Różnobarwne drzewa – 52

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy na spacerze spotkały się dwie rodziny.

Te osoby nie widziały się od dłuższego czasu, więc od razu nastąpiła wymiana kwestii, co do osiągnięć dzieci i planów na przyszłość. Obie rodziny preferowały prosty tryb życia i możliwie zgodny z naturą. Inaczej nie spotkaliby się pewnie w parku.

Aby popierać ideę zdrowego trybu życia, wszyscy umówili się na następną sobotę na wycieczkę rowerową.

Autor: Adam

Duży stół wystawiono – 9

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który może się zjawić.

Małej dziewczynce przeszkadzało puste miejsce przy stole. Więc, kiedy zaczęła się już kolacja, a niespodziewany gość się nie zjawił, mała pobiegła do swojego pokoiku i przyniosła stamtąd dużego pluszowego misia. Z pomocą brata posadziła pluszaka na krześle, przy pustym talerzu. Na talerz nałożyła odrobinę jedzenia i poprosiła mamę, by nalała misiowi do szklanki trochę kompotu. Następnie wdrapała się na swoje krzesło.

Rozradowana rozejrzała się dookoła, a na widok misia uśmiechnęła się szeroko. Dziadkowie, rodzice i brat również to zrobili, bo widok był rzeczywiście niezwykły.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 50

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył konia. Koń, jaki jest, każdy wie.

Wędrowiec zadumał się nad tą oczywistością jego istoty. Poklepał go po szyi i ułożył swoje bagaże tuż przy jego kopytach. Cały dzień wsłuchiwał się w szelest majtnięć jego ogona i delikatne parsknięcia. Wieczorem koń użyczył mu swoich dużych, błyszczących oczu, aby w nich odbijały się gwiazdy.

Autor: Allbeertt

Duży stół wystawiono – 8

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który raczej się nie zjawi.

Stary mężczyzna usiadł sam przy wigilijnym stole. Przygotował na nim cztery dodatkowe nakrycia. Jedno dla zmarłej żony, trzy dla dzieci, które rozjechały się po całym świecie. „Kochanie, wszystkiego najlepszego w niebie” – powiedział do jednego z talerzy. Popatrzył na pozostałe i powiedział – „A wam, kochani, życzę szczęścia, gdziekolwiek jesteście”.

Zjadł kolację, posłuchał kolęd. Potem poszedł na Pasterkę, by pobyć razem z ludźmi w tę świąteczną noc.

Autor: Jenczy

Kustosz z zainteresowaniem – 31

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajduje się gruby tom, zatytułowany „Wielka księga tematów”. Otworzył książkę zaintrygowany i przeczytał, że tworzą ją tematy z tzw. „łańcuszka mówców” zebrane podczas ponad dwudziestoletniej działalności warszawskiego Klubu Ludzi Sukcesu „Pod Gruszą”. Przejrzał spis treści, znalazł odpowiedni rozdział i przeczytał, co to takiego „łańcuszek mówców”. Dowiedział się, że jest to zabawa polegająca na tym, że podaje się temat, a następnie wyznacza mówcę, który ma na ten temat coś powiedzieć w czasie od sześćdziesięciu do dziewięćdziesięciu sekund. Zajrzał do listy tematów i zobaczył, że jest na niej jedenaście tysięcy pozycji. „Na każdy za tych tematów ktoś się wypowiadał” – pomyślał z uznaniem.

W załączonym liście napisano, że klubowicze z warszawskiego KLS proszą, by jego muzeum przyjęło tę pamiątkę. A jeśli kustosz uzna, że ich księga nie kwalifikuje się na obiekt muzealny, to żeby zachował ją dla siebie. Przy okazji klubowicze zaprosili go na swoje spotkanie. Podali adres, terminy, godziny…

Kustosz jeszcze nie wiedział, co zrobi z książką, ale rozsiadł się wygodnie i zaczął przeglądać tematy. Niektóre wydawały się proste, przy innych miałby kłopot, żeby cokolwiek powiedzieć. „Może warto pójść do nich na spotkanie?” – pomyślał – „można się dużo nauczyć, a przede wszystkim wyćwiczyć refleks – przecież mówią od razu, nie mają godzin na to, żeby przygotować się do tych przemówień”. Jak pomyślał, tak zrobił, a KLS zyskał nowego, wiernego klubowicza.

Autor: Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 7

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który może się zjawić. Nikt w rodzinie nie pamiętał, żeby kiedykolwiek coś takiego miało miejsce. Zaproszeni goście, to co innego. Tacy się zdarzali. Ale niezapowiedziany gość? Nigdy! Przynajmniej przez ostatnie kilkadziesiąt lat.

Jak co roku, teraz dodatkowe nakrycie też czeka… Ciekawe, co zrobiliby gospodarze, jeśli nieznajomy zapukałby do ich drzwi, gdy oni zasiądą już do wigilijnej kolacji?

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 49

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył duży ekran. Olbrzymi ekran. Wędrowiec nie rozpoznał filmu, który właśnie był wyświetlany. „Nic dziwnego” – pomyślał – „nie przepadam za filmami. Wolę piłkę nożną”. Jak na zamówienie, na ekranie pokazały się sceny z meczu piłkarskiego. Wędrowiec rozpoznał mecz, w którym jego rodak strzelił pięć goli w ciągu dziewięciu minut. Scenki z trafionymi golami powtarzały się raz za razem.

– „Co się dzieje” – pomyślał zdziwiony wędrowiec.

Na ekranie wyświetliła się wiadomość: „Myślisz – masz”

– „Co to znaczy?”

Ekran odpowiedział nowym komunikatem: „Twoje życie wygląda tak, jak kształtują się twoje myśli – zmień swoje myślenie, a zmienisz swoje życie”.

– „Kto wyświetla te napisy?” – pomyślał rozzłoszczony mężczyzna.

– „A jak myślisz?” – ukazała się kolejna odpowiedź.

– To bzdury – głośno skomentował Wędrowiec.

– „Myślisz – masz” – napis wyświetlił się ponownie. Był widoczny przez kilka może kilkanaście sekund, po czym zaczął blednąć i rozmywać się. Po chwili zniknął również ekran.

Wędrowiec postał jeszcze chwilę przed nieistniejących już ekranem. Stracił ochotę na dalszą wędrówkę. „Myślisz – masz” – te słowa brzęczały w jego głowie jak refren. Zawrócił i poszedł polną drogą do domu. Uznał, że musi się zastanowić, a w domu myśli mu się najlepiej…

Autor: Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 6

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który zapukał właśnie do drzwi.

– O! Pan sąsiad! Zapraszamy! – powitał go ojciec dwójki dzieci.

– Trafił pan akurat w czas. Potrawy są już przygotowane – wtrąciła Matka.

Dzieci były bardzo zdziwione, bo nigdy jeszcze w ich życiu, nikt obcy nie brał udziału we wspólnym posiłku.

– Dlaczego pan przyszedł? – zapytała Zosia.

– Bo nie chciałem przygotowywać potraw tylko dla siebie, a poza tym bardzo was lubię.

– A czy ma pan rodzinę? – zapytał Jaś.

– Tak, mam syna, który w tym tygodniu właśnie zdobywa swój pierwszy ośmiotysięcznik.

– Co zdobywa?

– Taką wysoką górę. Daleko stąd.

– Aha – odparł Jaś.

Kolacja była bardzo smaczna i przebiegła w atmosferze ciekawych rozmów.

Sąsiad, wychodząc, zaprosił całą rodzinę do siebie na następną Wigilię, którą wtedy zrobi razem ze swoim synem.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 30

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajduje się przedmiot owinięty w czarny materiał, chyba jedwab… Na wierzchu leżała mała karteczka z napisem „LUSTRO PRAWDY”. Odsłonić tylko w ostateczności” oraz list zaadresowany „Do Ciebie”.

Zaintrygowany kustosz otworzył kopertę i wyjął cienki arkusz welinowego papieru. Ładnym, być może kobiecym, pismem opisano na nim właściwości i przeznaczenie lustra. Ma ono być użyte, gdy będą się ważyć losy świata. Do tego czasu powinno być zakryte i nie może dotknąć go nawet najmniejszy promyczek słonecznego światła. Dla bezpieczeństwa, co kilka lat powinno być przesyłane do kolejnego muzeum. Gdy nadejdzie czas prawdy, lustro zostanie odkryte – materiał sam zacznie się rozwijać.

Przerażony kustosz zobaczył, że odchylił się spory płat czarnego jedwabiu. „Być może stało się tak przy wkładaniu lustra do paczki” – pomyślał z nadzieją. Zajrzał pod spód i odetchnął z ulgą, Odsłoniła się tylko zewnętrzna warstwa czarnego materiału. Pieczołowicie owinął pakunek i schował go z powrotem do paczki. Tę zaniósł do magazynu i włożył do wielkiej skrzyni, ciesząc się, że świat jest jeszcze w miarę bezpieczny.

Autor: Jagoda

Duży stół wystawiono – 5

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który dotąd nigdy nie pojawiał się w naszym domu.

Jakiś czas temu odeszła od nas babcia Ewa, która obchodziła swoje imieniny w Wigilię. Była osobą ciepłą, serdeczną, kochającą dzieci. Bardzo ją lubiliśmy. Jej ostatnie słowa to: „Nie martwcie się. Nie zostawię was samych”.

I właśnie w ten wigilijny wieczór, gdy zasiedliśmy do stołu, usłyszeliśmy delikatne pukanie do drzwi. Mama otworzyła je i ujrzała starszą panią niskiego wzrostu, z niebieskimi oczami i siwymi włosami. Powiedziała do mamy – „Jestem samotną osobą. Nie mam męża, ani dzieci i pragnę, aby jakaś rodzina przyjęła mnie do siebie, choćby na ten wieczór”.

Zaprosiliśmy starszą panią do stołu. Była bardzo miła i miała niesamowitą pogodę ducha. Od świąt Bożego Narodzenia przychodziła do nas często. Była z nami, jak babcia Ewa.

Autor: Danuta Majorkiewicz