Mała ławeczka – 43

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadał na niej chłopiec, który bardzo lubił kisiele. Uwielbiał truskawkowe, ale każdy inny smak też był dobry. Czaruś był gotów je jeść na śniadanie, obiad i kolację.

Mama chłopca żartobliwie mówiła, że syn nie uwiązuje jej w kuchni, ale z drugiej strony też myślała o jego zdrowiu. Pewnego razu, nie pytając, sporządziła chłopcu na obiad ziemniaki z kotletem schabowym i surówką. Chłopiec długo ociągał się, zanim wziął się za obiad i przy okazji zapytał, czy nie można zrobić kotletów z kisielu. Mama powiedziała, że jest to raczej mało prawdopodobne i zaproponowała, by kisiel sporządzać tylko na kolację.

Chłopiec jednak przez długi jeszcze czas miał przekonanie, że kisiel jest najlepszym jedzeniem na świecie. Po kilku tygodniach dla chłopca hitem stało się mleko, a jego ojciec szybko wychwycił tę zmianę i wytłumaczył synowi, że nie samym mlekiem żyje człowiek i chłopiec powinien próbować smaków innych potraw.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 1

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku, zawinięty w dużą ilość papierów, ukryty był list. Otworzył kopertę. Była w niej instrukcja pełna zagadek, symboli do odgadnięcia – wskazująca na miejsce ukrycia skarbu.

Z wielką radością rozsiadł się wygodnie w fotelu, wyciągnął okulary, ołówek, kartkę papieru i przystąpił do rozszyfrowania wiadomości od swoich ulubionych, dowcipnych kolegów – kustoszy z drugiej połowy świata.

Autor: Ewa Majewska

Różnobarwne drzewa – 51

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy Brzozowa Bajdulka wraz ze swoimi uczniami postanowili, że wydadzą e-booka, w którym zamieszczą bajdule swojego autorstwa. Uznali, że pora by ich baśnie, pisane z dużym zaangażowaniem, były dostępne również w tej formie. Zaczęli więc przeglądać swoje bajdulki, by wybrać z nich te, które wydadzą się im najbardziej odpowiednie.

Autor: Ewa Damentka

W dolinie – 28

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, oświetlonym światłem księżyca, leżał na łóżku mężczyzna ze swą żoną. Spodziewali się dziecka. Czule przyłożył ucho do jej brzucha. Z radością na twarzy wsłuchiwał się w bicie małego serduszka. Szepnął cichym głosem: „Kocham cię”. A maleństwo dało znać kopnięciem, że usłyszało te dwa piękne słowa. Miało się urodzić za kilka dni, więc przyszły tata wstał i zaczął zbijać piękną drewnianą kołyskę. Gdy dziecko przyszło na świat, powiesił kołyskę pod powałą, w pobliżu małego okienka. Dziecko rosło zdrowe i radosne, oświetlane w dzień promieniami słońca i w nocy światłem księżyca, wpadającymi przez małe okienko.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mała ławeczka – 42

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często bawiła się nimi mała dziewczynka. Ławeczka z wierzbą i fragment parku znajdowały się w środku kryształowej kuli.

Dziewczynka potrząsała kulą i potem patrzyła zafascynowana, jak połyskliwe drobinki opadają na dół i opatulają park, wierzbę i ławeczkę. Czasami ławeczka była bardzo szczelnie zasłonięta przez gałązki wierzby i wtedy dziewczynka wyobrażała sobie, że na ławeczce siedzi inna dziewczynka, która bawi się swoją kryształową kulą z wierzbą i ławeczką w środku. „Ciekawe czy w tej drugiej kuli na ławeczce siedzi trzecia dziewczynka z kryształową kulą?” – myślała mała dziewczynka i znowu kołysała swoją kulą, żeby zobaczyć, jak tym razem ułożą się gałęzie wierzby i czy choć odrobinę odsłonią ławeczkę.

Autor: Ewa Damentka

W dolinie – 27

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, ….

Tak, pokoik jest istotnie jasny i rozświetlony, ale miasto jest duże. Takie jak lubię. Nie lubię małomiasteczkowości. Przez małe (nie takie znowu małe) okienko miotam odświeżaczem powietrze w ramach desmrodyfikacji, kiedy czuję, że sąsiad pali papierosy. Kiedy nie czuję papierosów, piszę program mojego życia…

Autor: Dżony

Różnobarwne drzewa – 50

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy pewna kobieta z pewnym niedowierzaniem uświadomiła sobie, że warto marzyć.

Bardzo długo pielęgnowała w sobie jedno marzenie. Początkowo nieśmiało, bo myślała, że to wstyd marzyć o tym, że jej potrzeby są zaspokajane. Potem, gdy zrozumiała, że całe życie realizuje marzenia i zaspokaja potrzeby innych ludzi, dała sobie prawo do tego, by jej potrzeby również były zaspokajane. Jednak nie spieszyła się z realizacją swojego marzenia, bo było jej szkoda go utracić.

Myślała, że zrealizowane marzenie jest gorsze od nierealnego, złudnego marzenia, które daje nadzieję. Do tego doszedł strach, że jeśli zrealizuje to marzenie, to na pewno nie będzie miała nowych marzenia. A życie bez marzeń wydawało się jej smutne. Na szczęście rodzina, przyjaciele i znajomi skutecznie wybili jej z głowy takie pomysły.

Zdecydowała się zrobić pierwszy krok. Potem podjęła dalsze działania i właśnie teraz, gdy złota polska jesień cieszyła oczy, ona patrząc na różnobarwne drzewa uświadomiła sobie, że jej marzenie, najskrytsze marzenie jej serca właśnie się zrealizowało – całe, w najdrobniejszych szczegółach i teraz jej rzeczywistość jest kolorowa, radosna, a następne marzenia same ustawiają się w kolejce.

Kobieta z niedowierzaniem przechyliła głowę, jakby chciała sobie powiedzieć: „No patrz pani, jak się to wszystko ułożyło”.

Po namyśle uznała, że życie ze zrealizowanym marzeniem bardzo jej odpowiada i zaczęła się przyglądać nowym marzeniom. Niektóre już znała, inne dopiero co się urodziły. Uszeregowała je w odpowiedniej kolejności i zaczęła realizować – jedno po drugim.

A jej przyjaciele, znajomi i rodzina odetchnęli z ulgą, bo od dawna na to czekali.

Autor: Jagódka

W dolinie – 26

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, starszy, brodaty pan szykował poranną herbatę. Gdy spojrzał na zegarek, okazało się, że jest godzina 5.30 rano.

Mężczyzna miał już poukładane w teczce dokumenty, potrzebne w jego pracy, zrobił też kanapki. Pijąc herbatę, zdziwił się, że jest jakoś nienaturalnie cicho. Na zewnątrz brakowało porannego szumu autobusów i samochodów.

O godzinie szóstej mężczyzna wyszedł z domu do pracy. Gdy doszedł na miejsce, drzwi biurowca były zamknięte, a przez szybę zobaczył zaspanego portiera.

Portier też zauważył mężczyznę i lekko uchylając drzwi powiedział:

– Chyba ostatnio bardzo dużo pan pracuje.

– Tak, to racja – odparł starszy pan i dodał:

– Ale proszę mi otworzyć drzwi, bym jak najszybciej znalazł się przy swoim stanowisku pracy.

– Drogi panie – skomentował portier – chciałbym panu przypomnieć, że nasze biuro w niedzielę jest zamknięte.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 41

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na ławeczce przesiadywały ptaki, które obserwował starszy pan, przechodzący tamtędy kilka razy dziennie.

Pewnego razu uświadomił sobie, że wcześnie rano zasiadają tam wróble, po południu gołębie, a wieczorami sroki. Był bardzo zadowolony, że odkrył tę prawidłowość – poczuł się dobrze, gdy pomyślał o sobie, jako o wybitnym obserwatorze przyrody. Pomyślał też, że z takim potencjałem może szukać kolejnych prawidłowości w przyrodzie i na samą myśl o tej wytężonej pracy, poczuł się dobrze.

Autor: Adam

W dolinie – 25

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, siedział programista i pracował nad kolejnym projektem. Był tak zajęty, że nie liczył godzin, ani dni spędzanych w pracy.

Mama i babcia przyglądały się temu z niepokojem i próbowały go podkarmiać. On jednak ignorował podsuwane mu jedzenie, bo miał nadzieję, że już za chwilę znajdzie to, czego brakuje mu do dokończenia projektu.

Skończył po tygodniu. Potem spał trzy dni, a mama z babcią patrzyły po sobie z niepokojem i pytały jedna drugą, czy ich ukochany syn i wnuk znajdzie żonę? Czy stworzy rodzinę? Przecież on nawet nie ma czasu dla siebie i prowadzi tak niehigieniczny tryb życia…

A we śnie młodemu programiście przyszedł oczywiście do głowy nowy pomysł – na kolejny program. Zaczął go realizować tuż po przebudzeniu.

Autor: Ewa Damentka