Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który wreszcie przyszedł. Niezapowiedziany, tak jak powinien przyjść niezapowiedziany gość – a jednocześnie chciany i kochany.
Gospodarze zapraszali go wiele razy, przez wiele lat. Zawsze odmawiał. Więc przestali zapraszać, a on wreszcie się zjawił. Wieloletni przyjaciel pana domu, życzliwy kolega jego żony i ukochany wujek jego dzieci. Wnuki były malutkie i jeszcze nie wyrobiły sobie zdania na temat nowego gościa.
Jedna z córek spojrzała porozumiewawczo na mamę i powiedziała, że zawsze przeszkadzało jej puste nakrycie przy stole. Teraz czuje, że są wszyscy – w komplecie. Nareszcie!
dla Hani napisała Ewa Damentka