Polną drogą – 53

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył rozległą dolinę. Była dziwnie znajoma, choć nie mógł sobie przypomnieć, skąd ją zna? Czemu serce bije mocniej, a łzy wzruszenia same napływają do oczu?

Niepewnie zaczął schodzić do tej zielonej doliny, przeciętej wstążką połyskującej rzeki, ozdobionej domkami, ogrodami, połaciami lasów, łąkami i polami uprawnymi.

Nagle zaczął sobie przypominać. Wróciły do niego jego dawne marzenia, jego pragnienia, odsuwane kiedyś potrzeby. Powrócił szacunek do samego siebie, chęć życia i działania. Już wiedział, czego chce od siebie i życia.

Odzyskał siebie samego, a jego podróż dopiero się rozpoczynała.

Autor: Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 14

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który właśnie zapukał.

– Oooo…. pan od książek – krzyknęły dzieci.

– Dzień dobry. Przyszedłem was zaprosić do siebie. Wraz z żoną przygotowaliśmy ogromny stół, a moja rodzina z powodu bardzo obfitych opadów śniegu musiała zostać w swoim domu.

– A to dobre! Myśmy mieli też dzisiaj rano wyjechać, ale ten śnieg!

Wkrótce rodziny zadecydowały, że Wigilia będzie u pana bibliotekarza, a śniadanie świąteczne u państwa Kowalskich.

Autor: Adam

Lekkie krople deszczu – 53

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było boisko z piękną murawą.

Nie było na nim piłkarzy, ale ktoś jeździł rowerem. Nie było to dobre dla trawy. Gdy już zaświeciło słońce, wyraźnie widać było „szlaki” rowerzysty.

Można powiedzieć, że robiąc to samo w różnych miejscach możemy być widoczni lub nie.

Autor: Adam

Duży stół wystawiono – 13

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który może się zjawić.

Rodzina była liczna – pradziadkowie, dziadkowie, dzieci, wnuki i prawnuki… Złożyli sobie życzenia, zaczęli kosztować jedzenia i jeden z dziadków powiedział, że gość znowu się nie zjawił.

– Nieprawda – odpowiedziała jedna z wnuczek. Zarumieniła się, spojrzała porozumiewawczo na swojego męża, który wziął ją za rękę i uśmiechnęła się niepewnie.

– Nieprawda – powtórzyła – gość już jest i z nami zostaje, tylko na razie nie potrzebuje osobnego talerza.

Mąż czule pogładził ją po brzuchu, a rodzina zaczęła gratulować i cieszyć się z pięknego wigilijnego prezentu.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 52

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył, iż aura stała się wilgotna. Zaczęło padać. Mężczyzna nie miał parasola, więc wyciągnął z plecaka bluzę z kapturem. Po chwili wszystko przemokło. Wędrowiec przyspieszył, by się rozgrzać. I faktycznie, po kilkudziesięciu minutach jego ubranie zaczęło parować. Parował też pobliski las. Wtem do głowy wędrowca przyszła myśl, że „nasiąkamy” tym, co jest w naszym otoczeniu.

Autor: Adam

Duży stół wystawiono – 12

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który miałby przyjść.

Gość nie pojawił się. Po kolacji talerz gościa pozostał pusty. Zauważyły to dzieci. Najmłodsze chciało go „pobrudzić”, nakładając jedną z potraw. Starszy brat zapytał:

– Dlaczego zrobiłaś to dopiero po kolacji?

– Bo chciałam być grzeczna i miałam nadzieję, że niespodziewany gość przyjdzie – odparła dziewczynka.

Drugi brat zauważył, że gdyby jego młodsza siostra nie pobrudziła talerza, to nie trzeba by było go myć.

Rodzice po kolacji byli trochę zdziwieni, że dzieci, proszone do prezentów choinkowych, siedziały dalej przy stole i dyskutowały, jakby to miało być poprawnie z tymi dodatkowymi nakryciami.

Ojciec po kilku minutach oznajmił, że za rok znów będą Święta, więc na porozmawianie o talerzach mają dużo czasu, natomiast Mikołaj nie będzie zbyt długo czekał, bo ma wiele dzieci do obdarowania.

Autor: Adam

Lekkie krople deszczu – 52

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było dwie postacie rozmawiające w parkowej alejce. Jedna z nich mocno gestykulowała, krzyczała, a nawet tupała. Druga postać stała nieporuszona i spokojnie przyglądała się pierwszej. Trwało to dłuższą chwilę. Krzyki trochę ucichły i gwałtowne gesty też straciły na zamaszystości.

Druga postać, patrząc pierwszej prosto w oczy, powiedziała:

– Żegnaj. Już cię nie potrzebuję. Spełniłaś swoje zadanie.

– Ale jestem ci potrzebna!

– Już nie.

– Pozwól mi sobie pomóc.

– Twoja pomoc teraz przynosi mi więcej kłopotów niż korzyści. Coraz więcej kłopotów…

– Jestem z tobą większość twojego życia…

– Dlatego, jeśli teraz odejdziesz, zachowam w sercu wdzięczność dla ciebie.

– A jeśli nie zechcę?

– Nie dajesz mi wyboru

– Więc zostanę.

– Nie uda ci się.

– Grozisz mi? To wojna!

– Nie. Już nie chcę walczyć.

– Ale potrzeba…

– Nie potrzeba.

– Przecież jestem twoją…

– … Złością, nienawiścią do świata i innych ludzi.

– Daję ci napęd. Wiesz, że jestem ci potrzebna.

– Już w ciebie nie wierzę. Nie wierzę, że złością i nienawiścią można cokolwiek zbudować. To prowadzi tylko do wojny i cierpienia, a ja wolę pokój.

– A gdzie go znajdziesz? – zapytała drwiąco pierwsza postać.

– Już znalazłam. W swoim sercu. Wystarczyło, że ciebie stamtąd usunęłam.

– Ale…

– Przykro mi. Już w ciebie nie wierzę.

– Ale…

– Żegnaj. Już cię nie potrzebuję. Nie wierzę w ciebie. Nie wierzę również w twoje istnienie. Po prostu już ciebie nie ma. Byłaś tylko złudzeniem. Nie istniejesz!

Pierwsza postać zaczęła się trząść i kurczyć. Znowu krzyczała, ale coraz ciszej. Druga postać stała nieruchomo i spokojnie patrzyła, jak pierwsza postać szarzeje, kurczy się, zanika i rozpuszcza w kroplach deszczu. Gdy rozpuściła się zupełnie, druga postać wróciła do swojego mieszkania, w którym krople deszczu nadal stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie, a przez lekko zamglone okno widać było park.

„Jak tu spokojnie” – pomyślała kobieta, zdziwiona trochę, że wystarczyło zrezygnować z własnej złości, by docenić piękno codziennych widoków. Zrobiła sobie herbatę. Usiadła przy oknie i popijając małymi łyczkami ciepły płyn, zaczęła kontemplować widok zamglonego, deszczowego parku.

Autor: Jenczy

Duży stół wystawiono – 11

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który zwykł zjawiać się tuż po północy.

Tak było i tym razem – zegar wybił dwunastą, kilka zgromadzonych tam osób nadal śpiewało kolędy, a w ich głosach słychać było coraz większą zadumę.

Niepostrzeżenie do talerza zbliżyła się mrówka. Energicznie, ale bez pośpiechu, kręciła się po prawej stronie talerza, jakby sondując, co stanowi jego zawartość. W pewnym momencie rozpoczęła próbę wspinaczki na lśniącą krawędź talerza. Gdy tylko dotarła, jej czułki żywiołowo zaczęły badać przestrzeń.

Była chyba zadowolona z rejestrowanych sygnałów, lecz z dużą dozą nieśmiałości zaczęła zbliżać się do centrum talerza. W chwili, gdy wdepnęła w sos grzybowy, nie mogła się już oprzeć. Choć jej aparat gębowy na to nie pozwalał, wykrzywił się w coś w rodzaju uśmiechu. Chyba w tym samym momencie dało się zauważyć, że wokół talerza pojawiają się kolejne mrówki.

Gospodarz domu z aprobatą spojrzał na to mrówcze zamieszanie, a kątem oka dostrzegł, że z naroża pokoju w kierunku stołu maszeruje cała chmara mrówek – mrówek spragnionych wspólnego świętowania.

Autor: Allbeertt

Polną drogą – 51

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył chatę z otwartymi szeroko oknami. Przystanął i obserwował… W chacie, przy kuchni, krzątała się kobieta. Gotowała posiłek. Wnet do chaty wróciły dzieci. A tuż za dziećmi mąż. Wszyscy usiedli do stołu. W ciszy i spokoju spożywali posiłek, spoglądając i uśmiechając się do siebie nawzajem. Po skończonym posiłku mąż podziękował żonie i dzieciom za wspólny czas spędzony przy stole.

Wędrowiec pomyślał, że w rodzinie panuje miłość i poczuł, że szuka właśnie miłości. I ku swojemu zdziwieniu stwierdził, że chodzi po świecie i szuka czegoś, co ma we własnym domu, tylko nie potrafił tego docenić. Czym prędzej więc powrócił do rodzinnego domu, z sercem pełnym wdzięczności i miłości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Duży stół wystawiono – 10

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który tym razem nie przyszedł.

I jeszcze jedno – pomimo wielu potraw na stole, dzieci chciały koniecznie zjeść płatki z mlekiem i z kakao. Rodzice byli zaskoczeni. Mówili dzieciom o zwyczajach dotyczących Wigilii i Świąt, ale dzieci trwały przy swoim.

Wreszcie dziadek, ceniący tradycję, wystąpił w roli mediatora. Uzgodnił, że każdy spróbuje wszystkich potraw, za to prezenty zostaną wręczone dzieciom przed kolacją.

Autor: Adam