Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Połyskiwały w promieniach zimowego słońca.
Przez pół dnia napadało dużo, dużo śniegu. Dzieci wybiegły z domu, ucieszone, że ten śnieg można zamienić w ślicznego bałwanka z czarnymi oczkami z węgielków i czerwonym nosem z marchewki. Tata przyniósł miotłę i kapelusz. Bałwanek był prześliczny. Dzieci radośnie tańczyły wokół niego. Cieszyły się, że nadejdą święta i pewnie przyjdzie Mikołaj, bo przecież były grzeczne…
Autor: Joanna