Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.
W pewnej chwili zobaczył konia. Koń, jaki jest, każdy wie.
Wędrowiec zadumał się nad tą oczywistością jego istoty. Poklepał go po szyi i ułożył swoje bagaże tuż przy jego kopytach. Cały dzień wsłuchiwał się w szelest majtnięć jego ogona i delikatne parsknięcia. Wieczorem koń użyczył mu swoich dużych, błyszczących oczu, aby w nich odbijały się gwiazdy.
Autor: Allbeertt