Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który mógł przyjść. Dla gościa, którego wypatrywano od dawna.
Oczywiście, gospodarze wiedzieli, że zwyczaj każe zostawiać nakrycie dla niespodziewanego gościa – dla nieznajomego, którzy może zapukać do drzwi. Mieli jednak nadzieję, że ten niespodziewany gość będzie znajomy – że będzie to ich kuzyn, który kilka lat temu wyruszył w świat.
Ku zdziwieniu rodziny zrezygnował z etatowej pracy i zaczął szukać szerokich przestrzeni. Wybierał pustynie, płaskowyże i rozległe łańcuchy górskie. Dostawali od niego pocztówki z kolejnych krajów, z miejsc, o których dotąd nie słyszeli. Czasami przychodziły listy z załączonymi zdjęciami. Widzieli na nich szczęśliwego kuzyna, z roześmianymi oczami, pozującego na tle egzotycznych krajobrazów.
Mieli nadzieję, że chociaż na chwilę przyjedzie do nich. Niektórzy – zwłaszcza dzieci (ale nawet część dorosłych) – marzyli, że kuzyn zabierze ich ze sobą na swoją kolejną wyprawę.
Kolacja była prawie gotowa. Już mieli zasiadać do stołu, gdy zadzwonił dzwonek u drzwi. Gospodarze spojrzeli po sobie zaskoczeni, z nadzieją w oczach, i pośpieszyli sprawdzić, kto przyszedł…
Autor: Jagoda