Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…
Postać wyglądała co najmniej zaskakująco. Obserwator pewnie spodziewałby się człowieka lub zjawy. A tymczasem, po zamkowych murach dostojnie chodził bocian i uważnie rozglądał się po okolicy.
Bocian był bardzo stary i bardzo doświadczony. W swoim życiu przyniósł już wiele dzieci, które zostawiał u czekających na nie rodziców. Prawdę mówiąc, wszyscy mieszkańcy zamku i okolicznych wiosek byli jego podopiecznymi, od nowo narodzonych niemowląt po bezzębne staruszki.
Sędziwy bocian miał jedną zasadę, której trzymał się całe życie. Przynosił tylko te dzieci, które były chciane, wyczekiwane i kochane, zanim jeszcze pojawiły się na świecie. Teraz, spacerując po zamkowych murach, doglądał ich snu.
Przystanął i uważnie popatrzył na jeden z domów, leżących u podnóża zamku. Wyczuwał w nim coś niepokojącego. Chwilę nasłuchiwał uważnie i już wiedział – mężczyzna, pięćdziesiąt cztery lata, mąż, ojciec, porządny człowiek – męczył się we śnie. Bocian zrozumiał, że męczył się również w życiu. Mężczyzna ten zapomniał, że jest kochany. Zapomniał, że był wyczekiwanym dzieckiem, z miłością i radością powitanym przez swoich rodziców. Był altruistą i całe życie pomagał innym, zapominając o sobie samym. Teraz męczyły go troski, koszmary senne i poczucie samotności.
Bocian rozluźnił się i zaczął promieniować jasnym światłem – jakby zamienił się w słońce. Wysyłał mężczyźnie fale wszechogarniającej miłości i przesłanie: „Jesteś ważny. Jesteś potrzebny. Jesteś chciany i kochany. Ważne jest to, co robisz dla ludzi i świata”. I powtórnie: „Jesteś ważny – miłość cię chroni”.
Trwało to chwilę. Światło bociana zaczęło przygasać i świetlista chmura opadła na zamek i okoliczne wioski. Przesłanie dotarło do mężczyzny, którego oddech się wyrównał, a sen stał się lżejszy. Dotarło również do wszystkich pozostałych mieszkańców zamku i okolicy.
Następnej nocy stary bocian – strażnik ich snów – znowu pojawi się na zamkowych murach, tak jak to robi już od dwustu, a może nawet trzystu lat.
Autor: Ewa Damentka