Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.
Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o kobiecie, która nie radziła sobie ze swoimi emocjami. Kiedy coś poruszyło jej serce, to albo kamieniała i zamrażała się, albo była o krok od szaleństwa.
Tak właśnie żyła. Pewien przypadkowo spotkany mężczyzna powiedział jej, że to kumulowanie w sobie emocji, z obawy przed cierpieniem, jej bardzo niebezpieczne i przypomina coraz mocniej buchający piec, który w końcu eksploduje.
Mocno ją to poruszyło. Zaczęli rozmawiać. Opowiedziała trochę więcej o sobie. Czuli się dobrze. Rozstali się w zgodzie, choć chłopak powiedział jej, że nie sądzi, że się jeszcze spotkają. Następnego dnia przesłali sobie wiadomości o swoich mieszanych uczuciach. Kolejnego dnia nastała cisza.
Dzieci pytały jedno przez drugie:
– Co dalej babuniu?
– Cóż, zobaczymy – odpowiedziała staruszka.
Autor: Wędrowny Grajek