Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który zapukał właśnie do drzwi.
– O! Pan sąsiad! Zapraszamy! – powitał go ojciec dwójki dzieci.
– Trafił pan akurat w czas. Potrawy są już przygotowane – wtrąciła Matka.
Dzieci były bardzo zdziwione, bo nigdy jeszcze w ich życiu, nikt obcy nie brał udziału we wspólnym posiłku.
– Dlaczego pan przyszedł? – zapytała Zosia.
– Bo nie chciałem przygotowywać potraw tylko dla siebie, a poza tym bardzo was lubię.
– A czy ma pan rodzinę? – zapytał Jaś.
– Tak, mam syna, który w tym tygodniu właśnie zdobywa swój pierwszy ośmiotysięcznik.
– Co zdobywa?
– Taką wysoką górę. Daleko stąd.
– Aha – odparł Jaś.
Kolacja była bardzo smaczna i przebiegła w atmosferze ciekawych rozmów.
Sąsiad, wychodząc, zaprosił całą rodzinę do siebie na następną Wigilię, którą wtedy zrobi razem ze swoim synem.
Autor: Adam