Gromadka dzieci – 37

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o królowej śniegu, która miała serce z lodu. Wiało od niej chłodem, a każdy kontakt z nią był nieprzyjemny. Tak jakby ktoś wbijał w ciebie sopel lodu. Tym samym wszyscy adoratorzy byli tak jakby spuszczani ze schodów. Cieszyło ją to. Każde złamane przez nią serce dawało jej ogromną satysfakcję.

Pewnego razu pojawił się niepozorny młodzieniec, który stanął naprzeciw niej i zdołał oprzeć się jej wszystkim, nawet najbardziej wymyślnym, zagrywkom.

Wprawiło ją to we wściekłość, zakłopotanie.

– Jak to! – krzyknęła doniośle.

Młodzieniec nie skomentował, tylko uśmiechnął się spokojnie i zasugerował królowej przejażdżkę do miejsca, gdzie jest więcej ludzi, takich jak on.

– To niemożliwe – zawołała z niedowierzaniem.

Jednak poszła za nim, pełna zaciekawienia.

Zobaczyła miejsce magiczne. Pełne ciepła i życzliwych ludzi. Poczuła, jak coś zaczyna się w niej zmieniać i wewnętrznie chciała tu zostać lecz kłóciła się jeszcze z tą myślą przez moment.

Została i po jakimś czasie zmieniła się w najcieplejszą osobę na świecie.

Autor: Bubulubu