Przez kawiarniane okno – 33

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich dumny, barczysty mężczyzna, przemierzający ulicę na białym koniu. Wyglądał dość osobliwie wśród samochodów i tłumu ludzi. Niemal wszyscy przyglądali się mu z zaciekawieniem. On tymczasem płynnie omijał stojące na jego drodze przeszkody i po chwili zniknął za rogiem.

Autor: Ewa Majewska