Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich słoń, który przed chwilą uciekł z wagonu z transportem cyrkowym. Biedak – usłyszawszy głośny sygnał klaksonu – wyrwał zbyt słabe zamknięcie zamka wagonu i nagle znalazł się w scenerii codziennego życia miasta, absolutnie poza jego sferą komfortu.
Autor: Ewa Majewska