Wiosenny las – 45

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i rozmyślał. Oddychał głęboko i nawet się lekko uśmiechał. Nucił swoją ulubioną piosenkę. Wędrowiec szedł poprzez wsie, choć mógł poruszać się autem.

Marsz jednak dobrze wpływał na jego samopoczucie, a czasu miał dostatecznie dużo.

Mężczyzna obserwował zwierzęta oraz pracujących w polu ludzi.

Wędrówka i obserwacja dawały mu poczucie bycia tu i teraz oraz wrażenie celowości tego, co się dzieje dookoła.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 16

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku jest maska, pochodząca prawdopodobnie z Afryki, ale zupełnie inna niż te, z którymi miał do tej pory do czynienia. Była wyrzeźbiona z cienkiego marmuru z wielkimi oczodołami i pękiem kolorowych piór z górnej części.

Przedstawiała kobiecą twarz – szamanki. Przywołał z pamięci rytuały, w których mogła być atrybutem, ale nie był w stanie umiejscowić jej. Westchnął ciężko, zamknął maskę w skrzyni i skierował swe kroki do domu.

Wieczorem przed snem przypomniał sobie jej wygląd i próbował sobie wyobrazić osobę, która mogła ją nosić na swej twarzy. Zasnął szybko, ale obudzenie przed świtem było niezwykłe i bardzo pasjonujące, ponieważ całą noc śnił o pięknej szamance przywołującej nad brzegiem skrzącego się jeziora dobre duchy przodków, które przynosiły piękno i dobro dla wszystkich z plemienia szamanki.

Autor: Dorothea

Była sobie łąka – 63

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Był środek lata. Zamieszkujący ów dom ludzie byli nad wodą. Było ciepło, pachnąco i pięknie dookoła. Prawie jak w raju.

Latem czas jakby się rozciąga, dni są długie, a obowiązków jest mniej.

Można by się długo zachwycać, ale powszechnie wiadomo, że kontakt z przyrodą sprzyja dobremu zdrowiu.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 15

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku była mniejsza paczka. „Do licha, przecież mój brat miał przysłać mi książkę o Napoleonie”. Otwierał dalej i kolejnych paczek było jeszcze pięć. W ostatniej było coś, co przypominało układ scalony. Ale nie – to była malutka książeczka.

Kustosz wziął lupę i odczytał napis na mikroksiążce – „Napoleon”.

„Piękny żart” – powiedział swemu bratu przez telefon – „Ale ja naprawdę jestem zainteresowany działaniem tego człowieka, a nawet przez lupę nie odczytam treści. Chyba ci ją prześlę z powrotem”.

Przygotował paczkę zwrotną, w której wysłał swemu bratu trunek o nazwie „Napoleon”.

Autor: Adam

Delikatna mgiełka – 51

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły miejsce znalazły kaczki. Jedne siedziały na brzegu, wygrzewając się. Inne pływały, skubiąc wodne roślinki.

Kaczek nad rzeką było sporo, więc przyciągały wzrok przechodzących osób. Pewien rowerzysta przyjechał specjalnie, by zrobić kaczkom kilka zdjęć.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 14

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku były karteczki z życzeniami: „chciałbym nie wstydzić się, że brzydko jeżdżę na nartach”, „chciałabym odważnie bronić swojego zdania podczas rodzinnych spotkań”, „trudno mi ukończyć pracę – stale coś poprawiam, wyszukuję braki w czymś, co właściwie jest już gotowe”…

Tego typu życzenia, skargi i zwierzenia – na kartkach różnego koloru, oraz duże koperty różnej wielkości wypełniały pokaźne kartonowe pudło, owinięte w pakowy papier. W kopertach, jak przekonał się kustosz, również były tego typu życzenia, opowieści, wezwania jakby.

Kustosz zastanowił się, w wysokim stopniu zaciekawiony – „Czy ktoś traktuje mnie jak spowiednika? Czy to jakiś łańcuszek – bo przecież wygląda to tak, że liczne osoby otrzymały te kartki lub koperty, dodały swoje, wysłały dalej… I czy ja też mam wysłać? Ale do kogo? … Zastanówmy się…”

W tym momencie zadzwonił telefon.

– Czy to pan kustosz? – odezwał się energiczny, męski głos. W tle słychać było młode głosy, pełne radości, życzliwości, śmiechy jakieś ciche.

– Tak to ja, słucham?

– Przychodzimy do pana. Robimy u pana, panie kustoszu zebranie Klubu Ludzi Sukcesu. Na początek przerobimy garść problemów zgromadzonych na karteczkach!

– Świetnie – odparł kustosz – już nastawiam wodę na herbatę.

Autor: Motyl

Księżyc wyszedł zza chmur – 35

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Oto urywek tekstu z książki, którą czytała młoda kobieta. „Całkiem ciekawe” – pomyślała. Odłożyła jednak książkę, bo zaczęła przygotowywać obiad. Lubiła gotować i eksperymentować z nowymi potrawami.

Gdy, podczas gotowania, przypomniała sobie wers z książki, pomyślała, że na wielkim starym zamku to dopiero można by było przygotować wielki, smaczny i wystawny obiad.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 13

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył kryształową kulę. Obok niej była karteczka z napisem „Kula szczęścia – używać ostrożnie!!! Trzymana w kieszeni lub wystawiona na widok publiczny wpływa na przestrzeń i żywe istoty w promieniu dziesięciu metrów. Grozi polepszeniem samopoczucia i polubownym rozwiązywaniem konfliktów”.

Kustosz pomyślał, że ktoś robi mu głupi żart. Postanowił jednak wypróbować kulę, a raczej kulkę, bo była malutka. Schował ją do kieszeni i poszedł na służbowe spotkanie. Cotygodniowe zebrania całego zespołu muzealników były zwykle męczące i pełne napięcia…

Tego dnia, o dziwo, spotkanie przebiegło w dobrej atmosferze, a dyrektor zaczął dziękować personelowi. Pracownicy z kolei dziękowali jemu. Zwykle zmartwiona koleżanka z działu teraz była uśmiechnięta, wyluzowana i wyglądała młodziej o jakieś dwadzieścia lat.

Kustosz pomyślał, że to może być zbieg okoliczności. Uznał, że za tydzień znowu weźmie kulkę szczęścia na spotkanie zespołu. I potem zdecyduje, co z nią zrobić – schować do magazynu, czy wystawić na widok publiczny…

Autor: Ewa Damentka

W dolinie – 33

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, w wygodnym fotelu siedziała babcia Hania z Wielką Księgą Bajek.

W kominku dopalały się resztki drewna, rozjaśniając pokój ciepłym blaskiem. W łóżeczkach spały zadowolone, pyzate dzieci. Na twarzy dziewczynki widać było uśmiech. Mały chłopczyk mruczy przez sen. Wieczorne bajki pozwoliły dzieciom spokojnie i szczęśliwie zasnąć.

Za ścianą Hortensja z Pawłem prowadzą ciche, radosne rozmowy.

Jest bezpiecznie. Jutro dziadek Leszek weźmie dzieci na spacer, a towarzyszyć im będzie babcia Hania. Zobaczą rude wiewiórki i pawie.

W tym czasie rodzice Natalki i Piotrusia zajmą się swoim ogrodem. Od dawna marzyli o tym, żeby zasadzić w nim róże, rododendrony i maki… Przyda się jeszcze piaskownica dla dzieci i altanka, żeby było miejsce na wieczorne letnie spotkania w gronie rodziny i przyjaciół.

Autor: Hania

Kustosz z zainteresowaniem – 12

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku nic nie ma. Kustosz zadzwonił do nadawcy i zapytał, w czym rzecz.

Okazało się, że jego kolega był tak zaaferowany przygotowaniem zawartości, że zgromadził ważne próbki, ale zapomniał włożyć je do paczki.

Kustosz zapytał kolegę, czy zgromadzone próbki życia dawnych plemion zrobiły na nim tak duże wrażenie. Ten potwierdził.

Na tej podstawie można sądzić, że obaj panowie są pochłonięci swoją ciekawą pasją.

Autor: Adam