Czerwcowa noc – 47

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się podziwiać te czarowne chwile. Widać było też parę zakochanych z dwójką dzieci. Byli weseli i szczęśliwi.

Dzieci biegały brzegiem, próbując dogonić oddalające się wianki. Zakochani śmiali się, patrząc jak kolejny wianek znikał za zakrętem rzeki, a dzieci, niby rozzłoszczone, wybierały kolejny, żeby go dogonić.

Było bardzo romantycznie, a w powietrzu unosiła się magia czerwcowej nocy. Pachniało maciejką, a słowik zaczynał roztaczać swój błogi głos po okolicy.

Chłopak zapytał dziewczynę, czy była kiedyś tak szczęśliwa, jak on teraz. „Tak, teraz jestem” – odpowiedziała. Dzieci podbiegły do nich i rzuciły się im w objęcia, przekrzykując się nawzajem, że chcą co roku gonić wianki, i żeby obiecali im, że tak pięknie będzie już zawsze.

Autor: Wędrowny Grajek