Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.
Postać wolno zbliżyła się do najwyżej położonej części wieży, usiadła i głośno, żałośnie zawyła. Do tego skowytu dołączyły wkrótce inne czteronożne postaci i rozpoczął się nocny koncert przy księżycu.
Niewielu osobom mieszkającym przy zamku udało się zasnąć tej nocy.
Autor: Ewa Majewska