Lekkie krople deszczu – 54

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było postać kobiety ubranej w płaszcz przeciwdeszczowy i kalosze. Szła pod parasolem, w kierunku pobliskiego lasu, i prowadziła na smyczy psa. Lubiła chodzić na spacery w dżdżyste dni ze swoim czworonogim przyjacielem. Darzyli się wzajemną sympatią. Powietrze było wspaniałe, świeże, o zapachu żywicy. Jej serce, płuca i umysł dotleniały się i oczyszczały. Oddychała głęboko i pozostawiała w lesie swoje zmartwienia i troski. Las dawał ukojenie. Drzewa sosnowe tańczyły w rytm wiatru, lekko i spokojnie. Patrzyła na przepiękny taniec lasu i w sercu odczuwała lekkość, a promienie słońca wyłaniające się zza chmur ogrzewały jej ciało. Pies spojrzał na swoją towarzyszkę radośnie kręcąc ogonem. Tak, masz rację, wracamy do domu.

Autor: Danuta Majorkiewicz