Lekkie krople deszczu – 49

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było samotną postać, siedzącą na pomoście nad rzeką.

Rybak, bo to on był tą postacią, zarzucił wędkę do wody i czekał na pierwszą rybę. Jeszcze nigdy nie łowił w czasie deszczu i postanowił spróbować.

Coś drgnęło, linka się napięła, a rybak chwilę później wyciągnął małego okonia. Skrzywił się na jego widok. Delikatnie odczepił z haczyka i wrzucił do rzeki ze słowami; „Wróć, jak urośniesz. A na razie przyślij tu swoich starszych i większych kuzynów”.

Drugi rybak, siedzący pod pomostem, patrzył na to z zazdrością, bo jak dotąd nie złowił żadnej ryby. Wyciągał z wody tylko pojedyncze kalosze i dziurawe opony.

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 11

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis:

„Nie uciekaj, przybliż się do ludzi, słuchaj ich uważnie i wyławiaj to, co mądre. Odróżniaj przychylność od udawanej dobroci. Wykaż więcej energii”.

Autor: Felek

Czerwcowa noc – 48

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę.

Była tam również i ja. Do wianka włożyłam swoje sekretne marzenie. Sama nie wierzyłam, że może się spełnić, ale puściłam wianek na wodę, prosząc, by marzenie wyruszyło w świat i wróciło do mnie wtedy, gdy będę mogła go zrealizować.

Było to dawno temu. Zapomniałam o tym wianku i o tym marzeniu. Przez wiele lat nie poświęciłam im najmniejszej myśli. Teraz, od jakiegoś czasu, wspomnienie powraca. Śni mi się w nocy i przypomina o sobie w ciągu dnia. Widzę, jak puszczałam wianek na wodę. Ale zapomniałam, jakie marzenie do niego włożyłam.

Zaczęłam się zastanawiać – co to było za marzenie? Czego wtedy pragnęłam tak bardzo, że nie powiedziałam o tym nikomu, tylko włożyłam marzenie do wianka?

Odpowiedź przyszła niedawno. Marzenie wróciło, mocne, silne, głośne i zdecydowane. Teraz już mogę je spełnić. To niesamowite. Wreszcie mogę to zrobić i robię. Spełniam marzenie swojego serce, które puściłam przed laty. Już jestem gotowa.

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 10

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis:

„Podziel się ze znajomymi swoim kłopotem. Pomogą. Wspólnie wymyślicie rozwiązanie. Nie jesteś sam. I nigdy nie będziesz sam, chyba że zdecydujesz inaczej”.

Mężczyzna patrzył na ekran ze zdumieniem. Był w kłopocie, poczuł przed chwilą, jak jego ciężar przygniata mu barki i pociemniało mu w oczach. A teraz ekran jego telefonu rozbłysł i wyświetlił niezwykły napis.

Ekran znowu zamigotał i pokazał kolejną wiadomość:

– „Co wybierasz, czy chcesz być sam?”

Odruchowo napisał – „nie”.

„No to do roboty” – przeczytał kolejną wiadomość na ekranie.

A pod tą wiadomością została wyświetlona lista nazwisk – rodziny, przyjaciół i znajomych.

Mężczyzna zaczął do nich dzwonić. Jeden telefon po drugim. Zgodnie z listą…

Pomogli.

dla Marka napisała Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 32

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu na polanę przyszedł młody kompozytor. Zapatrzył się na brzózkę, wczuł w rytm jej tańca i zaczął nucić melodię – jej melodię. Wyjął notes i przelał na papier piosenkę brzozy.

Ta melodia oczarowywała potem ludzi na całym świecie. Słuchacze mieli wrażenie, że delikatnie nucą, lekko tańczą i są szczęśliwi. Niektórzy, oczyma wyobraźni, widzieli również roztańczoną brzózkę.

Wiele lat później, kompozytor przyprowadził do brzózki grupę swoich studentów. Pokazując im dorosłą już brzozę, opowiedział jak oczarował go jej taniec i jak doszło do napisania jego najsłynniejszej kompozycji.

Następnie polecił studentom, by rozeszli się po lesie, znaleźli odpowiednie drzewo lub drzewko i zrobili to, co on przed laty – patrzyli, słuchali, wczuwali się i zapisywali melodię drzewa.

Notatki, które wówczas powstały, studenci – pod czujnym okiem profesora – opracowali i nowo powstały utwór nazwali „Leśną rapsodią”.

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 9

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Przyroda poradzi sobie bez człowieka, ale człowiek bez przyrody nie”.

Autor: Adam

Czerwcowa noc – 47

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się podziwiać te czarowne chwile. Widać było też parę zakochanych z dwójką dzieci. Byli weseli i szczęśliwi.

Dzieci biegały brzegiem, próbując dogonić oddalające się wianki. Zakochani śmiali się, patrząc jak kolejny wianek znikał za zakrętem rzeki, a dzieci, niby rozzłoszczone, wybierały kolejny, żeby go dogonić.

Było bardzo romantycznie, a w powietrzu unosiła się magia czerwcowej nocy. Pachniało maciejką, a słowik zaczynał roztaczać swój błogi głos po okolicy.

Chłopak zapytał dziewczynę, czy była kiedyś tak szczęśliwa, jak on teraz. „Tak, teraz jestem” – odpowiedziała. Dzieci podbiegły do nich i rzuciły się im w objęcia, przekrzykując się nawzajem, że chcą co roku gonić wianki, i żeby obiecali im, że tak pięknie będzie już zawsze.

Autor: Wędrowny Grajek

Na ekranie – 8

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Próba kontaktu odrzucona. Przejdź na sterowanie ręczne”.

Napis ten wyświetlił się jednocześnie na wszystkich ekranach w Szkole Czarowania. Towarzyszył mu przenikliwy dźwięk. Z megafonów odezwał się Głos: „Babciu Jago, Merlinie, przyjdźcie do Sterowni. Sprawa pilna. Komunikat dla pozostałych osób – wróćcie do swoich zajęć, ale przebywajcie blisko ekranów i megafonów. Możliwe, że ktoś z was będzie potrzebny”.

Gdy uczniowie i nauczyciele wrócili do klas, Babcia Jaga i Merlin skorzystali z sekretnego przejścia i bardzo szybko znaleźli się w Sterowni. Wielki ekran migotał. Głos dwoił się i troił wpisując sekwencje kodów, wciskając przyciski i przesuwając różne dźwignie. Po chwili trzeszczenie ustało, obraz ustabilizował się, a na ekranie zobaczyli twarz Jenczy. Spojrzała na nich i powiedziała:

– Dzień dobry Głosie. Babciu Jago, Merlinie, miło was poznać. Kontaktuję się z wami, bo tracimy połączenie z naszym wysłannikiem.

– Jenczy, przecież znamy się od wielu miesięcy – powiedział zdziwiony Merlin.

– Jest z wami mój hologram. Tracimy z nią kontakt. Poza tym zaniepokoiły mnie ostatnie sygnały, jakie dostałam od Duszki.

– Nadal nie rozumiem – mruknął Merlin.

Babcia Jaga zmarszczyła brwi i uważnie przyglądała się Jenczy.

– Myślałam, że sama przeszłaś – powiedziała z namysłem.

– Nasz Głos uznał, że to naruszy równowagę. Nie można mieszać światów. Wasz Głos się z nim zgodził.

– To prawda – odezwał się Głos – przejście do nas prawdziwej Jenczy byłoby zbyt ryzykowne dla obydwu światów.

– Duszka też jest hologramem? – spytała Babcia Jaga.

– Nie, Duszka pochodzi z waszego świata. Nie wiem, co się z nią dzieje, zaczyna gasnąć.

Głos z namysłem odpowiedział:

– Merlinek ją zastraszył i od tego czasu Duszka ciemnieje, gdy w jej pobliżu znajduje się kilka osób lub choć jedna z nich. Mam na myśli Merlinka, Jęczyduszkę, Altruistkę, Jęczyduszę i Złotą Rybkę.

– Mam dla niej lekarstwo. Nasz Głos powiedział, że jest bezpieczne. Głosie, sprawdź proszę, czy dla twojego świata to również będzie dobre rozwiązanie.

– Już się z nim łączę – powiedział Głos i zamilkł. Znieruchomiał i zapatrzył się w dal.

– Łączy się telepatycznie – mruknął Merlin – Nie wiedziałem, że to działa między światami.

– Jak widać dla Głosu nie ma granic. Dla Brzozowej Bajdulki również. Zaraz was odwiedzi – skomentowała Jenczy, po czym spojrzała poważnie na Babcię Jagę i dodała:

– Mój hologram przestał się ze mną łączyć i przestał pobierać ode mnie energię. Może to oznaczać, że się psuje i trzeba go naprawić. Ale też może oznaczać, że spełnił swoją misję i zniknie lub zamieni się w żywego człowieka. To by oznaczało, że Jęczydusza zdrowieje. Wtedy nasze światy się znowu rozdzielą. Chciałabym zobaczyć waszą Jenczy i z nią porozmawiać, żeby ustalić, co konkretnie się dzieje.

– Dobrze, zaraz ją zawołam – Głos ocknął się z letargu i dodał:

– Powiedziałem jej, żeby sprowadziła ze sobą również Duszkę, Jęczyduszę, Jęczyduszkę i Merlinka.

– Wyjdę po nich – powiedział Merlin.

Babcia Jaga i Jenczy przyglądały się sobie z zaciekawieniem i sympatią. Jenczy westchnęła i powiedziała:

– Brakuje nam ciebie, Babciu Jago. W moim świecie to ja zarządzam Szkołą Czarowania. Nasza Jagoda bardzo cierpi, a Baba Jaga szaleje i niszczy, nie patrząc – sojusznik, czy przyjaciel. Zapiekła się w swojej złości.

Głos dodał:

– Jago, wspólnie z moim kolegą ze świata Jenczy uważamy, że na razie nie możesz ich odwiedzić. Nawet wysłanie twojego hologramu byłoby teraz zbyt niebezpieczne.

– Trudno, poczekamy – z żalem westchnęła Babcia Jaga.

– Mam nadzieję, że kiedyś to będzie możliwe – zgodził się Głos. Potem znieruchomiał, jakby się w coś wsłuchiwał. Po chwili powiedział:

– Przygotujcie się, Merlin i nasi goście już się zbliżają.

Autor: Archiwista SC

Roztańczona brzózka – 31

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu, pod drzewem, w upalny, wakacyjny dzień, wygrzewały się koty. Leżały leniwie i nie zwracały na nic uwagi. Były do tego stopnia zajęte wypoczynkiem, że nawet nie wystawiały pazurków, gdy obok przechodziły psy.

Psy obwąchiwały koty, ale te ledwie tylko otwierały oczy.

Wieczorem, gdy zrobiło się już trochę chłodniej, kotki nabrały ochoty na zabawę i zaczęły ganiać muszki. Teraz, spacerujące psy mogły usłyszeć fukanie i zobaczyć nastroszoną sierść kotów.

Obserwujący to wszystko chłopcy odgadli, że bawiące się koty wracały do swojej kociej natury, a wcześniej przed upałem chroniła je dobra energia drzewa.

Autor: Adam

Na ekranie – 7

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „TO TWOJA WINA”.

Napis odczytała mała dziewczynka, zaraz po tym, jak była świadkiem uderzenia małego, kolorowego ptaszka o betonowy chodnik. Zderzenie z chodnikiem było śmiertelne. Wydarzenie to, połączone z napisem na ekranie, również zabiło w dziewczynce poczucie dziecięcej niewinności.

Nikomu nie opowiedziała, co ją spotkało. Rosła w przeświadczeniu odegrania złej roli w tym zdarzeniu, co rzutowało na wszystko, co robiła w życiu. Stąpała twardo po ziemi, ze zwieszoną głową. Bała się oderwać od ziemi, dlatego żeby nie spaść na nią z powrotem, jak ptak, który przecież miał skrzydła, a jednak się roztrzaskał. Bała się też podnieść wyżej głowę, żeby nie być świadkiem spadania kolejnego ptaszka, a właściwie w jej przekonaniu, żeby nie spowodować jego wypadku.

Przyszedł moment, kiedy była już tak przygnieciona niesieniem swojego ciężaru, że zdecydowała jednak podnieść głowę, a nogi zwiesić swobodnie z huśtawki. Zobaczyła wtedy koronę drzewa, a w niej ptasią rodzinę. Ptasi rodzice wypychali z gniazda swoje młode, a te szybowały po błękitnym niebie. Widok był wspaniały. Niektóre spadały, na szczęście na miękką trawę i wdrapywały się na drzewo, żeby spróbować dalej pofruwać. Dziewczynka zobaczyła ekran z napisem; „JESTEŚ WOLNA”. Była szczęśliwa.

Autor: Wędrowny Grajek