Kobieta leniwie przeciągnęła się – 6

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła władcę, którego uwierała korona. Zwykle widywała go z okna zamku w miękkim berecie, albo i z gołą głową, a tu nagle, w paradnym stroju, nieomal krzywiąc się z niewygody, musiał odbierać niskie ukłony swoich gości, sam delikatnie pochylając obolałą głowę.

Niemal szemrząc, zaczęła grać orkiestra. Część oficjalna dobiegła końca i król ruszył do tańca. Skłonił się nisko przed właścicielką snu, a wtedy ciężka, złota obręcz, zdobiąca królewską głowę, spadła i dźwięcząc o posadzkę, potoczyła się w głąb sali. Goście najpierw zamarli ze zgrozy. Część dworu rzuciła się, aby podnieść to święte insygnium, ale król, wolny od ucisku, tańczył z panną tarantellę. Był kontent, bo nie da się tańczyć tarantelli w zbyt ciasnej koronie.

Autor: Kolor