W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, oświetlonym światłem księżyca, leżał na łóżku mężczyzna ze swą żoną. Spodziewali się dziecka. Czule przyłożył ucho do jej brzucha. Z radością na twarzy wsłuchiwał się w bicie małego serduszka. Szepnął cichym głosem: „Kocham cię”. A maleństwo dało znać kopnięciem, że usłyszało te dwa piękne słowa. Miało się urodzić za kilka dni, więc przyszły tata wstał i zaczął zbijać piękną drewnianą kołyskę. Gdy dziecko przyszło na świat, powiesił kołyskę pod powałą, w pobliżu małego okienka. Dziecko rosło zdrowe i radosne, oświetlane w dzień promieniami słońca i w nocy światłem księżyca, wpadającymi przez małe okienko.
Autor: Danuta Majorkiewicz