Różnobarwne drzewa – 49

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy niektórzy wracali z wakacji. Najczęściej z lasów i jezior, znad morza, czy też z gór – do miast.

Lekki smutek kończącego się urlopu rozweselał fakt sporej ilości wybudowanych dróg. Powroty są łatwiejsze i szybsze. A jeżeli mamy drogi rowerowe, to codziennie możemy przedłużać urlop o kilka godzin spędzonych na rowerze.

To dobrze, że infrastruktura sprzyja temu, by coraz więcej osób spędzało czas na świeżym powietrzu, spacerując, czy też np. jeżdżąc rowerami.

Autor: Adam

W dolinie – 24

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, młody chłopak naprawiał swój rower. Szykował go na kolejną wyprawę.

Chciał wyruszyć w Bieszczady. Wcześniej kilkakrotnie przeszedł je pieszo. W tym roku pojedzie w towarzystwie przyjaciół.

Zastanawiał się, czy Felek też do nich dołączy.

Autor: Kokoryczka

Na dnie szuflady – 61

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Na fotografii była piękna lesista góra, na środku oceanu, z pięknymi zatokami. Nad nią latały majestatyczne pterodaktyle… Nie był to jednak efekt pracy zdolnego grafika. Na fotografii widać było nieco wyblakły atramentowy napis, który ogłaszał: „Byłem tam… to bliżej niż myślisz.”

Listy zaadresowane były… tak do ciebie. Dziwne…, to tak jakby do mnie były pisane. Odwiązałem wstążeczkę…

Otworzyłem pierwszy… Napis mówił: „To, co wyobrażasz sobie, pojawi się na tej wyspie…”.

W drugim było: „Pomyśl odważnie, to już jest”.

W trzecim: „Pomyśl o tym, że dane ci więcej…”.

W ostatnim: „Widzisz kamień? Pomyślałem, że chciałbym, żeby pojawił się w twojej szufladzie i jest”.

Zapraszam do twojego wymarzonego świata.

Autor: Marek Jasiński

W dolinie – 23

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, leżały poukładane ubrania i walizki. Krzątało się małżeństwo. Był już dzień wyjazdu na rodzinne wakacje.

Ojciec spakował się szybko i poszedł do kuchni, by zrobić śniadanie. Matka pakowała rzeczy swoje i dwójki dzieci. Całe szczęście, że dzieci jeszcze spały, więc można było spakować tylko najbardziej potrzebne ubrania i przedmioty.

Dzieci wstały bardzo szybko, gdyż oczekiwały wyjazdu na wakacje.

Po śniadaniu, rodzina udała się na dworzec kolejowy, by pojechać nad morze.

Już na słonecznej plaży, ojciec stwierdził: „Dobrze, że znowu pojechaliśmy pociągiem, bo jeżeli tak docieramy nad morze, to zawsze mamy piękną pogodę”.

Autor: Adam

W dolinie – 22

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pracowały Parki. Tkały nici i losy ludzi i świata. Pracowały pilnie. Czasami przystawały, żeby rozplątać nici. Uznały, że chwilowy przestój jest obarczony mniejszym ryzykiem, niż przecinanie nici i związywanie na nowo. Gdy zrobiły to niedawno, okazało się, że przecięły los pewnej pięknej krainy i teraz niektórzy Grecy obawiają się, że będą musieli sprzedać Akropol.

Więc teraz Parki bardzo uważnie przędą i troszczą się o każdą nic.

Mają utrudnione zadanie, bo ostatnio Los dostarcza im przędzę coraz gorszego gatunku.

Autor: Złota Rybka

Na dnie szuflady – 60

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Były to zdjęcia z mojego dzieciństwa. Towarzyszył mi wtedy brat z mamą. Byłam wówczas małą dziewczynką.

Cały dzień bawiliśmy się w lesie. To jedna z niewielu chwil, które pamiętam z bratem, kiedy szaleńczo razem spędzaliśmy czas na zabawie i wygłupach.

Pod koniec dnia, zmęczeni całodniowym szaleństwem, siedliśmy na wydmach. Słońce przygrzewało i świeciło nam w oczy, ale wielki uśmiech gościł na naszych twarzach.

Stąd wzięła się ta fotografia, którą uwielbiam.

Autor: Gusia

W dolinie – 21

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, kompozytor spisywał swoje melodie. Nucił je cichutko pod nosem, uważając, żeby nie obudzić swojej rodziny i sąsiadów.

Nie wiedział, że ma grono wiernych słuchaczy, którzy łowią każdą wyśpiewaną nutkę.

Księżyc i gwiazdy zaglądały nocą do pokoiku, żeby cieszyć się melodiami tworzonymi przez ich ulubionego kompozytora.

Autor: Ewa Damentka

W dolinie – 20

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, przy stole siedziała kobieta. Pracowała nad obliczeniami. Praca, pomimo późnej pory, była bardzo wydajna. Cisza nocna dawała dobre warunki, umysł już w rozbiegu rozwiązywał zadania matematyczne, a ręka przenosiła to na papier.

Kobieta była bardzo zadowolona z faktu, że kiedy inni rano wstaną, ona będzie już po pracy.

Autor: Adam