Kustosz z zainteresowaniem – 29

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku były dyski. Zwyczajne zewnętrzne dyski, jakie można podpiąć do każdego komputera. Poza dyskami, w paczce znajdowała się duża koperta i mała odręczna karteczka, napisana przez jednego z jego kolegów – muzealnika z drugiego końca świata.

Kolega napisał prośbę do zaprzyjaźnionej muzealnej braci, by wspólnie poczynili starania na rzecz dodatkowego zabezpieczenia swoich zbiorów – a raczej pamięci o nich. Proponował, by, w trosce o wspólne światowe dziedzictwo, najpierw skopiować zawartość dysków z paczki, a następnie na jeden z dysków wgrać własne zeskanowane dokumenty oraz zdjęcia zarówno eksponatów, jak i zabytków znajdujących się w muzealnych magazynach. Prosił, by w razie potrzeby dołożyć do paczki kolejny dysk. Sugerował również, by do koperty włożyć opis nagranych materiałów i całość przesłać dalej do zaufanego człowieka w zaufanym muzeum.

Wyjaśniał, że gdy paczka dotrze do niego z powrotem – to sam zarchiwizuje wszystkie materiały z dysków. Na kolejny dysk nagra nową porcję własnej dokumentacji i puści paczkę w dalszą podróż… List zakończony był życzeniem, by ta akcja była tylko działaniem profilaktycznym i żeby wszystkie zabytki i ich opiekunowie byli bezpieczni…

Kustosz pokiwał głową w zadumie i zaczął podłączać dyski do komputera. Ich zawartość była była imponująca. Wiele muzeów przyłączyło się do akcji, zapoczątkowanej przez jego kolegę.

Uznał, że szybko przekaże ów niezwykły list dyrekcji, by zdecydowała, co zrobić z zawartością paczki. Miał nadzieję, że jego muzeum dołączy do tego niezwykłego łańcuszka…

Autor: Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 3

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który czasami przychodził, oczywiście niespodziewanie.

Gdy rodzina zasiadała już do kolacji wigilijnej, rozległ się dzwonek – ktoś czekał na dworze. Był to kurier, który wręczył zaskoczonym domownikom olbrzymią paczkę z prezentami. Za chwilę pojawił się kolejny kurier, potem jeszcze jeden.

Dzieci patrzyły błagalnie na Mamę i widząc przyzwolenie w jej oczach, rzuciły się do paczek. Pierwsza była nadana w Stanach Zjednoczonych. Druga pochodziła ze Skandynawii, a trzecia przyszła z Indii.

Gdy dzieci, przy pomocy dorosłych, zaczęły otwierać paczki – zjawili się kolejni kurierzy, z paczkami z Japonii, Chin, Afryki, Niemiec i Dubaju.

Żaden z kurierów nie skorzystał z zaproszenia, by siąść przy stole Wigilijnym, ale każdy z nich z uśmiechem przyglądał się dzieciom, które piszczały z radości, gdy otwierały kolejne paczki.

W paczkach były prezenty dla wszystkich osób, zasiadających przy Wigilijnej Kolacji – zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Mama z przyjemnością patrzyła na radość dzieci i na zaskoczenie, oraz olbrzymią przyjemność malującą się na twarzach cioci i wujka, którzy odwiedzili ją ze swoją rodziną.

Po kolacji schowała się w małym pokoiku i wysłała swoim zagranicznym przyjaciołom SMS-y z podziękowaniami. „Pewnie się wcześniej namówili” – pomyślała – „świetnie to zaplanowali i zsynchronizowali”.

Autor: Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 45

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Żniwiarze zbierali plony swojej wcześniejszej pracy. Zboże wyrosło zdrowe i okazałe. Zapełnią ziarnem spichlerze w całej okolicy i jeszcze dużo zostanie na sprzedaż…

Młody mężczyzna zrobił sobie chwilę przerwy. Popijał zsiadłe mleko, które przyniosła mu żona i ciekawie rozglądał się po okolicy, którą znał od dzieciństwa. Urodził się tu, na tej ziemi, a dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak tu pięknie i że jest to jego wyśnione, wymarzone miejsce – jego prywatne niebo. Miejsce, w którym nadal chce mieszkać, pracować. Gdzie po prostu chce żyć – razem ze swoją rodziną.

„Mamy szczęście” – pomyślał, patrząc na żonę i jej rosnący brzuch. Odzyskał spokój i oddalił wcześniejsze myśli o wyprowadzce, a może nawet o ewentualnej emigracji. Chciał, by jego dziecko też się tu urodziło i wychowało. W tej przepięknej, niebiańskiej krainie.

Autor: Kokoryczka

Duży stół wystawiono – 2

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który z roku na rok wyczekiwany, tym razem się pojawił. Był to niedawno owdowiały sąsiad. A przebywanie tego wieczoru z ludźmi, było bardzo ważne dla niego, bo nie czuł się wtedy taki samotny. Sąsiadom, którzy go przytulili na ten wieczór, spodobał się bardzo, zwłaszcza dzieciom, bo był świetnym gawędziarzem. Ta Wigilia z sąsiadem była troszkę inna, nie taka rutynowa, jak co roku. Dlatego za rok znowu będzie postawione dodatkowe nakrycie – dla potrzebującego – nakrycie postawione z serca i życzliwości.

Autor: Felek

Polną drogą – 48

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył ludzi jadących konno. Konie były piękne i całość wyglądała dostojnie. Sylwetki wszystkich jeźdźców kołysały się rytmicznie. Patrząc z daleka można było odnieść wrażenie, jakby poruszał się jeden organizm.

Wędrowiec zrozumiał, że patrząc na jedno zdarzenie z różnych perspektyw, można mieć różny ogląd sytuacji.

Autor: Adam

Duży stół wystawiono – 1

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który może przyjść. To stara tradycja, która jest pielęgnowana w mojej rodzinie od bardzo dawna. Ciekawa jestem tego gościa. Bo mam nadzieję, że kiedyś wreszcie przyjdzie. Czekamy na niego od dawna.

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 28

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku są piękne ramy do obrazów. Zawartość jest cenna, a stemple pocztowe i naklejki ukazywały drogę paczki.

Starszy mężczyzna z lupą oglądał wierzch paczki. Delektował się znaczkami.

Było niedzielne popołudnie. Mężczyzna uzmysłowił sobie, że bardzo lubi spędzać wolny czas w ten sposób.

Autor: Adam

Ciemność zgęstniała – 55

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i radość. Radość, że jesteśmy razem – Braciszek i ja. Radość, że nic nas nie rozdzieliło. Mamy siebie nawzajem i to jest najważniejsze.

Autor: Siostrzyczka

Mała śnieżynka – 41

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr… „Okna uszczelnione. Dach naprawiony. Zapasy drewna na opał zgromadzone. Zima może więc przychodzić!” – rzekł do siebie siwy staruszek, wpatrując się w śnieżynki za oknem.

Autor: Ewa Majewska

Kustosz z zainteresowaniem – 27

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku jest pamiętnik. Kilka grubych brulionów, ponumerowanych i opatrzonych wspólnym tytułem: „Moja walka i moje zwycięstwa”. Do pamiętnika dołączono list, o niezwykłej treści:

Być może zdziwią się Państwo, że do Waszego Muzeum Martyrologii pamiętnik przesyła osoba, która nigdy nie była wywieziona na Sybir, ani internowana w czasie stanu wojennego. Nie brała udziału w walkach wojennych, powstaniach, misjach wojskowych. Osoba, która nie doświadczyła represji i prześladowań wojennych i powojennych. Te dotknęły moją rodzinę – dziadków, ich rodzeństwo oraz moich rodziców, którzy byli wtedy małymi dziećmi.

Okazało się jednak, że ja, żyjąc w dobrych warunkach – najlepszych, jakie mogli zapewnić mi rodzice i dziadkowie – przesiąknąłem ich poglądami, nawykami i obawami. Bezwiednie przyswoiłem sobie też obawy i programowanie społeczne – w szkole, na podwórku, oglądając telewizję, słuchając radia i rozmów sąsiadów, o prasie już nie wspominając.

Nauczyłem się, że wypada mieć kłopoty, mało zarabiać i ubierać się gorzej, niż mnie na to stać. Że wypada narzekać i mieć za złe.

Jednak, kiedy dorastałem, zmieniał się również świat i gdy stałem się dorosły – wypadało już być dobrze ubranym i jeździć dobrym samochodem. Postanowiłem zostać przedsiębiorcą, ale interesy szły mi kiepsko. Po pewnym czasie zrozumiałem, że przeszkodą są moje nawyki i sposób myślenia. Podjąłem więc pracę nad sobą – z różnymi efektami. Prawdziwą zmianę uzyskałem dopiero wtedy, gdy zrozumiałem, że to nie jest zwykła praca, tylko walka o siebie, o swoje lepsze jutro i pojutrze. Gdy zrozumiałem, że to walka, odzyskałem swoją zaradność i siłę, a wraz z nimi również przemyślenia, rozpoznanie, planowanie, taktykę, wytrwałość i miłość.

Zmieniłem siebie. Moja walka o mnie już jest zakończona. Teraz podtrzymuję i rozwijam stan pokoju i spokoju. Przysyłam do Państwa mój pamiętnik, bo być może przyda się komuś. Listu i pamiętnika nie podpisuję, bo myślę, że jestem typowym reprezentantem mojego pokolenia. Taki list i taki pamiętnik mogłoby napisać wiele, wiele osób.

Pozdrawiam i życzę powodzenia w waszych walkach. Życzę Wam, żebyście zawsze zwyciężali w walce o siebie samych.

Trochę zdziwiony kustosz usiadł wygodnie i zaczął przeglądać ten dziwny pamiętnik…

Autor: Jenczy