Duży stół wystawiono – 11

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który zwykł zjawiać się tuż po północy.

Tak było i tym razem – zegar wybił dwunastą, kilka zgromadzonych tam osób nadal śpiewało kolędy, a w ich głosach słychać było coraz większą zadumę.

Niepostrzeżenie do talerza zbliżyła się mrówka. Energicznie, ale bez pośpiechu, kręciła się po prawej stronie talerza, jakby sondując, co stanowi jego zawartość. W pewnym momencie rozpoczęła próbę wspinaczki na lśniącą krawędź talerza. Gdy tylko dotarła, jej czułki żywiołowo zaczęły badać przestrzeń.

Była chyba zadowolona z rejestrowanych sygnałów, lecz z dużą dozą nieśmiałości zaczęła zbliżać się do centrum talerza. W chwili, gdy wdepnęła w sos grzybowy, nie mogła się już oprzeć. Choć jej aparat gębowy na to nie pozwalał, wykrzywił się w coś w rodzaju uśmiechu. Chyba w tym samym momencie dało się zauważyć, że wokół talerza pojawiają się kolejne mrówki.

Gospodarz domu z aprobatą spojrzał na to mrówcze zamieszanie, a kątem oka dostrzegł, że z naroża pokoju w kierunku stołu maszeruje cała chmara mrówek – mrówek spragnionych wspólnego świętowania.

Autor: Allbeertt