Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że do stóp władcy łasi się mały kotek. Świta już miała odegnać natręta, kiedy władca podniósł tę małą istotę i przytulił. Dopiero wtedy dziewczyna z zainteresowaniem zaczęła przyglądać się królowi. Miała śliczne, roześmiane oczy, wdzięku tyle, ile ważyła i to właśnie jej król podał małe,miauczące zwierzątko. Dygając, przyjęła je z wdzięcznością. „Może to dobry człowiek” – pomyślała.
Autor: Kolor