Nitki babiego lata – 43

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Mały żółwik podszedł do strumyka się w nim zanurzył. Jego właściciel patrzył na to z zazdrością. Sam zrobiłby to samo, ale strumyk był malutki, a on duży, dużo większy od żółwika.

Jego córeczka nie przejmowała się takimi drobiazgami. Podreptała do strumyka i zaczęła się w nim taplać, rozpryskując wodę dookoła.

Żonie trudno było się zrelaksować, bo cały czas obserwowała córeczkę, gotowa biec na ratunek, gdyby była taka potrzeba. Ojciec nie relaksował się, bo był zły ze względu na wszechogarniający upał.

Dziewczynka i żółwik zajmowali się tym, co lubili i było im bardzo dobrze.

Staruszka – babcia, która przyglądała się tej rodzinnej scenie, z czułością patrzyła na swojego syna – ojca dziewczynki – i przypomniała sobie sceny z jego dzieciństwa. Bardzo lubił ten strumyk i często chronił się w nim w czasie upału. Teraz chyba zapomniał, a może uznał, że dorosłemu już nie wypada taplać się w strumyku.

Popatrzyła na wnuczkę i pomyślała: „Mam nadzieję, że nie wydoroślejesz zbyt szybko. Zostaw w sobie choć trochę tej dziecięcej radości i beztroski”.

Znowu z czułością spojrzała na syna i głośno krzyknęła: „Chodź do domu. Twoje piwo już się schłodziło”.

Autor: Zyta