Przez kawiarniane okno – 28

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich moje zdrowie, szczęście i powodzenie. Szły we trójkę, trzymając się za ręce i rozglądały się uważnie dookoła. Radość biegała wokół nich. Co chwila podbiegała do różnych ludzi, zaglądała im w oczy i po chwili wracała do szczęścia, zdrowia i powodzenia…

Od razu ich rozpoznałam. Od dawna mi ich brakowało, ale nie pamiętałam, gdzie ich zgubiłam. Wyszłam z kawiarni. Gdy znalazłam się na placu, one też mnie zauważyły. Cała czwórka podbiegła do mnie. I szczęście, i zdrowie, i powodzenie, i radość… Przytuliły się do mnie i znów jesteśmy razem. Tym razem ich nie zgubię. Obiecałam to zarówno im, jak i sobie samej.

Autor: Jagódka