Na dnie szuflady – 59

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia, na której było dwoje młodych ludzi, przytulonych do siebie. Ona o jasnych włosach, pięknym uśmiechu i cudownych, błękitnych oczach. On smukły, sylwetka piękna jak z obrazka i cudownymi oczami wpatrzony w dziewczynę. Tak szybko mija czas. Dziś już nie ma tej cudownej dziewczyny. Pozostały pięknie napisane listy, bukiecik fiołków, zbieranych nad ranem w skąpanej rosą trawie i śliczny biały kamyczek, znaleziony w toniach jeziora. Dziś został zmęczony mężczyzna, bujający w obłokach nieba. Próbujący żyć dalej bez cudownej kobiety z fotografii.

Autor: Szamanka Neo

W dolinie – 19

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, latała ćma. Próbowała dostać się do żarówki, ale klosz bronił dostępu. Ćma próbowała z różnych stron, jednak nieskutecznie.

– Na szczęście nieskutecznie – powiedziała mama do swojego dziecka, które nie mogło zasnąć, więc ona siedziała przy nim i opowiadała mu bajki.

– Wiesz, kochanie – mówiła dalej mama – miewamy w życiu różne pragnienia, które chcemy zrealizować. Niektóre z nich są dla nas dobre, inne nie. Czasami ludzie – jak ta ćma – ciągną do fałszywego słońca. Myślą, że przyciąga ich coś dobrego, życiodajnego, a spalają się w jego płomieniu, gdy znajdą się zbyt blisko. Więc nie martw się, że nie udaje ci się osiągnąć jakiegoś marzenia. Może to jest najlepsze, co może ci się przytrafić. Zatrzymaj się wtedy na chwilę i wsłuchaj w głos twojego serca. Musisz się wyciszyć, bo ten głos jest bardzo cichutki. Kiedy wyciszysz się tak bardzo, że usłyszysz głos własnego serca – wtedy zapytaj. Co masz robić? Posłuchaj odpowiedzi, bo jej sens będzie jasny – kontynuować to, co robisz, czy odpuścić. Twoje serce zawsze odróżni prawdziwe słońce od fałszywego.

Dziecko zasnęło, a ćma przestała trzepotać skrzydełkami, tylko wróciła na firankę. „Ciekawe, czy zrozumiała moją bajkę?” – pomyślała mama. Uśmiechnęła się do dziecka, potem do ćmy, następnie zgasiła światło i wyszła z pokoju. Była bardzo senna. Wiedziała jednak, że jej matczyne serce zawsze obudzi ją, jeśli dziecko będzie jej potrzebowało.

dla Adasia napisała Brzozowa Bajdulka

Różnobarwne drzewa – 46

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy Borówka skończyła przygotowanie zapasów na zimę. Cała piwnica była zastawiona przetworami. Były tam jej ukochane borówki – przecierane i w konfiturze, soki z rozmaitych owoców, grzyby suszone, marynowane i w maśle – wszystko zamknięte w szczelnych słoiczkach. Borówka uważnie przyglądała się zapasom. Wcześniej zapobiegliwie odstawiła na bok resztki zeszłorocznych przetworów. Teraz postawiła je na wierzchu, żeby brać je w pierwszej kolejności. Była spokojna – jej rodzina i przyjaciele będą mieli co jeść przez cały rok. A jej, Borówkowa miłość, będzie im towarzyszyła kropelka po kropelce – za każdym razem, gdy będą jedli lub pili jej specjały.

dla Borówki napisała Ewa Damentka

W dolinie – 18

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pewna kobieta prasowała ubrania, Nie mogła zasnąć. Postanowiła więc zrobić coś pożytecznego. Później dla rozrywki obejrzała film, ale dalej nie mogła spać. Myślała o swojej pracy.

Gdy już zrobiło się jasno, kobieta wyszła na balkon i zrobiła kilka głębokich oddechów. Po tym zabiegu sen przyszedł już szybko.

Autor: Adam

Na dnie szuflady – 58

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Korniki, które zjadły całą komodę, nie potrafiły uszkodzić tej szuflady. Czy wycofały się, bo im nie smakowała? Ciekawe, co było powodem? Zapach fiołków, kamyk, listy? Fotografia? A może nieuchwytna aura tajemnicy i chronienia czegoś ważnego?

Kolejne komody i biurka się zmieniały, a szuflada trwała, mimo że meble, w których była, rozsypywały się w proch. Szuflada trwała i przechowywała cenne pamiątki.

Może ktoś zainteresuje się tym skarbem? Co znajdzie w listach? Jaką historię mógłby opowiedzieć biały kamyk i zasuszone fiołki? Kim są te zapomniane osoby z fotografii? Może odnajdzie się ktoś, kto je rozpozna, nazwie i przywróci światu pamięć o nich…

Wtedy pamiątki wreszcie spełnią swoje zadanie. Będą potrzebne. To wystarczy, by warto było trwać i chronić skarby, których czasy przeminęły.

Autor: Ewa Damentka

W dolinie – 17

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pisarka siedziała przy małym stoliczku i zapisywała nowe opowiadanie. Miała komputer i sama przepisywała swoje utwory, które wysyłała następnie wydawcom. Jednak nie korzystała z niego, gdy tworzyła nowe opowiadania. Zauważyła, że dużo łatwiej się jej tworzy, gdy pisze ręcznie. Wtedy myśli same się układają i słowa w odpowiedniej kolejności, w odpowiednim tempie i czasie, wypływają spod jej pióra. Bo chociaż była posiadaczką wielu długopisów i ołówków, to jednak miała słabość do atramentu i lubiła swoje wieczne pióro, które dostała w prezencie od przyjaciółki.

Autor: Ewa Damentka

Różnobarwne drzewa – 45

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy młody mężczyzna podniósł z ziemi gałązkę akacji, która przed chwilą sfrunęła na trawę. Mężczyzna zapatrzył się na liść i pomyślał o swojej dziewczynie. Chodzili ze sobą już osiem lat. A nawet wspólnie zamieszkali, tworząc rodzinę. Mężczyzna jednak nie miał odwagi oświadczyć się i zalegalizować ich związku w urzędzie. Dziewczynie było to bardzo potrzebne, Widział to wyraźnie i bolało go, że nie był w stanie dać jej tego, czego potrzebowała. Bardzo bał się oświadczyn i bał się utraty wolności.

Obserwując liść, zastanowił się, czy dobrze robi? Przecież był zadowolony ze związku, który stworzyli. A gdyby musiał się oświadczyć, to nie wyobrażałby sobie innej kobiety u swojego boku. Może jednak zaryzykować?

Zaczął odrywać małe listeczki akacji mrucząc pod nosem – „żenić się, nie żenić, żenić, nie żenić…, żenić…, nie żenić…, tak…, nie…, tak…, nie…, tak…, nie…”

Tylko akacja wiedziała, co wyszło z tego liczenia.

Autor: Ewa Damentka

W dolinie – 16

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pracowała dobra wróżka. Sąsiedzi nie wiedzieli, że nią jest, bo dla niepoznaki przybrała postać starszej, otyłej kobiety.

Teraz, gdy miasteczko spało, dobra wróżka zrzuciła przebranie i pozwoliła, żeby jej wewnętrzne światło zabłysło z cała mocą. To właśnie ono rozjaśniało pokoik. Dobra wróżka wysyłała promyki tego światła do śpiących sąsiadów – bliskich i dalszych. Robiła tak codziennie. Każdy z mieszkańców miasteczka otrzymywał swój promyczek światła, dający mu to, czego potrzebował. Słaby dostawał zdrowie i witalność, przestraszony – poczucie bezpieczeństwa, zdenerwowany – spokój…

Kiedy wszyscy ludzie dostali już jej pomoc – przyszła pora na zwierzęta, potem na rośliny, a następnie na przedmioty i budynki w miasteczku i jego okolicach. Później promyki światła rozchodziły się coraz bardziej, lecząc dalsze tereny i łącząc się z promykami światła, wysyłanymi przez inne dobre wróżki. Razem leczyły całą Ziemię i jej mieszkańców.

Gdy wróżka poczuła, że wypełniła dzisiejsze zadanie, jej światło przygasło, a ona znów przybrała postać otyłej, starej kobiety. Położyła się spać, by wstać rano i rozpocząć pracowity dzień jako jedna z mieszkanek małego miasteczka…

Autor: Jęczyduszka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 47

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła swojego sąsiada. Na co dzień wyglądał dość niechlujnie, bo nie umiał zadbać o siebie po śmierci żony. Teraz jednak wyglądał doskonale. Uśmiechnął się do niej i skinął głową na powitanie. Dał sygnał orkiestrze i rozpoczęły się tańce.

Po pewnym czasie, gdy bal już się rozkręcił, król podszedł do kobiety i powiedział:

– Witaj w moim świecie. Cieszę się, że przyszłaś.

Kobieta przyglądała mu się w milczeniu. Rozejrzała się po sali balowej i podejrzliwie zapytała:

– Czy to prawdziwe?

– Jak najbardziej – odpowiedział król.

– Na co dzień widzę cię w innym ubraniu – stwierdziła kobieta.

– Kiedy jutro spotkasz mnie na ulicy, popatrz na mnie jak na króla – poprosił staruszek.

Kobiecie śniło się, że się obudziła i znowu spotkała zaniedbanego sąsiada. Teraz jednak zobaczył w nim królewską godność i powitała go jak króla. Zrobiło się jej lekko na sercu i wtedy się obudziła.

Autor: Ewa Damentka

W dolinie – 15

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, dwunastoletnia dziewczynka, z wypiekami na twarzy, czytała książkę. Świat Winnetou i innych bohaterów, wymyślonych przez Karola Maya, tak ją pochłonął, że nie usłyszała głosu swojej mamy, która mówiła coś do niej z parteru. W końcu zaspana mama weszła na górę, otworzyła drzwi i zgasiła światło, mówiąc: „Idź spać. Znowu rano trudno ci będzie wstać do szkoły”. Gdy ucichły mamine kroki, a stara sprężyna w łóżku rodziców oznajmiła swoim brzdękiem, że mama już się położyła, dziewczynka wyjęła latarkę, którą przezornie umieściła pod poduszką. Schowała się pod kołdrą i w świetle latarki czytała dalej…

Autor: Ewa Damentka