurko z komputerem i regały z książkami.

Borówka i Babcia Jaga starały się nie okazać po sobie, jak bardzo interesujące są dla nich książki, których było bardzo dużo w tym pokoju…

– Wpadnę później na pogawędkę, teraz zaopiekuje się tobą Borówka – powiedziała po chwili Babcia Jaga. Potem przyjrzała się uważnie dziewczynie i zapytała:

– Czy masz już imię, które będziesz używała w naszej szkole?

– Ko…., Kokoryczka.

– Dobrze, Kokoryczko. Na razie pamiętaj, żeby zostawiać otwarte drzwi, kiedy wychodzisz na szkolny korytarz. Zamykaj je tylko wtedy, gdy będziesz sama w pokoju. Ten pokój jest jedynym łącznikiem z twoim światem. Gdybyś zamknęła drzwi, jak będziesz przebywać na terenie szkoły, to on może zniknąć, a ty nie będziesz miała możliwości powrotu. Jeśli będziesz w nim sama, to być może pokój z powrotem przeniesie cię do twojego świata. Nie musisz się obawiać, że wejdzie tu ktoś bez twojej wiedzy. Głos utworzy barierę ochronną, która będzie przepuszczała tylko ciebie i gości, których sama zaprosisz – i tylko na czas zaproszenia.

Kokoryczka stała oszołomiona nadmiarem wrażeń. Babcia Jaga spojrzała na nią z sympatią i dodała:

– Borówka oprowadzi cię po szkole.

Tak też się stało. Dzięki życzliwości Borówki, Kokoryczka poznała ogólnie dostępne pomieszczenia. Były puste, gdyż uczniowie i nauczyciele spali – w Szkole Czarowania był środek nocy. Borówka zaprowadziła dziewczynę do Ciotki z Kanapy, na pyszną herbatę. Kokoryczka polubiła Ciotkę, która zaproponowała jej, że może zostać jej mentorką i nauczycielką, gdyby zechciała uczyć się czarowania. Borówka przysłuchiwała się ich rozmowie, uśmiechając się życzliwie i tajemniczo, jakby wiedziała, że obydwie panie przypadną sobie do gustu.

Kokoryczka poczuła senność i zmęczenie, więc grzecznie pożegnała Ciotkę z Kanapy oraz Borówkę i wróciła do siebie, by się chwilkę zdrzemnąć.

Weszła do swojego pokoju i starannie zamknęła drzwi.

Rano obudziła się wypoczęta, pełna energii i radości. Siedząc przy pięknej starej toaletce rozczesywała swoje gęste, piękne włosy i wspominała swój sen. Następnie poszła do pracy…

* * *

Minęło kilkadziesiąt lat. Starsza już pani zasiadła przy pięknej toaletce i rozczesywała swoje nadal piękne i gęste, choć już trochę przyprószone siwizną, włosy. Przypomniał się jej sen sprzed wielu lat. Był tak wyraźny, jakby dopiero co się przyśnił… Leniwie pomyślała, że może ciekawie byłoby spędzić trochę czasu w Szkole Czarowania. Rozbawiona uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze, gdyż pomysł wydał się jej niedorzeczny. Dokończyła rozczesywanie włosów i wstała, by pójść do kuchni i zrobić sobie filiżankę mocnej herbaty.

Otworzyła drzwi do pokoju i oniemiała. Przed sobą zobaczyła, poznany we śnie, korytarz Szkoły Czarowania. Znowu przechodziła nim Borówka, która przystanęła na widok kobiety w szlafroku i powiedziała:

– Dzień dobry Kokoryczko, Miło cię znowu widzieć…

Kokoryczka odruchowo cofnęła się i rozejrzała po dobrze znanym sobie pokoju. Podeszła do okna, żeby go otworzyć i odetchnąć świeżym powietrzem. Nie mogła tego zrobić, gdyż okna nie było! Zamiast niego, na ścianie była tapeta z widokiem, jaki zwykle widziała.

Usłyszała pukanie do drzwi.

– Proszę – powiedziała odruchowo.

Drzwi uchyliły się szerzej i stanęła w nich Borówka.

– Kokoryczko, zapraszam na śniadanie. Zaczekam na ciebie na korytarzu.

Kobieta westchnęła, szybko się ubrała i wyszła na szkolny korytarz…

Autor: Archiwista SC

Na ekranie – 12

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis:

„Jesteś wolny! Jesteś uwolniony”.

To było to, na co czekałem. Znak. Stało się. Wiem. Jestem teraz bezpieczny. Tak to poczułem i tak się stało. Oby to było przyczyną radości mojej i wszystkich bliskich mi osób.

Autor: Marek Jasiński