Czerwcowa noc – 44

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na wieczorne imprezy. Również podmiejski las wypełniony był rozradowanymi ludźmi. Nikt nie zauważył Jagódki, która przeniknęła tu przez czarodziejski portal, z nadzieją na znalezienie kwiatu paproci. Wiedziała, że kwiat spełnia życzenia. Słyszała, że ludzie szukają go, bo marzą o dobrobycie. Ona chciała go znaleźć w innym celu. Zamierzała poprosić o zdrowie dla Borówki.

Wszyscy w Szkole Czarowania niepokoili się o Borówkę. Widzieli, jak niszczy ją straszna choroba, a światło jej życia stopniowo gaśnie… Jęczyduszka z Merlinkiem wyruszyli na poszukiwanie Wody Życia. Babcia Jaga z Jęczyduszą wertowały czarodziejskie księgi. Merlin zaszył się w laboratorium i pracował nad uzdrawiającą miksturą… Każdy jak mógł, szukał lekarstwa, które uleczyłoby Borówkę.

Jagódka nie mówiła nikomu o swoim planie, żeby nie zapeszyć. Teraz rozglądała się po podmiejskim lesie, pełnym rozchichotanych dziewczyn, pijących mężczyzn, śpiewających i rozgadanych ludzi. Zastanawiała się, czemu portal przeniósł ją właśnie tutaj, w środek gwarnego tłumu.

– To nie jest błąd portalu, właśnie tu możesz znaleźć kwiat – usłyszała Głos w swoich myślach.

– Ale… – zaskoczona chciała się spierać, gdy Głos dodał – Wiem, po co tu przyszłaś. Wysłałem twoim śladem Młodego Adepta. Razem macie większą szansę na znalezienie kwiatu. Udawajcie zakochanych, dzięki temu nie będziecie się wyróżniać w tym tłumie.

Jagódka poczuła, że ktoś przy niej stanął. Był to Młody Adept. Objął ją ramieniem i szeptem opowiedział, jakie instrukcje otrzymał od Głosu. Chwilę się naradzali. Następnie, trzymając się za ręce, spacerowali po lesie i rozglądali się za kwiatem paproci.

Znaleźli go zupełnie nieoczekiwanie, na skraju dużej polany. Nie przyciągnął go do niego ani jego blask, ani zapach. Ku ich zdziwieniu, kwiat nie pachniał i nie świecił. On po prostu… śpiewał. Śpiewał cichutko i bez słów.

Usłyszeli go, gdy stracili już nadzieję na jego znalezienie i zatrzymali się na chwilę, żeby się spokojnie zastanowić, co robić dalej. Wyciszyli swoje myśli, by w stanie wewnętrznej pustki usłyszeć głos intuicji. I właśnie wtedy usłyszeli kwiat paproci. Najbliższy kwiat paproci…, bo wkrótce usłyszeli ich więcej – cały koncert wykonywany przez kwiaty paproci, które zakwitły tej nocy w podmiejskim lesie.

– Pomóżcie Borówce, przywróćcie jej zdrowie – poprosili Jagódka i Młody Adept.

– Żądacie niemożliwego. Jej nie ma tu z wami, a my możemy spełnić tylko po jednym życzeniu dotyczącym każdego, z którym rozmawiamy.

Młody Adept spojrzał na Jagódkę, uśmiechnął się i powiedział:

– Moim życzeniem jest, byście podarowali mi jeden kwiat. Wezmę go ze sobą do Szkoły Czarowania i dam go Borówce.

– A ja proszę – dodała Jagódka – żeby ten kwiat spełnił życzenie Borówki. Niech ona sama zadecyduje, jak wykorzystać jego moc.

– Dobrze – zaszemrały kwiaty paproci – damy wam kwiat, który spełni życzenie Borówki.

– Już otworzyłem portal – odezwał się Głos.

Jagódka z Młodym Adeptem, objęli się, jak zakochani na spacerze, i wyciągnęli przed siebie wolne ręce, by utworzyć przestrzeń, do której zaprosili obiecany im kwiat paproci. Jeden z kwiatów przyjął to zaproszenie i podfrunął do nich. Oboje z wielką starannością i uwagą przekroczyli portal, chroniąc drogocennego pomocnika.

Stanęli przy łóżku Borówki i usłyszeli, jak kwiat śpiewa. Usłyszeli również polecenie Głosu:

– Zostawcie ją teraz, niech zdecyduje w spokoju.

Wyszli na korytarz i przyjrzeli się sobie uważnie, jakby zobaczyli się pierwszy raz w życiu. „Dobrze się nam współpracuje” – pomyślało każde z nich. I jednocześnie u każdego pojawiła się kolejna myśl – „Co z Borówką?”.

– Czas pokaże – odpowiedział im Głos.

Autor: Archiwista SC