Na ekranie – 32

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „ODBICIE”

I faktycznie, ów napis był odbiciem ekranu w lustrze. To przypadkowe zjawisko, które oglądało mało dziecko, dało mu dużo do myślenia.

Wiele lat później, przy projektowaniu wnętrza domu, dorosły już człowiek uświadomił sobie, że obserwacja z dzieciństwa wpłynęła na wykonywany przez niego zawód. Człowiek ten uświadomił sobie, że ma naturalną umiejętność doświetlania mieszkań, które tego wymagają.

Dodatkową obserwacją architekta było to, że dla efektów rozjaśnienia stara się używać naturalnego światła dziennego. Zapytał siebie – skąd taka potrzeba wykorzystania natury? Odpowiedź przyszła bardzo szybko – jako dziecko bardzo często chodził na spacery z psem i przyglądał się światu dookoła.

Autor: Adam

W dolinie – 9

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pracował mądry człowiek. Kreślił, pisał, planował. Skupiał się na rzeczach ważnych. Jego życie było nieco proceduralne, ale zarazem bardzo efektywne. Rodzina mężczyzny przebywała na dole domu, a górna pracownia była jego skarbem i biurem jednocześnie.

Biuro miało zainstalowaną nowoczesną technikę, przydatną w pracy. Nie przeszkadzało to człowiekowi w byciu entuzjastą szeroko pojętej przyrody.

Autor: Adam

Różnobarwne drzewa – 41

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy do środka wtargnął bury niedźwiedź. Wielką łapą zgarnął wszystkie zapasy, resztę potłukł, dokonując wielkiego spustoszenia wokół.

Trzeba było teraz zmierzyć się z poczuciem straty, żalu, złości, bezsilności, a nawet widmem głodu. Potem wziąć się w garść i przystąpić do gromadzenia kolejnych zapasów na zimę.

Autor: Ewa Majewska

W dolinie – 8

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pisarka pracowała nad swoją najnowszą książką. Pisała skupiona i nawet nie zauważyła, że na krzesełku obok niej usiadła muza, która przyglądała się jej z sympatią i podpowiadała odpowiednie słowa. Pisarce bardzo dobrze pracowało się tej nocy. Zdawało się jej, że słowa same wypływały na papier.

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 31

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „CHCE MI SIĘ SPAĆ. DAJ ODPOCZĄĆ”.

Ekran zgasł. Komputer się wyłączył. Zgasło też światło. Nastolatek próbował coś majstrować przy komputerze, gdy do jego pokoju zajrzała mama z latarką w ręku.

Wręczyła mu latarkę ze słowami: „Idź spać. Tata znowu wyłączył główne zasilanie. Jeśli możesz, to się pośpiesz, bo inaczej zepsują się wszystkie nasze zapasy w zamrażarce”.

Chłopak zaklął pod nosem i poszedł spać. Tęsknie myślał o tym, że niedługo będzie dorosły i będzie mógł robić to, na co ma ochotę.

Autor: Ewa Damentka

W dolinie – 7

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, w pięknym pomieszczeniu, większym niż można by przypuszczać, działy się przedziwne rzeczy.

Raz po raz dało się słyszeć delikatne odgłosy wiatru, szelest liści, dźwięk padających kropel deszczu, szmer strumienia, odgłos trzasku drew w ognisku, skrzypnięcia drzew w lesie, to znowu gwar szczebiotliwie śmiejących się dzieci, czułe westchnienia kochanków, kląskanie, świergotanie, szczebiot, kwakanie, gwizdanie ptaków, trzepot skrzydeł motyla oraz wiele innych cudownych dźwięków. Gra dźwięków niezwykła a zarazem piękna. Próżno by ktoś myślał, że jest to jakiś park, las, jezioro, czy może wielka majówka.

Dźwięki pojawiały się same… no może… nie jest to pełne i kompletne stwierdzenie, bo jednak te dźwięki były kreowane przy intonacji Magicznego Głosu, starożytnej praktyki magicznej. Autorką tych niezwykłych zdarzeń była niezwykła mistrzyni Magii Słowa. Mistrzyni ta to powszechnie szanowana w wiosce kobieta, zwana przez mieszkańców wioski po prostu EVA, a przez innych: Pani Głosu. Przyjaciele mówili do niej po prostu Ewa, Ewunia. Co dzień, gdy wszyscy usypiali, ona jedna nieustannie ćwiczyła, doskonaliła każdy magiczny szept, każde Słowo Aniołów, każde Prastare Słowo.

Posługiwała się swobodnie mową Aniołów, Elfów, Ludzi, Królewskich Zwierząt, Drzew Entów, Smoków, Wróżek i sam nie wiem jeszcze, jakimi starożytnymi językami władała. Niektórzy twierdzą nawet, że zna języki starych bogów z Przedczasu, oraz zapomniany język Tytanów z Bezkresu. Ludzie wiedzą, że choć nie mówi się o tym oficjalnie, to mogą polecić swe troski, z pomocą jej wiedzy, nawet samemu Arcyarchitektowi – Panu Wszelkiego – Wielkiemu Bogu Ludzi.

Codzienne ćwiczenia pozwalają panować jej nad wszystkim, co użyczył we władanie ludziom w swej Łasce Arcyarchitekt. Słowem potrafi gromadzić moc sił przyrody i przekazywać je potrzebującym, nieść ukojenie duszom cierpiących. Magiczny Głos potrafi powstrzymać burzę, klęski mniejsze i te nieco większe, pomaga przy codziennych sprawach i odświętnych zdarzeniach, rozświetla oblicza ludzi, budzi łzy radości. Głos leczy, wspiera, mobilizuje, podtrzymuje wszystko, co dane w doświadczenie było człowiekowi. Ale nie tylko ludzkie sprawy załatwia…, o nie. Niejedna baśniowa istota zawdzięcza jej swoje istnienie, gdy nadeszło niebezpieczeństwo ze strony Mroku.

Mrok…, dla wielu okropny, dla Pani Głosu zupełnie niegroźny, a nawet czasem bardzo zabawny. Nieraz, gdy szepnie Słowo, Mrok kuli się wystraszony, zmniejsza się i zamienia, transformuje zawsze w piękny czarny kryształ z prześlicznymi tęczowymi iskierkami.

Dlatego w okolicy wioski tak wiele pięknych czarnych kryształów. Mieszkańcy z dumą i wielką radością pokazują podróżnikom przybywającym do miasta te niezwykłe wzgórza czarnych kryształów. Odkąd mistrzyni Słowa zamieszkała z nimi, żyją pełnią życia, wolni, radośni i kochający, przekonani o swojej wartości. Sami też udzielają, jak mogą, pomocy w innych wioskach. Ale pomału coraz mniej mają do roboty z Mrokiem, bo Pani Głosu wszystko już zamieniła w cudowne i bardzo wartościowe czarne diamenty. Najpiękniejsze świadectwo Mocy Dzieci Wielkiego Boga i Łaski Arcyarchitekta, ofiarowanej Pani Słowa dla czynienia Pokoju i Miłości w jego Imieniu.

Nieraz z wielkim zachwytem słucham tych Słów…, siedząc na trawie pod rozświetlonym okienkiem na poddaszu…, patrząc w górę, w roziskrzone gwiazdami oczy Najwyższego.

Ewo to dla Ciebie z podziękowaniem – bo wiem, że masz tę… MOC.

Marek Jasiński

Ciemność zgęstniała – 48

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i cichutką myśl – „Żyję. Jednak udało mi się przetrwać tę ciemność”.

Kobieta wyszła z ukrycia i rozejrzała się po swoim życiu. Przypominało ono krainę spustoszoną przez wojnę i klęski żywiołowe – pustynia, na której tliły się jeszcze zgliszcza jej wewnętrznego domu.

Wzięła głęboki oddech. Poczuła, jak serce bije w jej piersi i rozpłakała się z ulgi oraz z żalu, bólu i strachu. Prawie jednocześnie zaczęła się śmiać, bo przepełniała ją radość, że żyje i znowu ma szansę. Przez chwilę jednocześnie płakała i śmiała się. Potem zaczęła powoli, głęboko oddychać.

Wiedziała, że nie ma wpływu na wojny, klęski żywiołowe i złą wolę innych ludzi. Jednak zdawała sobie sprawę z tego, że ma wpływ na na siebie, swoje emocje, działania i swoje życie. Wyznaczyła sobie pierwszy cel – przetrwać i odbudować swój dom – ten wewnętrzny i ten na zewnątrz. Wiedziała, że stopniowo pojawią się kolejne cele. Że pozna nowych ludzi, z którymi będzie dzielić swoje życie, bo nikt nie powinien żyć w samotności.

Wzięła kolejny oddech i znowu poczuła ulgę. Żyje. Wróciła do niej nadzieja – znowu ma szansę. Skorzysta z niej, najlepiej jak umie…

Autor: Ewa Damentka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 45

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła nagle nad sobą małą dziewczynkę z roześmianą buzią. „Chodź ze mną” – powiedziała – „a pobawimy się w królewnę. Ja będę królewną, a ty pięknym księciem”. I nagle kobieta przypomniała sobie, że przed chwilą śnił się jej piękny sen w zamku, na balu, z piękna suknią i cudownym królem. I roześmiała się aż do łez. Dziewczynka spojrzała i zapytała, co się stało, a ona na to, że przypomniał się jej sen, z którego się obudziła, ale nie przypuszczała, że będzie się bawiła z własną córką w królewnę i króla. Poszukały stroi, przebrały się i urządziły piękny bal, a córka była tak szczęśliwa, jak nigdy dotąd.

Autor: Szamanka Neo

W dolinie – 6

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, spała Borówka. Nie zdążyła zgasić światła, gdyż zmorzył ją sen.

Książka, którą czytała przed zaśnięciem, wysunęła się jej z rąk i z głuchym stukotem opadła na podłogę. Był to sygnał, na który czekały elfy i inne uzdrawiające duszki, które przed chwilą wysyłały Borówce senne fale. Teraz unosiły się w powietrzu wokół niej i patrzyły na nią z wielką sympatią i uwagą. Szeptem naradzały się, co robić. Szybko ustaliły zakres obowiązków i wkrótce każde z nich zajęło się tym, co przypadło mu w udziale.

Niektóre z nich rozpylały czarodziejski pyłek, który osiadał na Borówce, jej łóżku, ścianach, podłodze i wszystkich przedmiotach, znajdujących się w pokoju. Inne rozpylały drobniutki pyłek, który unosił się w powietrzu. Trzecia grupa rozpylała kolejny, jeszcze drobniejszy pyłek, który przenikał do ciała Borówki i wnikał wewnątrz mebli, książek, podłóg, ścian – wszystkiego, co napotkał. Każdy z tych pyłków miał uzdrawiające własności i każdy robił co innego, działał w swoim zakresie.

Część uzdrowicieli wytworzyła pole siłowe wokół Borówki i jej łóżka. Dzięki temu chronili ją i kołysali do snu. Inna grupa elfów-uzdrowicieli pracowała nad każdym organem i każdą komóreczką ciała Borówki, uzdrawiając je i harmonizując ich działanie.

– „Borówko, zdrowiej, jesteś nam potrzebna. Świat, ludzie i zwierzęta też cię potrzebują” – szeptały małe elfiątka, które z racji młodego wieku jeszcze nie dostały innego przydziału.

Twarz Borówki rozjaśniała się. Jej ciało zaczęło się rozluźniać. Ból zniknął, a oddech stał się głębszy. Zasnęła regenerującym snem.

Elf zarządca zgasił lampkę nocną, której nie zdążyła wyłączyć Borówka i zapalił malutkie latarenki, które elfy przyniosły ze sobą – a może to nie były latarenki, tylko świetliki? Tego nie wiem…

Elfy dbały o Borówkę i często do niej przychodziły. Po ich nocnych uzdrowicielskich i opiekuńczych zabiegach Borówka budziła się zwykle rześka, wypoczęta i z radością rozpoczynała nowy dzień.

dla Magdy-Borówki napisała Brzozowa Bajdulka

Na ekranie – 30

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: GAME OVER”.

Chłopcy, grający w grę na komputerze, postanowili zrobić przerwę. Trudno było wstać od monitora, bo gra była wciągająca.

Na podwórku było bardzo ciepło, więc chłopcy zrobili kanapki i wybrali się na wycieczkę rowerową.

– Teraz robimy coś naprawdę – powiedział jeden z ich.

– Tak, masz rację – odpowiedział drugi.

Autor: Adam