W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, spało małe dziecko. Troskliwi rodzice zostawili mu zapaloną lampkę, żeby nie bało się, jeśli obudzi się w nocy.
Matce trudno było pogodzić się z tym, że dziecko w nocy jest samo, ale ojciec uznał, że już czas, by ich pociecha miała własną sypialnię. Dziecko również nie robiło problemów – głównie z tego powodu, że rodzice zawsze opowiadali mu bajkę i czekali, aż zaśnie. Dopiero wtedy wychodzili po cichutku i delikatnie zamykali za sobą drzwi.
Dziecku najczęściej śniło się, że bawią się z nim małe aniołki i wspólnie podróżują na chmurce, żeby poznawać rożne kraje. Najchętniej krainy, gdzie jest dużo ciekawych zabawek.
Srebrny księżyc często zaglądał przez okienko, żeby doglądać dziecięcego snu, a gwiazdy śpiewały dla dziecka swoją piękną kołysankę.
Autor: Ewa Damentka