W dolinie – 5

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, stała kobieta, Magda – zwana Borówką, Panią Smoków.

Wokół jej wzniesionych rąk falowało, pulsowało i błyszczało powietrze. Smoki, namalowane na ścianach, wydawałoby się, jakby poruszały skrzydłami. Powietrze iskrzyło coraz mocniej. Silne strumienie białego światła pojawiały się ze wszystkich stron. Powietrze lśniło coraz mocniej wokół Magdy. Ściany pokoiku zaczęły falować, jakby poruszały się.

Smoki na ścianach naprawdę poruszały się i przybywało ich, jak gdyby wychodziły z głębi ścian. Wreszcie oderwały się od materii ściany, wirując wokół Smoczej Mistrzyni coraz ciaśniej i ciaśniej, siadając jej na ramionach, owijając się wokół całego ciała. Światło stało się bardzo jasne, a oplatające Magdę smoki stapiały się ze sobą, tworząc świetlistą, żywą, smoczą zbroję. Zbroja ta łączyła się z jej ciałem.

Smoki pochłaniały wszystkie nieczyste substancje, zamieniając je w dym, który ulatywał, a miejsce tych zajmowało światło, iskrzące tęczowo, białe światło.

Smocza Pani rosła w siłę, jakby unosząc się w powietrzu. Opuściła wolno ręce, kładąc je na sercu. Stała znowu na środku całkiem zwyczajnego pokoiku na poddaszu, tylko jakby wyższa, jaśniejsza, radośniejsza.

dla Borówki napisał Marek Jasiński

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 44

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła swojego sąsiada, który mieszka kilka pięter pod nią. Na którego widok serce biło jej coraz szybciej i szybciej, jakby miało wyskoczyć z piersi. Oblała się różowym rumieńcem, lekko chichocząc. Król zwrócił się do niej – „Miło pannę widzieć”. Uśmiechnął się szeroko. Dziewczyna przytaknęła i odpowiedziała – „Mnie waszą wysokość tak samo”. Zarumieniła się ponownie. Muzyka zaczęła grać. Wszyscy goście ruszyli do tańca. Natalie stała wraz z grupą towarzyszących jej osób, które rozmawiały na tematy polityczne. Nie bardzo ją to interesowało, ale popijając szampana, udawała zainteresowanie.

W pewnej chwili podszedł do niej król i z grzecznością poprosił do tańca. I tak przetańczyli całą noc, pieczętując ją pocałunkiem.

Autor: Gusia

W dolinie – 4

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, mieszkał chłopczyk, który nie wychodził na zewnątrz. Wierzył, że tylko w tym pokoiku jest bezpieczny. Mimo tego, że miasteczko słynęło ze spokoju, nikomu do tej pory nie udało się namówić chłopca do wyjścia na zewnątrz. Opiekowano się nim troskliwie, ale każdy już dawno stracił nadzieję, że chłopiec zaczerpnie kiedyś świeżego powietrza.

Któregoś razu na parapecie jego okienka usiadł piękny, kolorowy ptak. Strzepnął pióra i odleciał. Chłopiec podszedł do okna i zobaczył miliony świetlistych drobinek na miejscu, gdzie siedział ptak. Sytuacja się powtórzyła i chłopiec miał już cały słoiczek cennych drobinek, które zbierał po każdej wizycie ptaka.

Zaczęło w nim kiełkować marzenie, aby dowiedzieć się, skąd przybywa niezwykły nieznajomy. W końcu zdecydował się podążyć za nim. Biegł bardzo długo i dotarł do pięknej krainy, gdzie zobaczył mnóstwo kolorowych ptaków, roślin i wartkich strumyków. Był tak podekscytowany, że zupełnie zapomniał o swym strachu, a następnego dnia przyprowadził do tego miejsca swoich przyjaciół, których radość była wielka.

Autor: Wędrowny Grajek

Na ekranie – 29

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „KONIEC MYŚLENIA, WEŹ SIĘ DO ROBOTY”.

Marzyciel rozejrzał się po pokoju. Zobaczył, jak bardzo był zagracony – wypełniony regałami i przyrządami. Z każdej półki i szuflady wypływały papiery, stosy papierów, całe morze papierów i teczek z papierami. Każda z nich zawierała dokumentację rozpoczętych planów i projektów…

Pierwszy raz uświadomił sobie, że jest ich bardzo dużo. Każdy z nich był cenny i ważny. Żadnego z nich nie dokończył, bo rozpoczynał pracę nad kolejnymi pomysłami.

– „Od czego zacząć” – pomyślał bezradnie.

– „WEŹ PIERWSZY Z BRZEGU” – kolejny napis pojawił się na ekranie.

Marzyciel sięgnął po najbliższą teczkę – zajrzał do środka i zobaczył swoje rysunki i dokumentację nowego wynalazku.

– „ILE CZASU POTRZEBUJESZ, ŻEBY TO DOKOŃCZYĆ?”

– „Miesiąc, może dwa” – z wahaniem pomyślał Marzyciel.

– „NO TO DO ROBOTY. NIE BĘDĘ CI POMAGAŁ W ŻADNEJ INNEJ PRACY, DOPÓKI NIE DOKOŃCZYSZ TEGO PROJEKTU.”

– „Kto pisze te słowa?” – zastanowił się Marzyciel.

– „TWÓJ KOMPUTER” – na ekranie pokazała się nowa wiadomość.

Próbował dalej rozmawiać, ale komputer milczał, odpowiedzi już nie wyświetlały się na ekranie. Chciał otworzyć internet, ale myszka przestała działać.

Marzyciel westchnął i położył na stole teczkę z projektem. Pochylił się nad nim. Wtedy na ekranie pokazała się kolejna wiadomość: „JESTEM GOTOWY. ZACZYNAMY”.

Autor: Złota Rybka

W dolinie – 3

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, wesołe skrzaty szykują prezenty dla mieszkańców miasteczka. Naprawiają zepsute sprzęty i znoszone buty. Cerują dziurawe skarpetki i zszywają rozdarte ubrania. Czasami szykują nowe ubrania. Nowe i naprawione rzeczy podkładają śpiącym mieszkańcom. A ludzie, nieświadomi ich istnienia, mówią, że mieszkają we wspaniałym miejscu, w którym ubrania, buty i sprzęty same się naprawiają.

Autor: Merlinek*

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 43

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła błysk w jego oku. Skłonił się pięknie i poprosił do tańca. Czuła się bardzo onieśmielona lecz przyjęła zaproszenie króla, bo jakże odmówić miłościwemu panu, który wybrał ją ze wszystkich pięknych dam. Zawsze czuła się tą, której nikt nie zauważa, a tu nagle sam król poprosił ją do tańca i tańczyła całą noc, a gdy przyszła północ, dzwon zadzwonił i nagle okazało się, że jest w swoim pięknym domu, w pięknym łożu i jest bardzo szczęśliwa.

Autor: Szamanka Neo

W dolinie – 2

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, spała mała dziewczynka. Wcześniej mama zostawiała jej włączoną małą lampkę, bo dziewczynka miewała koszmary i kiedy budziła się w nocy, zapalona lampka dodawała jej otuchy. Teraz, od dłuższego czasu, mała śpi spokojnie. Lampka nadal jest zapalona, bo dziewczynka lubi zasypiać przy jej świetle. A jeśli przypadkiem obudzi się w nocy, to sięga po notatnik leżący przy jej łóżeczku i zapisuje w nim swoje wspomnienia i przemyślenia. Lubi pisać o szczęśliwych momentach, które coraz częściej przytrafiają się w jej życiu.

Autor: Kokoryczka

W dolinie – 1

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pracował mądry człowiek. Miał w swojej pracowni olbrzymie biurko, na którym mieściło się dużo dokumentów i książek.

Biurko było oświetlone dwiema lampami. Każda miała pomarańczową żarówkę o ciepłej barwie. Mężczyzna dbał o to, aby pomieszczenie przed pracą było dobrze wyczyszczone i przewietrzone. Bardzo lubił swoje miejsce pracy i swój pokój. Czuło się, że w pomieszczeniu panuje dobra energia. A fakt, że siedzi przy biurku, powodował, że dobre pomysły same przychodziły do głowy temu mądremu człowiekowi.

Autor: Adam

Kiedyś dawno dawno temu – 52

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Przypomniał sobie swoje dzieciństwo, dorastanie, dorosłość… Wzloty i upadki. Dziecięcą ufność, młodzieńczy gniew, dorosłą współpracę…

Uświadomił sobie, że w ludzkie życie wpisane jest dorastanie i skrajne emocje. Pomyślał o swoich rodzicach i o kłopotach, jakie im sprawiał. O tym, że go kochają i zawsze kochali, niezależnie od tego od tego, jak się zachowywał.

Patrząc na swojego synka pomyślał: „Synu, damy radę”. Szybko przyszła kolejna myśl: „Wyrośniesz na wspaniałego faceta”, a po chwili następna: „Już nim jesteś”.

Autor: Jenczy

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 42

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła krzepkiego, siwego mężczyznę o przenikliwym spojrzeniu. Król spojrzał przelotnie na kobietę, podobnie jak spoglądał na pozostałych gości, znajdujących się na sali balowej. Każdy poczuł się zaszczycony i wyróżniony tym ulotnym spojrzeniem.

Rozpoczęły się tańce i wkrótce sala balowa wypełniła się wirującymi parami. Tancerze wyglądali elegancko i dobrze się bawili.

Kobieta nie chciała tańczyć i wyszła z sali balowej. Zaczęła zwiedzać pałac.

Mijała wartowników i kolejne korytarze, kolejne sale, arkady, balkony i krużganki.

Pałac ją oczarował. Wydawało się jej, że w miarę zwiedzania staje się coraz większy. Podziwiała piękne posadzki, obrazy i sztukaterie. Przystanęła. Wzięła głęboki oddech i pomyślała, że miło, gdy sala ma kilka metrów wysokości.

Nawet nie zauważyła, kiedy wróciła do swojego domu. Zwiedzała kolejne komnaty, otworzyła kolejne drzwi i znalazła się w swoim pokoju. Zobaczyła swoje własne łóżko i poszła spać, mając pod powiekami piękne obrazy zwiedzanego przed chwilą pałacu.

Autor: Ewa Damentka