Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…
Śnieżynka powoli opadła na dół, aż zatrzymała się na wielkiej gałęzi starego kasztanowca. Choć konary miał zmarznięte, mogła się wtulić w jego chropowate zakamarki. Zapadła powoli w błogi sen – tulona szumem i kołysaniem. Nazajutrz obudziła się jako kropelka wewnątrz korzeni starego drzewa i popłynęła w górę, wraz z innymi kropelkami życiodajnych soków.
Autor: Ewa Majewska